Cytaty o szkole

Nigdy nie jest się za młodym na emeryturę. Ja chciałem być emerytem już po podstawówce.


Jeżeli porównamy amerykański drapacz chmur z takim na przykład mrówczym grzybkiem, to czymże jest technika budownictwa XX wieku? Ta technika, od której w głowach nam się przewraca i która taka dumą nas napawa, że zdaje się nam: Bóg to my.


Jedyną właściwą szkołą chirurga jest wojna.


Zamienimy się [biletami] z Łatwą Eddie. Tą, która dała ci kosza w szkole.

Peggy Bundy (do Ala.)

Gdy kończyłem Szkołę Teatralną w Krakowie, była moda, że wszyscy aktorzy śpiewali. Ale wtedy nie chciałem robić nikomu konkurencji. Teraz przyszedł czas, żeby w ramach poszerzania swojego emploi sięgnąć po śpiew. Ale spektakl teatralny to przecież nie występ w Sopocie. Piosenki mają coś znaczyć i opowiadać pewną historię. Nawet śpiewając, jestem aktorem i tak chciałbym być odbierany.


Nie rozumiem histerii związanej z wprowadzaniem programu równościowego, który jest przytaczany jako ilustracja ideologii gender. Gender to studia nad równością płci, w polityce – to równouprawnienie, a nie program zrównania płci w ich biologicznych cechach, przerabiania chłopców na dziewczynki. Ten atak antygenderystów z wymyśloną historią o przebieraniu to kompletne nieporozumienie.


Na razie godzę studia z pracą, ale układanie planu dnia wymaga wspięcia się na Mount Everest logistyki.


Matka jeszcze zdołała wrócić z obozu koncentracyjnego Ravensbrück. Żyła jeszcze kilka lat. Straszliwie żeśmy się tułali. Nie mieliśmy dachu nad głową. Potwornie! To się nie da opowiedzieć. Ja wtedy w jednej szkole robiłam maturę, w drugiej pracowałam jako goniec. Ponadto uczyłam się w szkole muzycznej. W tym czasie także grałam w AZS.


Kiedy postanowiłam zdawać do szkoły aktorskiej wszyscy mi mówili, że zwariowałam.


– W liceum jest inaczej.(...) Masz większą wolność, ale to odpowiedzialna wolność. Nikt nie będzie się z tobą cackał. Tylko od ciebie zależy, jak będzie wyglądać reszta twojego życia. Tutaj się to rozstrzygnie. Cała twoja przyszłość.


Po pojawieniu się telewizji Stany Zjednoczone nie były Ameryką z dodaną do niej telewizją; telewizja nadała nowy koloryt każdej kampanii politycznej, każdemu domowi, każdej szkole, każdemu kościołowi, każdemu przemysłowi.


Bez uczniów nie byłoby szkoły, a bez szkoły nie byłoby nauczycieli.


Szkoła w saloonie? To nadaje nowe znaczenie wyrażeniu „pragnienie wiedzy”.


Autyzm sprawił, że miałam problemy w szkole i w różnych grupach społecznych, ale za to lepiej rozumiałam zwierzęta.


Wyszłam z dżungli, poprzez szkołę w domu, poprzez „Plastics”, poprzez najbardziej nielubianą osobę na świecie, do bycia człowiekiem. Wszystkie dramaty z poprzedniego roku nie były już ważne. Szkoła była jak rzeka i teraz płynęłam razem z nią.


W tym zawodzie [aktora] fantastyczne jest to, że jednego dnia możesz zagrać słabą i skrzywdzoną kobietę, a drugiego silną panią prokurator, która sama kieruje swoim życiem. Ta mnogość możliwości bardzo pociąga i zabezpiecza przed nudą. Jednak egzamin do szkoły potraktowałam jak przygodę – startowałam bez przygotowania i nie liczyłam na to, że się dostanę...


Przekonałem się, że w życiu nie ma sprawiedliwości. Jeśli w szkole czegoś uczą, powinni uczyć właśnie tego.


Pierwszy.
Dzień.
Szkoły.
Czy przypadkiem nie przeżywałam już tego raz we wrześniu? Pod jaką pechową gwiazdą się urodziłam, że spotyka mnie to dwa razy z rządu?


W teatrze nieważne, jak jest w środku, ale na zewnątrz. W szkole odwrotnie.


Mówimy o sprawdzonych psychologicznych metodach oddziaływania na innych, technikach, wspierających rozwój osobowości, które jednak wrzucono do jednego worka z tanią, ale groźną psychomanipulacją, z wywieraniem wpływu na ludzki umysł i emocje, bez oglądania się na efekty uboczne, takie jak etyka. NLP formułuje przekaz: nie liczą się błędy, czy ludzka krzywda, liczą się wyłącznie doświadczenia.


'''Carey:''' A może zaprosicie do siebie kolegów ze szkoły?
'''Cody:''' O tak, doskonale.
'''Zack:''' Ale nie mamy kolegów w szkole.


Niech ci, którzy tak chętnie powołują się na Kaszubów, sprawdzą, jakie frustracje wywołała kodyfikacja kaszubskiego. Dziecko innego języka uczy się w szkole, a inaczej rozmawia w domu ze swoimi rodzicami. Ktoś wie, jakie to czyni spustoszenie w umysłach tych dzieci? Nie politycy powinni decydować o tym, czy będzie język śląski. Od tego są językoznawcy.


Nauczycielka z podstawówki powiedziała mi, że urodziłem się z dwoma mózgami... i tylko połówką serca.


Rodzina uznała, że po ogólniaku nic nie będę miał. Trzeba było rodzinę utrzymać, bo ojciec zmarł. I pojechałem do Łowicza, do liceum nauczycielskiego. Tam pomyślałem, że skoro mam być nauczycielem, to chyba powinienem zacząć myśleć o teatrze dla dzieci.

Stanisław Ochmański (o tym, jak zainteresował się teatrem lalkowym.)

A potem nadszedł Kleofas. Kleofas zawsze wychodzi ze szkoły na samym końcu. Ponieważ jest najgorszy w klasie, często ma problemy z wychowawczynią i za karę musi pisać linijki.
– Hasło? – zapytał go Alcest.
– „Cholerna odwaga” – odpowiedział Kleofas.

Nowe przygody Mikołajka (banda Niezwyciężeni (hasło: „Nieposkromiona odwaga”).)

Wydaje mi się, że kończąc szkołę teatralną, już wówczas zdawałem sobie sprawę z tego, że gdybym wyjechał za granicę, to nie po to, aby grać. Musiałbym być kimś innym, a to nie wchodziło w rachubę. Chciałem być aktorem i pracować w określonej materii, którą jest m.in. język.


W liceum miałem deskorolkę. Chciałem jeździć, ale za późno się do tego zabrałem, a poza tym bylem słabo wygimnastykowanym dryblasem. Mój kolega, bardzo dobry skejt Stasiu, miał staruteńką perkusję. Zaproponował, żebyśmy się zamienili, i tak się zaczęło.


– Za co was wyrzucili? – zapytał Lucjan, najwyższy chłopak w klasie.
– Nie wyrzucili ich – wyjaśniła wychowawczyni.
– Zamknęli szkołę.
– Splajtowała – sprecyzował Gilbert.
– Mieliśmy tego nie mówić? – westchnął Gerald.
– To szkoła może splajtować? – zdziwił się Net.
– Dżizas... Gaśmy zbędne żarówki.


Czarne fartuszki i niebieskie kokardy: pierwszy dzień w szkole dla milanisty to szok.

Diego Abatantuono (nawiązanie do barw klubowych rywali Milanu – Interu.)

Gdzie jest wolność, skoro PO wprowadza rozwiązania nakazujące 6-latkom iść do szkół wbrew woli rodziców? Gdzie jest wolność, gdy nakazuje się nam pracować ponad siły – nie z wyboru a przymusu?


Łatwość jest wielkim dobrem, którego się kompletnie nie docenia. Łatwość wykonania czegoś, łatwość, z jaką przychodzą nam pewne zachowania – to jest dar odziedziczony w genach, dany przez sposób wychowania, dobrą szkołę czy inne okoliczności. Nie szanujemy tego, nie liczymy się z tym.


Tak, uważam że w szkołach powinno się mówić o środkach antykoncepcyjnych. (…) Przecież informacja o tym, jak się zabezpieczać, nie równa się promowaniu swobody seksualnej czy wczesnego współżycia z zabezpieczeniem jako stylu życia. A gdy tej informacji brakuje, kwitnie ignorancja, z której bierze się najwięcej tragedii.


„Hubal” to film przeciwko „Lotnej” Wajdy, gdzie polscy ułani bezsensownie szarżują na niemieckie czołgi. To moja odprawa dana szkole szyderców, to film przeciw oczernianiu, tak - oczernianiu polskiej historii. Bo patriotyzm od lat jest wyszydzany i atakowany!


Młodzi piłkarze Barcy muszą być świadomi tego, jaką dano im szansę. Powinni to docenić, chodzić do szkoły i być każdego dnia gotowym do treningu, ponieważ czas mija naprawdę szybko. Jest ciężko zostawić swoją rodzinę, więc muszą docenić to, co mają tutaj. Powinni cieszyć się czasem spędzonym w tym miejscu.


Interesowałem się muzyką poważną, potem taneczną, a w czasie studiów zacząłem grać muzykę jazzową zupełnie sam. Jedyną szkołą było radio.


– Dzień dobry wszystkim. Przepraszam, ale nie mam czasu na śniadanie.
– Ależ Eleno, nie możesz wychodzić bez jedzenia. Potrzebujesz białka...
– Przed szkołą kupię sobie pączka – odparła rześko.

Przebudzenie (rozmowa Eleny z jej ciotką Judith.)

Kiedy na nią patrzę, myślę wyłącznie o tym, że pewnego dnia nie będę już mógł jej oglądać. W szkole myślę o niej bez przerwy i chcę się z nią widzieć, ale kiedy przychodzą do Jamie do domu, brakuje mi słów.


Reakcja na Szatańskie wersety Salmana Rushdiego również pokazuje, jak silny jest fundamentalizm panarabsko-islamski. Wyrok śmierci imama Chomeiniego (kara śmierci dla autora „bluźnierczego i obscenicznego” dzieła o kobietach w rodzinie proroka) jest popierany przez wszystkie islamskie szkoły prawa i został również zatwierdzony przez 46 członków Organizacji Konferencji Islamskich (OIC)!


Największa zdzira z całej szkoły. Chodziłem z nią przez rok.

Beverly Hills, 90210 (o Kelly Taylor.)

Dyrekcja [szkoły] jest bezbłędna, jeśli chodzi o dobór nagród; Józinka, na przykład, wyróżniła słowniczkiem ortograficznym.


Nie tak często można zobaczyć na scenie spektakl pełen formy i dużej dawki inteligentnej rozrywki, zrealizowany według starej dobrej szkoły rosyjskiej i niosący ze sobą przesłanie.


Ludzie, którzy nie mają wrodzonego rozsądku, nigdy się niczego nie nauczą (…) – nie pomoże im ani szkoła, ani życie. Choćby żyli nawet sto lat, nigdy nie nauczą się więcej, niż umieli w chwili swego urodzenia. Nie jest to ich winą, lecz tylko prostym nieszczęściem. Toteż ci, którzy posiadają ten wrodzony rozsądek, powinni gorąco dziękować Bogu.


Prawdziwa szkoła to warsztat pracy.


Pamiętam, jak kiedyś weszłam do autobusu szkolnego, a na mój widok rozległo się buczenie. Postanowiłam wtedy, że już nigdy nie narażę się na podobne upokorzenie i zaczęłam dojeżdżać do szkoły rowerem.


(…) zmiany w szkolnictwie zawodowym są konieczne, szkoły nie powinny „produkować bezrobotnych”, do szkoły nie powinno się „chodzić”, w szkole należy się uczyć.


Miałem w życiu wielkie szczęście, że zacząłem bywać późno w teatrze, właściwie dopiero będąc studentem szkoły teatralnej w Krakowie. Ale chodziłem od razu na przedstawienia najwybitniejsze, które realizowali wtedy Konrad Swinarski, Jerzy Jarocki, Andrzej Wajda.


Aby odnieść sukces, powinienem mieć protektorów, odbyć specjalne studia lub posiadać kapitał.


Czasami chodziło o coś tak prostego jak zmiana ustawienia mikrofonu do nagrywania wokali, tak abym nie musiał nadwerężać moich strun głosowych. Przed wejściem do studia brałem także lekcje śpiewu, co pomogło mi ulepszyć moją postawę podczas śpiewania i technikę.


Kościół, szkoła, strzelnica.


Pamiętam doskonale – to był maj, przyszedłem do studia rapsodycznego i pierwszym człowiekiem, który podszedł do mnie był Jaś. Od razu zaoferował swoją opiekę i przejście na „ty”. W trakcie rozmowy zachwyciłem się jego sweterkiem. – A, jeśli ci się podoba, to bardzo proszę – powiedział z uśmiechem..

Tadeusz Szybowski (o pierwszym spotkaniu.)


51 - 100

Jak słyszę w telewizji albo jak czytam w gazetach o szkole we Francji, o szkole w Ameryce, to po prostu nie rozumiem, o co chodzi. Tamte szkoły można lubić. I uczyć się jest ciekawie. I nie denerwuje się człowiek tak strasznie. I nie czuje się śmieciem i niewolnikiem.


Odkąd byłem dzieckiem, zawsze bardziej preferowałem towarzystwo kobiet. To wynika z faktu, że byłem tępiony w szkole. Nie jestem osobą skorą do rywalizacji i wydaje mi się, że kobiety są właśnie mniej chętne do tego niż mężczyźni. Faceci mają też problem ze słuchaniem drugiej osoby, podczas gdy kobiety potrafią wysłuchać bardzo wiele.


Zatrzymał wzrok na ohydnym areozolowym napisie, wysmarowanym przez któregoś młodego wandala na drzwiach tynku i wokół nich: "BOŻE, ZATRZYMAJ ŚWIAT, JA WYSIADAM" (…) Wysiada! Patrzcie go! Łatwo powiedzieć!- po czym obrócił się i poczłapał z powrotem na obchód szkoły, myśląc że o wiele trudniej niż "wysiadać" jest po prostu- żyć.


Nie rozumiem histerii związanej z wprowadzaniem programu równościowego, który jest przytaczany jako ilustracja ideologii gender. Gender to studia nad równością płci, w polityce – to równouprawnienie, a nie program zrównania płci w ich biologicznych cechach, przerabiania chłopców na dziewczynki. Ten atak antygenderystów z wymyśloną historią o przebieraniu to kompletne nieporozumienie.


Sukcesów naszej oświaty nie mierzy się liczbą dyplomów absolwentów uniwersytetów, liceów i gimnazjów. (…) Ostatecznie liczy się tylko to, czy nasi uczniowie sprzeciwiają się czy też nadstawiają ucha podszeptom kliki Dalaja, czy są lojalni wobec wielkiej macierzy i wielkiej sprawy socjalizmu, czy też mają je za nic.

Chen Kuiyuan (wypowiedziane na konferencji poświęconej edukacji w TRA, 1994.)

Idealizm to dobra cecha ludzka. Młodzi ludzie kończący studia mają idealistyczne podejście do życia i zawodu. To działa na korzyść. Dzięki takiemu podejściu, można mieć dobrą, ekspansywną energię, która jest potrzebna do tworzenia czegokolwiek. Niekoniecznie trzeba być bardzo młodym, wystarczy mieć młodą duszę.


W klubie są porozwieszane zdjęcia z ostatniej mistrzowskiej fety. Działają na wyobraźnię. Ludzie w całym województwie żyję naszymi meczami, Lech to jest religia. Ostatnio trenowaliśmy przy szkole podstawowej. Widziałem tam grupę dzieciaków, mieli może siedem lat i wszyscy w biało-niebieskich czapkach. Poznań oddycha Lechem, czeka na jego mistrzostwo.


Należy raczej zarówno rząd, jak i kościół pozbawić wszelkiego wpływu na szkołę.


Wspominanie dzieciństwa to rozdrapywanie strupka na dziecięcym kolanie. Lizanie krwi przez dziurę w rajtuzach. Przylepienie tej niechcianej gumy pod stołem, w szczelinie między siedzeniami w autobusie, gdziekolwiek, byle się pozbyć, upchnąć. Wyrzucanie tych niesmacznych kanapek z kiełbasą, w której więcej tłuszczu niż mięsa. Gdziekolwiek, byle wyglądało na to, że się je w szkole zjadło.


Na ukształtowanie mojej osobowości wpłynęły: dom, szkoła i mało spotykana rzecz – koszary wojskowe… Tak się bowiem złożyło, że mój ojciec był oficerem Legionów Polskich podczas I wojny światowej. Wiele opowiadał o swojej bogatej przeszłości, a opowieści te rozpalały moją wyobraźnię i miłość Ojczyzny.


Cała szkoła moralnego niepokoju nie jest warta jednego filmu Barei.


– Pieniądze – odparła. Przewróciła oczami. – Oczywiście jedyna osoba w całej szkole, która ich nie ma, musi o nich napisać. Dla wszystkich innych byłoby to zbyt łatwe.


Elżbieta Radziszewska, pełnomocniczka polskiego rządu ds. równego traktowania, została wykluczona ze składu jury konkursu dla dziennikarzy o nagrodę Unii Europejskiej „Together against Discrimination”. Powiedziała bowiem, że szkoły katolickie muszą mieć prawo do odrzucenia aktywnego homoseksualisty jako nauczyciela, gdyż może to powodować konflikt z zasadami wyznawanymi przez szkołę.


Młody człowiek nie sięgnie w szkole po wartościową książkę, bo takiej mu się nie pokaże, a jeśli już, stosuje się przymus zamiast zachęty.


Szkoła była i jest anormalnością młodości, zakładem psychiatrycznym. Wszystko złe, cała udręka ciążąca nad naszym życiem to remanenty szkoły.


Być może w przyszłości szkoły nie będą wyglądać tak jak dzisiejsze. Może będziemy wykorzystywać całą społeczność jako środowisko kształcenia.


Nie ma dobrego systemu szkolnego bez religii. Szkoła bez Boga jest jak świat bez słońca, ciało bez duszy, czy orzeł bez skrzydeł.


Włodarze miasta Pisek, w którym znajduje się szkoła, razem z jej wykładowcami zwrócili się do mnie z prośbą o imienny patronat nad szkołą. Co prawda nie jestem Janem Ámosem Komenským, ale z przyjemnością zgodziłem się firmować ją swoim nazwiskiem.


Kto nie przeszedł przez szkołę bólu, jest jak analfabeta przed księgą życia.


Studia to strata czasu. Dawniej jeszcze to miały sens, bo się można było od wojska wymigać.


Po ukończeniu szkoły uczeń zapomina większości nabywanych w niej wiadomości, ale zapamiętuje najsilniej, że wiedza dzieli się na przedmioty. Nic dziwnego, że potem uważa rzeczywistość za składającą się z kawałków, a jako naukowiec obierze sobie zakres działalności, który będzie traktował jako własne podwórko, nie interesując się całą resztą. (s. 16)


Kasia zresztą utrzymywała ją w przekonaniu, że jest wzorową uczennicą i grzeczną dziewczynką. Zakochana w niej starsza pani wierzyła nawet w to, że w dzisiejszych czasach przyjęte jest chodzenie do szkoły w sukience wielkości chusteczki do nosa i w pełnym wieczorowym makijażu.


Pierwszą nauką, jaką dała mi szkoła, było to, że niektórzy są głupi. Drugą – że inni mogą być znacznie głupsi.


Można prawdopodobnie oczekiwać, że szkoły wyższe zajmą równie konserwatywną pozycję w nauczaniu, jak w formach obchodzenia uroczystości.


Ogromnie go cenię, toteż dałem mu miejsce w pierwszej dziesiątce listy krajowej (...) Przy pierwszym spotkaniu opowiedziałem Górskiemu, jak Domarski strzelił gola na Wembley, z kolegą z technikum rolniczego chwyciliśmy z radości za nogi stołu i... roztrzaskaliśmy żyrandol. Niestety, to był pierwszy start Samoobrony i wówczas jeszcze nie weszliśmy do parlamentu.


Kochała cię, wiesz? Nasza Leslie nie miała szczęścia do przyjaciół w poprzedniej szkole. Mieliśmy nadzieję, że gdy się tu przyprowadzimy to… to. Powiedziała, że gdyby nie ty… Jesse byłeś jej najlepszym przyjacielem. Dziękuje ci za to.

Most do Terabithii (ojciec Leslie do Jessego.)

Skończyłem uczelnię muzyczną i poszedłem do szkoły teatralnej, bo chciałem być, przepraszam za wyrażenie, artystą. Szybko zrozumiałem, że żyjemy w rzeczywistości, w której dominuje kultura popularna i aktor, jeżeli chce swoim zawodem zarobić na życie, musi brać w niej udział.


Kreczmar osiąga swoim warsztatem potoczność dialogu (...). Prawdziwie wybitna kreacja aktorska to niemal zawsze postać sceniczna, która da się zinterpretować jako tekst. Perfekcyjna technika podporządkowana jasnemu przesłaniu.


– Czy wiesz o tym, że teraz w podstawówkach nie repetuje się klasy?
– Quo modo? – zdumiał się ojciec.
– Legalnie.
– Nie wolno zostawić złego ucznia na drugi rok? (…)
– Tak jest.
– Nie do wiary. Nie do wiary. Ziszczony sen idioty (…).


Aż do 10–12 lat bito mnie trzciną i byłem szczęśliwy, kiedy czynił to ojciec, a nie kto inny. Jeszcze dziś w szkołach koranicznych, fquih (nauczyciel) zawsze nosi ze sobą taką trzcinę. Uderza się nią po palcach. Stosowałem te surową metodę rodzicielską wobec własnych dzieci i, dzięki Bogu, nie miałem z nimi problemów wychowawczych...


Ameryka pozwoliła mi zrozumieć jedną rzecz: że cel może uświęcać środki. Był taki człowiek, który chodził od studia do studia i pokazywał swój projekt filmowy. Ciągle go odsyłali, ale po jakimś czasie trafił do serialu, zagrał w reklamie... A potem się okazało, że to jest George Clooney.


Pracuję jako nauczycielka języka ojczystego w gimnazjum, mam za sobą studia polonistyczne. Pracę magisterską pisałam na temat: „Poetyka dygresji w «Kwiatach polskich» Juliana Tuwima”. Kwiaty jak kwiaty, ale z dygresji zawsze byłam dobra.(...) Kwiaty zawsze kobiecie pasują.


Najwidoczniej wyższa edukacja nie sprawia, że podejmuje się mądrzejsze decyzje, więc otwórzcie swoje notatniki i naostrzcie ołówki, dzieci.Plotkara idzie do college’u, a ta klasa musi się wiele nauczyć.


Jestem absolutnym wrogiem tzw. wuefu w formie proponowanej przez szkołę. To kaleczenie ciała i zniechęcanie do jakiejkolwiek fizycznej aktywności.


Kaszubscy mieszkańcy okropnie lamentują nad tym, że się ich język macierzysty gwałtem usuwa z kościołów i szkół, (…).

Krzysztof Celestyn Mrongowiusz (list z 17 lipca 1828.)

Studia filmowe chcą mieć w swoich produkcjach gwiazdy, bo one są gwarantem dużych zysków.


W klubie czułam się kimś wartościowym, ale wracając do szkoły, wciąż miałam wrażenie, że jestem nie taka, jak powinnam. Chciałam być chuda jak Kate Moss, a trener kazał mi jeść steki.


Technika jest potrzebna np. żeby poruszać się po ziemi. I ty wiesz, że nikt nie może zatrzymać rozwoju. Rozwój to nie problem, to iluzja problemu. Problem, duży problem to pieniądze. Problem jest wtedy gdy ludzie pragną tylko rzeczy materialnych.


(...) filmy nie powstają po to, żeby uczyć. Nie po to przecież chodzi się do kina. Do kina chodzi po to, żeby się pośmiać, wzruszyć albo przestraszyć. I temu ma służyć dubbing, a nie nauce języka. Tym powinna się zajmować chyba szkoła.


(...) Ja nie lubię chodzić do szkoły
bo w tornistrze się nie mieszczą marzenia.
W szkole jest wielki porządek.
Nikt nie trzyma pod ławką marzeń.


Dla nie-niemieckiej ludności Wschodu nie mogą istnieć szkoły wyższego typu niż czteroklasowa szkoła ludowa. Zadaniem takiej szkoły ludowej ma być tylko: proste liczenie najwyżej do 500, pisanie nazwiska, nauka, że przykazaniem boskim jest posłuszeństwo wobec Niemców, uczciwość, pilność i grzeczność.


(...) gdy występuję na estradzie jako muzyk mam potworną tremę! Przez dwanaście lat egzaminy w szkole muzycznej były koszmarem! Trzęsły mi się ręce i nogi, ciągle się myliłem i nie umiałem nic na to poradzić. Właśnie dlatego zrezygnowałem z dalszej nauki.


Pierwszego dnia profesor na studiach prawniczych mówi dwie rzeczy: Pierwsza: Gdy matka powie ci, że cię kocha... zasięgnij drugiej opinii. A druga: Sprawiedliwości szukaj w burdelu. Chcesz pieprzenia, idź do sądu.


Czasami wydaje mi się, że praca dzieci w dzisiejszych szkołach jest tak nadmierna, że lepiej dzieci potopić niż uczyć w tych szkołach.


Coś takiego chodzi do elitarnego liceum...

Zuzanna Skalska (o Małgosi.)

W liceum byłam zdeklarowaną punkówą. Z perspektywy czasu wydaje mi się to zabawne, ale wtedy było pewnie dość mroczne. Pamiętam, że wstydziłam się swoich długich blond włosów, więc zakrywałam je chustą z trupimi czachami. Potem podarowałam ją koledze, który zdobył w niej Mount Blanc.


Brońcie nienarodzonych przed aborcją, nawet jeśli będą was prześladować, oczerniać, zastawiać na was pułapki, ciągać was po sądach czy zabijać was. Żadne dziecko nie powinno być pozbawione prawo do urodzenia, prawa do wykarmienia i posłania do szkoły.


Najgorsze jest to, że nikt inny nie wydaje się zauważać, że Erin już tu nie ma. Jej drużyna nie wygrała bez niej wielu spotkań i choć na początku było wiele plotek, życie w szkole toczyło się dalej, tak jak wszystko w Bellmont. Jakby żadne z nas nie miało najmniejszego znaczenia. Każdy z nas mógłby zniknąć a nic zbytni by się nie zmieniło. Jakby nasze życia się nie liczyły.


Szkoła nie jest dla nich, nie interesuje ich. Pamiętasz, co zrobili z tamtym nauczycielem? (''Pokazuje ruch poderżnięcia gardła''). Jeśli o to chodzi, wszystko odziedziczyli po swoich ojcach.


(…) podstawówka to za mało, żeby podbić świat.



101 - 150

Przez tę szkołę to nas omijają najciekawsze rzeczy!


'''Andy''': Ta panna Robertson powinna uczyć podstaw! Czytania, pisania, liczenia i zwiadów!
'''Ora''': Tego ostatniego nie uczą w szkole.
'''Andy''': Przecież to najważniejsze!


To dziwne. W liceum nie byłem takim prawdziwym twardzielem, a teraz gram tych wszystkich psychopatów i przestępców. Nie obchodzi mnie, kim są, o ile są skomplikowani i przeżywają coś, co mogę zrozumieć i przekazać publiczności.


Fizyka rozszerza nasze horyzonty myślowe. Jest ona doskonałą szkołą naukowego myślenia, naukowego krytycyzmu i naukowej skromności.


Szkoła jako instytucja jest – niestety – niezbędna. Choćby dlatego, że ktoś musi się opiekować dziećmi, kiedy rodzice pracują.


Członkami Orkiestry byli moi koledzy ze studiów. Nasze próby odbywały się albo w naszej macierzystej szkole muzycznej, a bardzo często także u mnie w domu, zajmując największy pokój. Jakoś się mieściliśmy, byliśmy przecież zespołem kameralnym. Entuzjazmu nam nie brakowało i chcieliśmy grać.


Szkoła powinna być jednym z podstawowych miejsc, gdzie dokonuje się przemoc symboliczna i następuje wpajanie treści prawomocnych kultury. To edukacja (nieliberalna) przebiegająca w jej murach może dostarczyć wiedzy stanowiącej element systemu orientacji odbiorcy w świecie dóbr kultury (szczególnie kultury wyższej). Wiedzy bynajmniej nietożsamej z informacjami przekazywanymi przez media.


(...) prawdę bowiem rzekłszy, to właśnie profesorowie krakowskiego Gimnazjum św. Anny w niemałym stopniu przyczynili się do wzrostu tatrzańskich zainteresowań młodzieży.


Lekcje się kończą… W bramie szkolnej, widząc już przed sobą ulicę, chłopiec rozmawia najswobodniej, gdy naraz wyskakuje zaczajony za bramą organ władzy szkolnej i chwyta go za rękę, mówiąc:
– Jeszcześ nie przestąpił progu gimnazjum, a mówisz po polsku! Wracaj do kozy!


Był symbolem polskiej szkoły filmowej, artystą arcypolskim, a przecież twórcą na wskroś uniwersalnym. Potrafił w swoich filmach mówić gorzkie prawdy Polakom, ale także Niemcom, Francuzom i Rosjanom. Zespalał w swojej sztuce intelekt i etykę z poczuciem piękna. Był kochany przez Polskę ludzi wolnych i otwartych; był też tępiony przez polską czarną sotnię, „ludzi lepszego sortu”.


Są aktorzy kochający wiersz, ja do nich nie należę. W szkole teatralnej wolałem prozę. Ale teraz, kiedy usiadłem nad scenopisem i wchodzę w to coś, co ukrył Słowacki pod słowami, zrozumiałem, że wiersz jest piękny.


Obecnie, kiedy króluje technika komputerowa, pracuje się inaczej. Aktor jest sam w studio, a jak się „zatnie”, to zaczyna od momentu, w którym się pomylił. Nie wiem, czy jest lepiej – na pewno łatwiej.


Wiedziałem, że w Katowicach czekają na mnie konkretne role, mieszkanie. Wiedziałem za ile będę grał, no i najważniejsze – to dyrektor po mnie przyjechał. Bo nas tak w szkole wychowano, że to dyrektorzy powinni kłaniać się nam w pas i zapraszać do swoich teatrów.


Ja nawet miałem na przełomie liceum i studiów taki opozycyjny epizod. W Toruniu powstała pewna organizacja – totalna amatorka, Filomaci i Filareci byli przy tym super zorganizowani. Biegaliśmy z ulotkami po Toruniu, robiliśmy napisy na murach, potem się cieszyliśmy, gdy przyjeżdżała ekipa i brała próbki farby. Mało tego, ktoś z naszej grupy wpadł, miał rozmowy na SB…


Do kina nie chodzę w ogóle. Kino mam w szkole i tam już się tych filmów wystarczająco dużo naoglądałem. Poza tym jestem sam, a to jest rzecz, która trzyma człowieka w domu.


Gimnazja popełniły jeden zasadniczy błąd. Skupiły się wyłącznie na sprawach nauki i rozwoju intelektualnego. To akurat się udało – potwierdzenie znajdujemy w badaniach. Kompletnie zaniedbano jednak wszystkie inne kwestie. Choćby sprawę wyżycia emocjonalnego młodzieży. W gimnazjach prawie nie ma sportu, teatru, kultury.


Miłość nie jest produktem seksualnego zaspokojenia, lecz seksualne zadowolenie – a nawet tak zwana technika – jest rezultatem miłości.


Słuszny protest budzi panoszenie się cerkwi w armii i szkole, imitacja miłości i wiary, ideologia i polityka pchająca się na miejsce ducha i życia, klerykalizacja świeckiego państwa.


Nauczeni w szkole skrywać to, co boli,
Śnimy – że, śnimy – że
Znów się obudzimy, znów się połączymy,
Żeby żyć nie bardzo źle.


Języka ojczystego trzeba uczyć w szkole nie tylko dlatego, żeby młodzież nauczyć nim dobrze władać, ale przede wszystkiem, żeby ją nauczyć poprawnie myśleć.


Jakby wszyscy i tak nie uważali mnie za dziwadło. I to największe dziwadło w całej szkole. No, bo spójrzmy prawdzie w oczy: mam metr siedemdziesiąt pięć wzrostu, jestem płaska jak deska i chodzę do pierwszej klasy liceum. Czy można być jeszcze większym dziwadłem? Jeśli ludzie w szkole coś odkryją, przepadłam. Przepadłam jak nic.


Kto szuka odpowiedzi, niech idzie do kościoła albo do szkoły (…) Zobaczymy tu rzeczywistość, a rzeczywistość nie dostarcza odpowiedzi i nie jest cudowna.


Widać w Krzysztofie starą aktorską szkołę, w której zawsze liczyła się i dyscyplina, i stosunek do pracy.


Szkoła niepotrzebna,
kiedy mądra głowa,
ani Oxford, ani Cambridge,
ani podstawowa…


Obecnie, kiedy króluje technika komputerowa, pracuje się inaczej. Aktor jest sam w studio, a jak się „zatnie”, to zaczyna od momentu, w którym się pomylił. Nie wiem, czy jest lepiej – na pewno łatwiej.


Mała kapliczka stała się dziś banalną szkołą, której drzwi są otwarte dla pierwszego lepszego brodacza.


Globalizm – jako szansa, ale i zagrożenie. Potężna technika połączona z zadufaną ignorancją, zażartym fanatyzmem i chciwym egoizmem. A do tego jeszcze niechęć uczenia się, obojętność na dolę Innego, brak życzliwości i dobroci.


Mam szacunek dla tych wszystkich, którzy kierując się patriotycznymi motywami, szli do lasu. Ale czy nie byli patriotami ci, którzy stanęli po drugiej stronie? A ci, którzy szli na Berlin? A miliony tych, którzy ruszyli do szkół, do uczelni, do pracy przy odbudowie kraju? Główną motywacją było to, że jest realna Polska, taka, jaka jest.


Najpierw niech skończy studia, a potem niech robi, co chce.

Jakub Burski (o Tomku.)

(...) najlepsze szkoły piosenki aktorskiej są w Polsce i w Rosji.


Szkoły nie są po to, żeby uczyć. Istnieją jedynie w tym celu, żeby społeczeństwo mogło przekazywać swoim dzieciom to, w co wierzy i co uważa za wartości.


(…) ale ja mam sygnał, że musimy oddać głos do studia w Warszawie.


Moja technika jest chwilami zabawna. Wypracowałem sobie swój własny styl, jak podejrzewam, który się teraz rozprzestrzenia. Nie potrzebuję do niego zbyt wiele techniki. Opracowałem sobie elementy mojego indywidualnego sposobu gry, które są dla mnie użyteczne. Nigdy nie będę bardzo szybkim gitarzystą. Naprawdę nie wiem, co by tu powiedzieć o moim stylu. Zawsze jest w nim melodyczna intencja.


Włożywszy nowy krawat i lepszy ze swoich dwóch garniturów, Qwilleran z niepokojem pojechał do pierwszego studia wnętrzarskiego, przygotowując się na dużą dawkę luksusu.


Obserwując, jak Kurzajewski odbiera TeleKamerę 2009, rozpaczliwie próbowałem sobie przypomnieć jakieś sportowe zawody, które komentowałby w ostatnim roku „najpopularniejszy komentator”. Nie przypomniałem sobie żadnych. (…) Kurzajewski jako prezenter, gospodarz studia czy konferansjer na imprezach jest naprawdę dobry.


Tak, niektórych ważnych rzeczy dowiadujemy się poza szkołą. Bolesnej prawdy o stanie naszego związku, wysokich kosztów przeciwstawienia się władzy, smutnego faktu, że życie nie zawsze jest różowe. I są też tacy, którzy nie chcą nic wynieść z tych ważnych lekcji i czekają na okazję, aż sami będą mogli kogoś czegoś nauczyć.


Kto nie przeszedł przez szkołę bólu, jest jak analfabeta przed księgą życia.


Nie pochwalam szkół. Przeszkadzają w edukacji.


(…) uśmiech wzbudza moje pierwsze pojawienie się na ekranie. Jako uczeń drugiej klasy liceum statystowałem przy ''Zmorach''. I w pewnym momencie okazało się, że czterech z nas, dorastających chłopców, wybrano do sceny w której musieliśmy udawać, że się masturbujemy. Byłem wtedy potwornie zażenowany i zawstydzony… A ujęcie później nawet nie weszło do filmu.


Pamiętam, że w szkole nikt nie rozumiał, czemu tak bardzo podoba mi się Monty Python. Ludzie patrzyli na mnie jak na trochę szurniętego. Po czym, gdy przeprowadziłem się do Kalifornii, okazało się, że mieszka tu całe mnóstwo osób o guście podobnym do mojego. I choć było to dla mnie nowe środowisko, natychmiast poczułem się w nim jak w domu.


Sierżant Colon odebrał rozległe wykształcenie. Ukończył Szkołę „Mój Tato Zawsze Powtarzał”, College „To Przecież Rozsądne”, a obecnie był studentem podyplomowym Uniwersytetu „Co Mi Powiedział Jeden Facet W Pubie”.


Każdy może być aktorem. Każda kobieta i każdy mężczyzna. Wszystko zaczyna się od tego, co mamy w głowie, i nie chodzi tu już tylko o aktorstwo. To są te nasze życiowe początki. Ten paluszek wyciągany do nauczycielki w szkole podstawowej.


Nikt poważny dziś nie odrzuca teorii Darwina. Jeśli komuś nie podoba się ta teoria, może sobie ją prywatnie odrzucać, tak jak prywatnie może przyjąć, że Ziemia jest płaska, a na długiej przerwie w szkole wizytę składają kosmici i osobiście widział UFO. (…) Dla chrześcijanina Bóg mógł stworzyć świat w taki sposób, w jaki sam chciał. Mógł stworzyć człowieka zgodnie z teorią ewolucji.


Kiedy jako mała dziewczynka ze śmiesznymi warkoczykami wracałam ze szkoły, zwykle mówiłam na progu: ''Otóż i jestem w domu!'' Słowa te wypowiadałam po zakończeniu każdej eskapady do sąsiedniego miasta na zawody spadochronowe. Powtórzyłam je również po powrocie z Kosmosu na Ziemię. Różne znaczenia wkładamy w pojęcie ''dom''. I sens jego staje się z czasem coraz szerszy.


Szkoła doświadczenia kosztuje, ale żadna inna nie potrafi lepiej wykształcić człowieka.


Harriet to znakomita kucharka; po maturze zamiast iść na uniwersytet skończyła renomowaną londyńską szkołę gotowania, jak ktokolwiek z odrobiną oleju w głowie.


Lwów był miastem Polaków, Żydów, Ukraińców, miastem ostrych antagonizmów. Ja wyrosłem w kulcie Orląt, wyśpiewywałem bronią Lwowa polskie dzieci, znosząc rany, śmierć i ból, ale fascynowała mnie inność, obcość. Kiedy przechodziłem koło szkoły ukraińskiej, coś mnie do niej ciągnęło.


Skończyłam szkołę i po raz pierwszy znalazłam się na planie filmowym, wiem, że chcę grać, chociaż nie mam o tym najmniejszego pojęcia.

Romy Schneider (o początkach kariery aktorskiej.)

Szkoła to piekło. Każdy musi przez nie przejść.


Szkoła była raczej katorgą, przez którą trzeba przejść. Nie lubiłam obowiązków i tego rygoru, a sytuacja z roku na rok stawała się dość męcząca. Ale miałam też bardzo fajnych przyjaciół i dla nich czasem warto było pójść do szkoły.



151 - 200

Wracamy do ośmioletniej szkoły i czteroletniego liceum. (…) Wielu nauczycieli dostrzega potrzebę powrotu do poprzedniego systemu. Nauczyciele boją się utraty pracy. Chcę powiedzieć, że nie chcemy przeprowadzić żadnej rewolucji. Jeśli zrobimy to płynnie systemowo. Zrobimy to tak, aby nie zaburzyło to procesu nauczania.


Ponieważ zaś kościół ma obowiązek nauczania w szkołach religii, przeto służy mu prawo współudziału w nadzorze, w zakresie jednak tylko religijnym odnoszącym się do wyznania


(...) moja technika jest połączeniem wielkich teorii aktorskich: Sandy Meisner, Konstantego Stanisławskiego, Lee Strasberga i Stelli Adler. Myślę, że każdy aktor ma swój własny styl. To jest to, co czyni każdego niepowtarzalnym.


Wnosił w mury naszej szkoły tchnienie europejskiej wiedzy i europejskiej kultury.


Dziś byłbym mądrzejszy i oprócz chemii studiowałbym także fizykę. Bo moim zdaniem w dzisiejszych czasach studiowanie chemii powinno się zaczynać od porządnych studiów z zakresu fizyki.


Całe życie jest szkołą.


Każde małe dziecko zna słowa piosenki: ''Kości stopy połączone są z kością nogi. Kość nogi połączona jest z kośćmi kolana.'' W szkole medycznej uczysz się, że to trochę bardziej skomplikowane. Ale wciąż… piosenka się nie myli. Wszystko jest połączone.


Jestem z wykształcenia polonistą, ale staram się zajmować filmem. W polskim kinie częstym błędem jest niedopracowanie na etapie scenariusza. Ponieważ sam piszę teksty, wiedza zdobyta na studiach pomaga mi przy narracji, konstrukcji bohatera. Pomimo różnic między językiem filmu i literatury, korzystam z doświadczeń zdobytych na polonistyce.


Wszyscy myślą o nieuniknionym upadku cesarstwa, a rok 1869 (data następnych wyborów powszechnych) będzie dla cesarstwa datą decydującą, jak niegdyś rok 1852 dla republiki. W oczekiwaniu tego podwajam wysiłki i studia, by się przygotować do czynnego i godnego udziału w wydarzeniach. Śledzę bieg wszystkich spraw.

Léon Gambetta (słowa z 1866.)

Uwielbiam Nowy Jork za jego niesamowitą energię, magię. Bardzo dobrze się tam czułam. Szkoła była fantastyczna. Uczyli nas, że nie chodzi o to, żeby zagrać perfekcyjnie, ale żeby w rolę włożyć coś swojego. Ale tak się złożyło, że za późno złożyłam papiery na następny semestr. I wróciłam do Warszawy, żeby skończyć studia. Pomyślałam wtedy, że tak widać miało być.


Faktycznie, gdy czyta się książki, widzi się obrazy. I nie trzeba do tego specjalnej szkoły. Było takie zjawisko w moim życiu jak „studiowanie malarstwa” i pewne jest, że w jakiś sposób przekładam obraz na dźwięk. I pewnie tak jest zawsze, ale nie staram się kontrolować tego procesu, po prostu wchodzę w tę sytuację.


Chociaż zawsze wierzyłem w Boga, to jednak nigdy z własnej woli nie poszedłem do kościoła. Wydawało mi się, że Biblię można rozumieć po skończeniu studiów teologicznych. Mój kościół jednak nigdy nie dał mi podstaw do głębokiej wiary, a duchowni mnie rozczarowali.


Kiedy miałem 12 lat, siostry ubierały mnie jak dziewczynkę i nazywały mnie Claudia. Potem poszedłem do szkoły, wychodziłem z innymi i zacząłem się bardzo zajmować swoim wyglądem, gdy odkryłem żel do włosów!


Mimo że dostałem się do szkoły aktorskiej przez przypadek, już na pierwszym roku naprawdę pokochałem tę pracę.

Mel Gibson (o aktorstwie.)

Dzień wolny oznacza zamknięcie baru, a ja nie wrócę do college’u. Jak nie wrócę do college’u, tak będzie wyglądać moje życie.

Zemsta (serial telewizyjny) (znajomy proponuje mu spędzenie dnia na zabawie na łodzi.)

Te trzy lata studiów upewniły Stasinka, że jedynie cynizm daje szansę przetrwania w dzisiejszych czasach (…).


Nauka w szkołach powinna być prowadzona w taki sposób, aby uczniowie uważali ją za cenny dar, a nie za ciężki obowiązek.


Moja profesorka ze szkoły mówiła, że [przypadek] to chytry sposób pana Boga na to, żeby pozostać w ukryciu.


Jeden z profesorów, Bronisław Wrocławski, odwracał się plecami, gdy zaczynała grać i pytał, czy już skończyła. Spytałam go później, dlaczego mnie tak nie lubił, ale udał, że nie wie, o co mi chodzi.(...) źle wspominam szkołę. Byłam nieakceptowana, gruba, brzydka.


U mnie ars bene moriendi to rodzaj obsesji. Studia z przemijania. Ale z czego innego ma wyrastać prawdziwa sztuka, jak nie z tajemnicy, transcendencji?


Podróżując po Syberii spotyka się różnych ludzi, bandziorów, rekieterów. Bywa się w towarzystwach, gdzie nieporozumienia się załatwia w najlepszym przypadku na pięści. Ale to też wszystko jest szkoła. Człowiek, który przestaje się bać, szybko kończy życie. Natomiast nie jest to bojaźń, która może ograniczać.


W trakcie likwidacji harcerstwa [1949] wraz z kolegami przetrzymywany był w piwnicach gmachu powiatowego UB. Za opozycyjną działalność polityczną w liceum nie otrzymał tzw. typowania, niezbędnego przy egzaminach na wyższe uczelnie państwowe


Siatkówka przerodziła się w „coś poważnego”. Od tego momentu miałam klapki na oczach. Liczyły się tylko treningi szkoła, nic innego.


Handel jest szkołą oszukaństwa.


Gdy tylko uderzają w klawisze – sala dosłownie zamiera. Technika wprost cudowna, melodie przepiękne, a do tego – obaj pianiści – to aktorzy, komicy, którzy potrafią jednym przejściem – od rytmu gwałtownego, burzliwego, szybkiego – uderzyć lekko i wywołać śmiech i oklaski.


Picie krwi na terenie szkoły jest surowo zabronione!


'''Ludwiczek''': Mamo, wystawiamy w szkole Królewnę Śnieżkę. Mam główną rolę!
'''Ora''': Będziesz grał królewnę?
'''Ludwiczek''': Mamo, pięknego księcia!


Studia dają tyle wolności.


Chyba każda szkoła ma szkolną ofermę… Tutaj to moja rola…


'''Prowadzący:''' Najbardziej lubiany przedmiot w szkole.
'''Zawodnik:''' Ławka.


Nie zadowalał się obserwacją, jak dana rzecz działa; pragnął odkryć dlaczego tak się dzieje. Ta dociekliwość zmieniła go z technika w naukowca.


Ze szkoły zostały mi tylko luki w wykształceniu.


Szkoła jest zawsze odbiciem tego, co na zewnątrz (…). Bardziej ludzka będzie wtedy dopiero, gdy zmieni się sytuacja zewnętrzna.


– Jeśli dobrze pamiętam, to powiedziałem wam, że jeśli któryś z was złamie jeszcze jeden punkt regulaminu szkolnego, to będę musiał wyrzucić go ze szkoły – powiedział Dumbledore.
Ron otworzył usta i wytrzeszczył oczy.
– Co dowodzi, że nawet najlepsi z nas powinni czasami liczyć się ze słowami (…).

Harry Potter i Komnata Tajemnic (książka) (Albus Dumbledore do Harry’ego Pottera i Rona Weasleya po zajściach w Komnacie Tajemnic.)

Brońcie nienarodzonych przed aborcją, nawet jeśli będą was prześladować, oczerniać, zastawiać na was pułapki, ciągać was po sądach czy zabijać was. Żadne dziecko nie powinno być pozbawione prawa do urodzenia, prawa do wykarmienia i posłania do szkoły.

Franciszek (papież) (jako kardynał.)

„Książęta Kościoła” wykorzystują wszelkie kanały polityczne, dyplomatyczne, a – w zakresie finansów, jak się okazało – nawet ciemne kanały mafijne, wywierają presję na wszelkie dostępne ich wpływom rządy, administracje, media i szkoły wyższe, aby tylko przeforsować swoje fundamentalistyczne zakazy myślenia i działania.


Kiedy byłam w szkole aktorskiej, nigdy nie interesował mnie film. To teatr jest miejscem, gdzie gra jest czymś organicznie naturalnym. Kiedy razem z mężem piszemy i reżyserujemy sztuki, czuję się u siebie. A kino to medium, którego wciąż do końca nie rozumiem.


Para od razu łapie ze sobą kontakt, rozumieją się, jakby znali się od lat. Na drodze do ich szczęścia staje Leon, kolega mojej bohaterki z podstawówki, który pojawia się znikąd, zaczyna ją adorować, osaczać. Basia w końcu mu ulega i decyduje się na ślub. Leon szuka żony, bo tatuś mu kazał, wszystko robi pod jego dyktando, nie jest sobą, nie robi tego, co czuje i to jest maksymalnie słabe.


Modelki dzieli się na dwie grupy: te, dla których najważniejsze jest bycie w świetle reflektorów, i te, dla których modeling jest wyłącznie pracą. Byłam w tej drugiej. Zamiast iść na imprezę, kładłam się do łóżka, bo na drugi dzień trzeba było iść do szkoły. To pewnie dlatego, że wychowano mnie w innym duchu.


W uzasadnieniu podania o zmianę kierunku studiów napisałem, że geologia jest dla mnie zbyt przyziemna.


Uczyli was na szkółce jak to się robi? (''Kapral potwierdza'') No to wiecie że jest taka jedna zasada: jak wojsko nie ma co robić to się nudzi. A jak żołnierz na zajęciach dostanie porządnie w pizdeczkę, to nie ma czasu myśleć o jakichś tam buntach. Myśli tylko o tym, żeby się nażreć, wykasztanić i uwalić na wyro. No, to wszystko! I tak powinno być!


Problem polega na tym, że mamy tandetny poziom nauczania matematyki i dlatego kandydaci na studia mają niewystarczającą wiedzę w tej dziedzinie. Problemem są dla nich nawet ułamki. I to nie dlatego, że głupia jest młodzież, tylko dlatego, że jest głupio uczona. Nic dziwnego, skoro właśnie obchodzimy 25. rocznicę zakazu nauki matematyki.


Gratulując Platformie, nie możemy pokładać nadziei w politykach -musimy budować społeczeństwo obywatelskie. Otwierać się na Europę, cierpliwie polemizować z polską zaściankowością, a nade wszystko pomagać ludziom organizować się wokół spraw ojczyzny – od tej maleńkiej, wokół domu i szkoły, do tej największej, najświętszej.

Piotr Pacewicz (o wyborach w 2007.)

Był człowiekiem o niespotykanym otwarciu na świat i drugiego człowieka – utrzymywał kontakt z „ZHP poza granicami kraju” oraz organizacjami skautowymi na całym świecie podczas swoich wyjazdów zagranicznych. Zawsze miał dobry kontakt z młodszymi czy to podczas prowadzenia Biura Studiów czy wtedy gdy uczył mieszkańców afryki budowy mostów.


W liceum przeżywałam okres buntu. Zerwałam z moim chłopakiem, ścięłam włosy, zaczęłam chodzić w ciuchach babci z lat 70., przestałam się uczyć i trenować.


Szkoła średnia nie jest już dla dzieci.


Większość tekstów na najnowszą płytę powstała jeszcze zanim w pełnym składzie weszliśmy do studia. Jak zwykle w przypadku Thoma są one bardzo osobiste, z mnóstwem wymownych skojarzeń. To w końcu jego znak rozpoznawczy.


Studiowałem filozofię i zastanawiałem się, czy zdawać do szkoły teatralnej czy filmowej. Zorganizowałem ekipę i nakręciliśmy film. Był bardzo zły, ale nie o to chodzi. Oglądając go miałem wrażenie, że jego język jest bliższy teatrowi niż filmowi, i ostatecznie wybrałem krakowską PWST. Jednak moje podejście do teatru na początku było dość klasyczne.


Krytycy mylą się nazywając moje książki powieściami. To nie są powieści, to są studia. Chciałbym, aby czytelnicy o tym pamiętali, a wtedy uniknie się wielu nieporozumień.


Medycyna i środki popadające pod zmysły powinny tylko dopomagać czynności otrząśnięcia się z niemocy. Biegły i współczujący lekarz jakiejkolwiek szkoły może stać się wielce pomocny. Wszystko zależy od umysłu i wiary, z jaką przyjmujemy lekarstwo i wskazówki doktora.



201 - 250

Celem wszystkich szkół jest (...) nie tylko rozwijanie umysłów za pomocą nauki i umiejętności, lecz przede wszystkim uszlachetnienie serc i dusz.


Myślałem, oglądając między innymi Mangę, że fajnie byłoby robić coś takiego samemu. Przyswoiłem więc sobie różne narzędzia ułatwiające animowanie, potem montowanie i inne tego typu rzeczy. A kiedy trafiłem do szkoły filmowej, zacząłem takie animowane filmiki sam już sobie „dłubać”.


Spędziłem na Zachodzie ponad dziesięć lat, coraz częściej dochodzi tam do gwałtów w szkołach. Dzieci gwałcą dzieci. To spowodowane jest pornografią, ale też błędną edukacją seksualną.


W szkole mówili na mnie nawet Bystrzak. (…) Tak naprawdę to tylko raz jedna dziewczyna tak do mnie powiedziała… Właściwie nie do mnie… pomyliła mnie z kolegą…


Autyzm sprawił, że miałam problemy w szkole i w różnych grupach społecznych, ale za to lepiej rozumiałam zwierzęta.


Jeżeli małżeństwo jest szkołą życia, to uczniem w tej szkole jest najczęściej mąż.


Nasuwa się pytanie, czym w ogóle powinna być dzisiaj szkoła i jaka. A brak tej refleksji doprowadza nas do edukacyjnej katastrofy.


Miałam swoje marzenia i potrzebę zdawania egzaminu do szkoły aktorskiej. Kiedy mówiłam w klasie wiersz, koledzy i pani słuchali, ale mnie interesowało to, że słowami, które ktoś napisał, mogę powiedzieć coś od siebie. Z tego powodu też chciałam uprawiać ten zawód. Bo ja nie mam charakteru aktorki.


– Dzisiaj w szkole dostałem...
– W ryja?!


Jej pierwsze pytanie było skandaliczne. Na kilometr było widać, kogo wspiera w tej debacie. Złamała wszelkie zasady bezstronnego dziennikarstwa.(...) Byłem jej wystąpieniem tak wstrząśnięty, że zastanawiałem się, czy nie wyjść ze studia, by nie firmować swoją twarzą takich zagrywek.


Nie chodziłem na żadne lekcje, moją szkołą było podglądanie aktorów, z którymi pracowałem.


Dług za szkołę spłacam swym życiem. Za wpojoną mi miłość do Ojczyzny – płacę miłością serca... Proszę mnie pochować w albie i stule...

Ignacy Skorupka (fragment testamentu księdza Ignacego Skorupki.)

Jak mawiał mój mistrz Andrzej Wajda: „Spoko, szkoły przyjdą”.


Słuchaj, ten facet ma w naszej szkole gorszą opinię niż Marlon. A Marlon ma najgorszą.


Panowie, nieszczęście zawisło nad Polską: do władz doszedł nauczyciel ludowy. Nauczyciele szkół powszechnych rządzą krajem, ''Hannibal ante portas''!


W dniu, w którym absolwenci nie będą mogli służyć biurom architektury, Szkoła uczyni wielki krok naprzód.


Mój profesor w szkole teatralnej Marian Wyrzykowski mówił, że aktor, podobnie jak statek, powinien co pewien czas zacumować w porcie, aby oczyścić się z rozmaitych narośli, glonów, małż po to, by w następny rejs wypłynąć czystym.


Świat jest WFem, a ja nie mam stroju,
świat to liceum, ja mam lewe zwolnienie,
świat jest WFem, a ja chcę do domu,
grajcie w te gry, a ja lecę do siebie.


– Syneczku, tylko uważaj na przejściu przy szkole.
– Grozisz mi?!


'''Leszek:''' I co wyszło, że ma tylko jedną półkulę?
'''Psycholog:''' Proszę pana, pańskiego syna mogliby przyjąć do MENSY.
'''Leszek:''' O, matko! To jakaś szkoła specjalna...


Clay wcale nie był zaskoczony tym, że z potyczki zwycięsko wyszła kobieta o wyglądzie szkolnej bibliotekarki albo nauczycielki na rok lub dwa przed emeryturą. Kiedy pracował w szkole, spotykał takie damy i wiedział, że te, które dotrwały wieku przedemerytalnego, były niemalże niezniszczalne.


Stanisław Pękała. Urodzony w '58. Syn Leokadii i zdaje mu się, że Konstantego. (…) Zawodówka, tanie wino za rogiem… Matura w '76. W '77. W '78. W '79 wstąpił do partii i zdał.


Uczelnie są zachowawcze. Programy studiów nie są spójne z tym, co się dzieje w świecie. A studenci, czyli przyszli nauczyciele, robią to, co się im zleci. A potem powtarzają w szkołach to, czego się nauczyli.


W tej szkole sporo czasu traciło się na wyczekiwanie pod drzwiami; nauczyciele nie przykładali się do swojej roboty, w przekonaniu, że za takie marne grosze nie warto kiwnąć nawet palcem. Józinek szczerze popierał ich stanowisko. Niech się nie przykładają.


(…) szkoła to nie jest koszmar. (…) Szkoła to jest piekło.


(...) komedia, grana z oddaniem, jest najlepszą szkołą aktorstwa dramatycznego. W komedii nie da się oszukać: potrzebna jest szczerość, otwartość i prostota. To pozwala w rolach dramatycznych uniknąć koturnowości, monumentalizmu i ubarwić postać.


To, że skończyłaś szkołę oficerską z wyróżnieniem, nie znaczy, że masz pojęcie o tej robocie.

Adam Zawada (do Basi Storosz.)

Pamiętam sprawę dilerów narkotyków. 17-letnia licealistka handlowała narkotykami wciągnięta przez swojego chłopaka, potem zmuszona przez szefa gangu. Odstąpiłam od wymierzenia kary, wiedziałam, że jeśli zostanie skazana, będzie miała kłopoty z dostaniem się na studia. Powiedziałam jej sporo w uzasadnieniu. Po dwóch latach ona i jej chłopak przyszli do mnie z kwiatami, zaręczeni.

Anna Wesołowska (o resocjalizacji.)

Dlaczego w wyższych szkołach technicznych uczymy się o oporze materiałów, a w pedagogiczny nie wykłada się o oporze istoty ludzkiej?


Fajnie było przeczytać „Mistrza i Małgorzatę” w ogólniaku, ale skręca mnie z zawiści na myśl, że są dorośli, którzy mają to dopiero przed sobą.


Każde dziecko powinno czuć, że szkoła pomaga mu stać się lepszym człowiekiem. Bohaterem.


Drogi przyjacielu. Piszę do Ciebie, bo powiedziała, że mnie wysłuchasz i zrozumiesz. Mówiła też, by nie chodzić z nikim do łóżka na imprezie. Nie próbuj się domyślić, kim jestem. Nie chcę, byś wiedział. Muszę jedynie wiedzieć, że tacy jak ty istnieją. (...) Wymyśliłem więc plan: Kiedy po raz pierwszy wejdę do szkoły wyobrażę sobie, jak będzie wyglądał mój ostatni dzień w liceum.


W Polsce nasz związek [Polski Związek Brydża Sportowego] wprowadza brydża do szkół, opiekuje się juniorami. Ale nie wynika z tego wiele. Teraz młodzi ludzie wcześnie zaczynają myśleć o karierze, na nic innego nie ma czasu.


Mogę robić to wszystko, bo ktoś – Mariusz Walter – powiedział: ja temu gówniarzowi tuż po studiach dam szansę. Tak poznałem świat show-biznesu i ludzi, którzy go tworzą: tych najbardziej wartościowych również. Mam możliwość do nich zadzwonić, mogę ich poprosić, przekonać do czegoś. To ogromny dar od losu.


Kto nie przeszedł przez szkołę bólu, jest jak analfabeta przed księgą życia.


Trzeba przyznać, że wszyscy ludzie są obdarzeni wystarczająco zdrowym rozsądkiem, aby odróżnić dobro od zła, aby odpowiednio się zachowywać, przeprowadzać rozumowania, ujmować i porównywać stosunki, jak również rozszerzać swe idee drogą refleksji i studiów.

Tadeusz Kościuszko (list do Adama Czartoryskiego (1814).)

Wolność wtedy ma pełną wartość ludzką, gdy zostaje wywalczona i gdy zależna jest od ryzyka i decyzji każdego, nie zaś gdy otrzymuje się ją w szkole jako przepis.


Nie chodziłem do żadnej szkoły filmowej. Nie posiadam też szerokiej wiedzy teoretycznej. Jestem samoukiem. W tej chwili bardzo lubię kręcić filmy, ale – szczerze mówiąc – nie było to nigdy moim marzeniem. (...) Muszę się też przyznać, że nie lubię żadnego ze swoich filmów...(...) Po prostu nie potrafię ich oglądać.


Kocham cię, idioto!
Pierwszą miłością! A ty się pytasz – co to...?
Kocham cię, kocham, rozumiesz?
Tego w szkole nikt się nigdy nie naumie!


W drzwiach stała osoba o wyglądzie dwudziestolatki, choć jako uczennica pierwszej klasy liceum musiała być młodsza. Miała na sobie minimalną koszulkę i coś w rodzaju szlafroczka w rozmiarze dla krasnoludków, tak więc wszystkie jej wcale dojrzałe wdzięki były właściwie na wierzchu.


A chcecie iść do szkoły z internatem? Będziecie wstawały o czwartej rano i obierały ziemniaki.

Jim wie lepiej (do dziewczynek, gdy domagały się kolczyków wcześniej niż to ustalono.)

Są różne szkoły aktorstwa. Ja wybieram tę, gdzie za każdym razem tworzy się ową, inną postać. Oczywiście na bazie mojej osoby.


To Ryszard Nowak pierwszy podniósł alarm. Jeszcze jako poseł organizował słynne konferencje prasowe, na których pojawiali się czasem byli członkowie sekt. Opowiadali wstrząsające historie o technikach „prania mózgu” stosowanych przez guru, o tym, że po opuszczeniu sekty grożono im śmiercią, zastraszano. Jednak wiarygodność tych świadectw podważano.


Boli mnie też to, że przeciętny młody Polak w szkole podstawowej czy w gimnazjum, a potem w liceum nie jest w stanie ze względów finansowych zobaczyć Krakowa.


Lekarze spędzają dużo czasu, skupiając się na przyszłości, planując, zmagają się z nią. Ale w pewnym momencie zdajesz sobie sprawę, że twoje życie dzieje się teraz… Nie po szkole medycznej, nie po rezydenturze, tylko teraz. (…) Zniknie jak mrugnięcie okiem i zatęsknisz za tym.


'''Danielle:''' Posłuchaj dziewczyny, która znana jest w szkole jako „Mała panienka Van De Zdzira”.
'''Julie:''' Myślałam, że sama to wymyśliłaś.
'''Danielle:''' Tylko dlatego, że to lepsze określenie niż te, którymi mnie obrzucali.


Moja rodzina głęboko sprzeciwiała się szkole, która na długie godziny przykuwała dzieci do ławek w klasach.


W telewizji krzyczą na siebie, w szkole krzyczą, wszędzie ludzie się kłócą (…).


Dzieci wesoło wybiegły ze szkoły,
Zapaliły papierosy, wyciągnęły flaszki.


W każdej rodzinie tu jakiś dzieciak to nadzieja,
która czasem w podstawówce rośnie, potem się rozwiewa.



251 - 300

Co dzień przestrzegam, jak młódź cierpi na tem,
Że nie ma szkół uczących żyć z ludźmi i światem.


Najlepsza technika pudłowania to wycelować i od razu strzelać.


Nie dla szkoły, lecz dla życia uczymy się.


Ten rząd można powstrzymać. Kobietom się udało, rząd się przeraził Strajku Kobiet. Siłą może być oddolna solidarność wszystkich ludzi. Rząd boi się strajku w polskich szkołach. Będziemy z Wami, będziemy Was wspierać w walce o godne płace i jakość polskiej oświaty.

Adrian Zandberg (na demonstracji przeciwko planowanym przez PiS zmianom w szkolnictwie.)

Nauczyciele muszą iść do szkoły dobrze odżywieni, aby móc sprostać ciężkiej pracy sadzenia drzew lub zwykłych krzewów wiedzy na ziemiach w większości przypadków będących raczej jałowym ugorem niż żyznym czarnoziemem.


Nie lubiłem szkoły, ona też za mną nie przepadała. Dlatego, że jakby to powiedzieć? Byłem inny.


Z moich studiów uniwersyteckich pragnę przede wszystkim wynieść jak największą umiejętność sztuki życia. Pragnę się nauczyć, jak rozumieć moich bliźnich i pomagać im.


Praca w dokumencie stworzyła mi szalenie istotną możliwość (...) przystąpienia zaraz po szkole do realizacji własnych filmów, pracy na własne, autorskie konto. Z drugiej strony praca w dokumencie uczy wielu rzeczy, które się później przydają, choćby pewnej pokory wobec rzeczywistości.(...) W dokumencie ma się bezpośredni kontakt z rzeczywistością i nie da się tak łatwo jej oszukać.


Jedynym przedmiotem studiów władcy powinna być wojna. Pokój powinien traktować wyłącznie jako moment oddechu (…), który ma mu umożliwić przeprowadzenie planów wojennych.


Nigerii nie można podzielić według religii. Chrześcijanie razem z wyznawcami islamu chodzą do szkół, na bazary, do pracy, razem służą w wojsku. Są zakorzenieni tam, gdzie mieszkają i nie da się nagle przesiedlić ludzi z miejsca na miejsce – wszystkich muzułmanów na Północ, a chrześcijan na południe.


Oddajemy głos do studia, bo tam zacznie się walka o złoto.


Kończyłam szkołę teatralną, kiedy panowały inne obyczaje, wszystko było inne. Nie przynosiło się życiorysu i nie mówiło: „Jestem wspaniała, proszę mnie zaangażować”. Czekało się, aż pan reżyser zadzwoni i zaproponuje rolę.


Życzę, by zasobów przybywało, by projekt rozwijał się z pożytkiem dla regionalnych społeczności i dla upowszechniania wiedzy, jak z perspektywy lokalnej uczynić wizję wychowawczą szkoły


Przyjaźń, bracie, to nie jest po prostu zabawa. To nie jest wspólne wyrywanie panienek na studiach, wspólne imprezy do czwartej nad ranem, wspólne wakacje, wiesz? (...) Dla mnie przyjaźń to jest akceptacje (...) z wszystkimi wadami.


W moim pokoleniu nie mówiło się jeszcze po walijsku, nie uczono tego języka w szkołach, nie było dwujęzycznych tablic z nazwami miejscowości i dwujęzycznych znaków drogowych. Nawet mój ojciec – najprawdziwszy Walijczyk – też mówił bardzo słabo w tym języku. Renesans języków lokalnych na Wyspach niestety mnie ominął. Bardzo żałuję.


Chodzenie do szkoły jest jak przymusowa deportacja na inną planetę – codziennie.


Szkoła (…) oparta jest na przymusie.


Architektura kształtuje wspólnotę i zmienia obcych w sąsiadów, park daje ludziom poczucie bezpieczeństwa, a funkcjonalna szkoła sprawia, że ludzie angażują się.


Medycyna, prawo, finanse czy technika to wspaniałe dziedziny, ale żyjemy dla poezji, piękna, miłości.


Gdybym był dyrektorem szkoły, pozbyłbym się nauczyciela historii i zastąpiłbym go nauczycielem czekolady; moi uczniowie uczyliby się choć jednego przedmiotu, który ich wszystkich dotyczy.


Na lekcję znów spóźniłem się! Wuefmen cham stresuje mnie! Szukam zeszytów, gdzieś zgubiłem je! Mam dość! Tej szkoły już.
Mam dość! Chcę złapać luz.
Mam dość! Nie chcę uczyć się.
Mam dość! Na imprezę chcę.
Mam dość!

Nie ma to jak hotel (piosenka śpiewana przez zespół ''Rock Kwadrat'', który założyli Zack i Cody.)

No wstawaj, Louie. Spóźnisz się do szkoły. Pamiętasz kuzyna Miltona? Spóźniał się do szkoły i skończył jako kierowca ciężarówki. Nie ma w tym nic złego, ale nie widzę cię pracującego pod samochodem. Nie, to by zniszczyło twoje ręce, przecież nie chcesz zniszczyć sobie rąk. Na pewno wolisz pracować rozumem.


(...) koniec szkoły to dopiero początek nauki (...).


Dużo piszę na egzemplarzach scenariuszy lub sztuk i wymyślam opowieści o swojej postaci. Kiedyś w szkole kolega podejrzał, co napisałam i strasznie się śmiał, bo to było coś w stylu: „na zewnątrz śmiech, a w środku szloch”. Czasem podglądam ulubionych aktorów w różnych filmach i obserwuję, jak się zmieniają.

Joanna Gleń (o przygotowywaniu się do ról.)

Podejmując tę decyzję, miałem blade pojęcie o aktorstwie. Jeśli już, to interesowała mnie raczej poezja. Do szkoły teatralnej zdawałem za namową przyjaciół, chyba dla sprawdzenia siebie. Rodzice nic nie wiedzieli aż do ostatniego etapu egzaminów, jednocześnie zdawałem bowiem na wydział lekarski Śląskiej Akademii Medycznej. I dostałem się!

Tadeusz Bradecki (o wyborze zawodu aktora.)

Wybrałem Politechnikę Śląską, chemię oczywiście. Zaraz, na II roku, po zdaniu egzaminu z chemii organicznej, zostałem asystentem (...) bo ja byłem obkuty w tej chemii nieprawdopodobnie. I moi koledzy, z którymi zaczynałem studia, zaliczali u mnie ćwiczenia.


Margarito Duarte ukończył tylko szkołę podstawową ale literackie skłonności umożliwiły mu zdobycie wykształcenia dzięki namiętnemu czytaniu każdego druku, jaki mu się tylko napatoczył.


Życzę, by zasobów przybywało, by projekt rozwijał się z pożytkiem dla regionalnych społeczności i dla upowszechniania wiedzy, jak z perspektywy lokalnej uczynić wizję wychowawczą szkoły.


Tej nocy kochaliśmy się jak w szkole średniej, to znaczy on nie wiedział, co robi, a ja się nie odzywałam.


Uciekajmy od romantyczności jako od szkoły zdrady i zarazy!


Wiedział dobrze, że argument pod tytułem „lekarz kazał” zadziała na Zwierza jak maryjny apel o zachowanie czystości w przeciętnym polskim gimnazjum (...).


Jestem brzydką brunetką, chciałabym nie chodzić do szkoły i mieć fajne dziecko.


Wykładając w szkole teatralnej starałem się uczyć słowa klarownego, podniesionego. A dziś kandydaci na aktorów uczą się mówienia do telenowel.


Pasje się znajduje wbrew szkole, a nie dzięki niej.


Znów niepokojące wieści – aresztowano księdza katolickiego za bieganie nago na stadionie należącym do pobliskiego gimnazjum. Dobra wieść to to, że ministrant zdołał uciec.


Rządząca dzisiaj prawica wydała czytelny komunikat – w sprawie wieszania krzyży w szkołach nic się nie zmieni. Nie będę się zniżać do zachowań niektórych prawicowych polityków, którzy w sejmie wieszali pod osłoną nocy krzyże, ale konstytucja mówi jasno: państwo jest neutralne światopoglądowo, żadna religia nie może mieć żadnej dominacji.


Z każdej kobiety można zrobić prostytutkę, jeśli się użyje tego rodzaju argumentów jak ukończenie studiów muzycznych czy lekarskich, kupno małego domku poza miastem, czy rozpoczęciem nowego życia połączonego z odrodzeniem moralnym.


Z wykształcenia jestem muzykiem, absolwentką Akademii Muzycznej we Wrocławiu. Dopiero w czasie studiów podjęłam decyzję, że chciałabym być aktorką, a nie pianistką. Ale wykształcenie mi zostało, więc łączę te dwie drogi artystyczne, każdą traktuję bardzo poważnie i profesjonalnie. Każda z nich jest dla mnie ważna.


Jeśli podejmował jakąś decyzję, to była ona przemyślana i ostateczna. Tak było na przykład z Wyższą Szkołą Oficerską Sił Powietrznych w Dęblinie, gdzie wstrzymał jej likwidację, niezależnie od tego, że decyzje w tej sprawie był już wdrażane w życie, a system szkolenia pilotów miał być oddany w ręce Amerykanów.


Najlepszą szkołą jest doświadczenie.


Teraz to w podstawówce stopnie dostają rodzice, a nie dzieci.


SLD i „Gazeta Wyborcza” protestują nieustannie. Oni chcieliby szkoły wychowującej człowieka lewicy – czyli pełna tolerancja, żadnej dyscypliny, róbta, co chceta, zero wartości i patriotyzmu. To była szkoła wszystkich niemal dotychczasowych ministrów edukacji


Przeżył szkołę średnią, to wszystko przeżyje!

Frania Maj (o koledze ze szkoły.)

Na nic cała geografia, trygonometria i arytmetyka razem wzięte, jeśli nie umiesz samodzielnie myśleć (…). W żadnej szkole cię tego nie nauczą. Program tego nie przewiduje.


Zadzwonił do mnie Łyżwiński. Mówił, że nie ma kasy. Wpłaciłem 21 tys. zł. Kazał zbierać podpisy. Uczciwie zbierałem. A teraz na pierwsze miejscu włożyli jakiegoś emerytowanego wojskowego z Warszawy po moskiewskiej szkole.


Angielska szkoła wyróżnia się naprawdę tylko pejzażami, pejzażami morskimi i scenami rodzajowymi.


To podstawy algebry, której uczyłem się w szkole średniej. Cała przyszłość mieści się w przeszłości, a absolutny smutek w absolutnym szczęściu.


Kiedy w porcie zobaczyłem statek, trochę się rozczarowałem, bo był całkiem mały. (…) jego właściciel miał dużą czerwoną głowę z beretem na czubku, ale nie był ubrany w mundur z mnóstwem złotych galonów – a tak liczyłem, że opowiem o tym chłopakom w szkole po powrocie z wakacji, ale to nic, i tak im opowiem, no bo co, kurczę blade.


Mój brat ma na imię Cezary… Studiuje i jest co najmniej milion razy mądrzejszy ode mnie! Był najlepszym koszykarzem w szkole, przewodniczącym samorządu szkolnego i został uznany za „talent roku”! I gdybym, ku mojemu zaskoczeniu, nie dostał ostatnio czwórki z dyktanda, jego sława całkowicie by mnie przyćmiła!


(…) zbliżające się roztopy uczynią z niej ponownie „drogę do piekła”, szczególnie dla trójki dzieci uczęszczających do szkoły (…).

Piotr Morta (na sesji samorządowej – artykuł pt. ''Teklinów: Dzieci nadal toną w błocie'')


301 - 350

Szkoła i dom powinny być dwoma bokami trójkąta, którego trzecim bokiem jest dziecko. I jeżeli jest kwestia jakiegoś układu sił, to w każdym wypadku szkoła i dom znajdować się powinny po jednej stronie.


Gdy człowiek daleko wejdzie w film, teatr jakoś ginie. A teatrowi trzeba służyć. Tak nas uczyli w szkole teatralnej, że to służba. Taki Jurek Trela – nadal teatrowi służy. A ja za daleko, za głęboko poszedłem swoimi ścieżkami. Sam sobie jestem sterem, żeglarzem i tak dalej. Już nie umiem służyć. Ale próby samej zabawy dla zabawy jeszcze się podejmę.


Chociaż studia moje wydają mi się bardzo śmieszne, to jednak jeszcze śmieszniejsze jest wyobrazić sobie siebie jako stateczną mężatkę, czy nie? Mam dopiero osiemnaście lat, postanowiłam więc raczej pojechać do Redmondu niż wyjść za mąż.


Bardzo chciałem być Polakiem, byłem wielkim patriotą! Kierowniczka naszej szkoły, pani Franciszka Probstowa była wielką patriotką i wpoiła w nas miłość do Polski. Znam dużo lepiej historię Polski od historii amerykańskiej, mimo że mieszkam w New Jersey od 1947 roku i chodziłem do szkół amerykańskich.


Jeśli wegetarianie założą własną szkołę, to mają prawo zatrudniać tylko wegetarian i państwu wara od tego, co oni robią.


Nie tak często można zobaczyć na scenie spektakl pełen formy i dużej dawki inteligentnej rozrywki, zrealizowany według starej dobrej szkoły rosyjskiej i niosący ze sobą przesłanie.


Szkoła ci nic nie wybaczy, radość zamieni we łzy.
Szkoła cię zewsząd osaczy wbije ci w szyje swe kły,
choćbyś ją przeklął w rozpaczy, że jest okrutna i zła,
Szkoła ci nic nie wybaczy, bo szkoła, cymbale, to JA, ha, ha, ha.


Ale (…) to pytanie z zakresu podstawówki.


Jim Dean i Elvis byli głosem całego pokolenia. Gdy lata temu uczęszczałem do nowojorskiej szkoły aktorskiej, mawiało się, że jeśli Marlon Brando zmieniał ludzi sposób postępowania, tak James Dean zmieniał ich życia. Był największym aktorem, jaki kiedykolwiek stąpał po ziemi, niekwestionowanym geniuszem.


Umiejętność czytania i pisania, noszenie garnituru i krawata, kończenie szkół i mieszkanie w mieście już nie mają znaczenia.


Dokonało się coś dziwnego: znikła partia, znikła dyktatura systemu komunistycznego, a Kościół, w postawach niektórych krewkich księży, zaczął uzurpować sobie podobne prawa. Np. forsować legislację wprowadzającą religię do szkoły, postulat likwidacji ustawy aborcyjnej itd.


Naprawdę zatrzymałem się tam dlatego, że chciałem poczuć, że się żegnam z „Pencey”. Bo już nieraz wyjeżdżałem ze szkół i różnych miejscowości, a wcale nie czułem, że się z nimi rozstaję. Nie cierpię tego. Wszystko mi jedno, niech pożegnanie będzie smutne albo nieprzyjazne, ale niech wiem, że się żegnam. Bez tego człowiekowi jakoś głupio.


Myślę, że nasza publiczność to są ludzie, z których najmłodsi już się zaczepili o szkołę średnią albo późną podstawówkę. A najstarsi już zbliżają się do czterdziestki. Są to więc ludzie, którzy mają jakiś punkt widzenia.


Uważam, że jest świetnym reżyserem, ponieważ przekazuje aktorom wiele informacji o postaci, zadaje pracę domową i pilnuje ćwiczeń. Szlifowaliśmy angielski i dialekty szanghajski i kantoński. Mieliśmy też lekcje etykiety, emisji głosu, gry w mahjong. Z powodu zadawania prac domowych, nazywaliśmy Anga dyrektorem szkoły.


Jednakże na nieszczęście francuskie władze protektoratu wykorzystały moją nieobecność [podczas studiów we Francji], by położyć rękę na całej administracji kraju. Stwierdziłem po powrocie, że moje uprawnienia są bardzo ograniczone; Francuzi traktowali mnie wyłącznie jako władzę doradczą.


Talent – nie cierpię tego słowa! Wszyscy, którzy kończą szkołę teatralną, mają talent i nadają się do tego zawodu. Los aktora zależy od szczęścia i ludzi, których napotka na swojej drodze. Co ci po talencie, jeśli nie masz pracy i nie możesz go rozwijać. Wtedy pozostaje spakować talent i zacząć sprzedawać na bazarze


W domu rozmawiam w języku ukraińskim. To logiczne, bo jestem Ukrainką. (…) W radiu rozmawiają po białorusku. To logiczne, bo jestem na Białorusi. Ale przecież w mieście, w szkole, na wycieczce wszyscy rozmawiają po rosyjsku. To niesprawiedliwe. Jeśli mieszkam na Białorusi, powinnam rozmawiać i pisać po białorusku.


Pan Kamil Sipowicz mówi: "paliłem dziesięć lat i nic się nie stało". Być może. Ale skąd pewność, że Kasia z II klasy gimnazjum też się nie uzależni?


Ci, co się nie uczyli w szkole, teraz pracują w „Pudelku”.


Szkoła wyrywa dzieci z ciepłego rodzicielskiego kokonu. Uczy je terroryzować innych lub ulegać terrorowi. Uczy okrucieństwa. Uczy, że mama i tata kłamali, mówiąc im, że są jedyni i wyjątkowi.


Bieda bywa błogosławieństwem.
Niedostatek szkołą mądrości.
Indianie – w Brazylii, w Peru, w Kolumbii
– gdziekolwiek ich spotykam są moimi
najlepszymi „profesorami”.


Dziś władze naszego kraju chcą wymazać pamięć o tradycjach Rzeczpospolitej. Przywrócono radzieckie podręczniki do szkół, nie zezwala się na naukę w języku ojczystym, indoktrynuje się młodzież przy pomocy ideologii państwowej, niszczy się zabytki kultury.


Warto tu przypomnieć eksperyment prof. Edyty Gruszczyk-Kolczyńskiej. Rozmawiała z sześciolatkami – i osobno siedmiolatkami – o liczbach. W trakcie rozmowy z sześciolatkami jakby od niechcenia mówiła, że 2 plus 3 jest 7. Dzieci gorąco zaprotestowały. Natomiast siedmiolatki, już chodzące do szkoły, na taką samą wypowiedź już nie protestowały, przyjęły ją milczeniem.


Edukacja w szkole teatralnej jest specyficzna. W zasadzie to szkoła zawodowa, w której najwięcej jest zajęć praktycznych. Nie ma co narzekać. Po prostu trzeba umieć z bogatej oferty wybrać coś dla siebie. Czas i tak wszystko zweryfikuje. Jeśli się robi to, co się lubi i wie, że to właściwy kierunek, wtedy jest lżej.


Ekonomiści, ze szkoły wolnorynkowej często nie zaprzątają sobie głowy faktami, bo te dla nich liczą się mniej od elegancji teoretycznego modelu. Dlatego, gdy rozmawiasz z nimi o konkretach, potrafią powiedzieć coś nieprawdziwego – na przykład (...) powiedzą ci, że potęgę amerykańskiej gospodarki zbudowano na zasadzie wolnego handlu – bo nigdy nie czytali historii USA.


W gruncie rzeczy wykorzystywałem zjawisko często bezkrytycznego stosunku techników do powierzonych im zadań. Widoczna neutralność moralna techników zwalniała ich w ogóle od zastanawiania się nad celem, któremu służy ich praca.


Ktoś kiedyś powiedział, że aktor powinien mieć skórę słonia i duszę motyla. Coś w tym jest. Inna sprawa, że ja nie zdawałam do szkoły z przekonaniem, że muszę być aktorką, bo to jest marzenie mego życia.


(...) po liceum plastycznym kończyłem studia plastyczne, a potem reżyserskie. Myślę, że jednak mówić mogę o czymś w rodzaju „słuchania okiem”, o specyficznej wrażliwości na muzykę. Praca w dramacie przyniosła mi ważne doświadczenia, które mogę konfrontować z operą”.


Nigdy nie chodziłem do szkoły filmowej – chodziłem do kina.


Ale widziałam straszne rzeczy. Jak mogę wrócić do szkoły i skupić się na książkowej wiedzy, która jest oderwana od życia?


Z tych samych cegieł można zbudować i szkołę, i klasztor, i pałac, i więzienie, i szpital! Tymi samymi literami pisze się głębokie słowa Tory i traktaty bezbożne! Z melodią jest to samo.


Uważałam, że [rodzice] mają prawo stosować zakazy i nakazy, bo mnie utrzymują i wychowują. Ale w szkole roznosiła mnie energia. Wciąż wracałam z uwagami, które rodzice cierpliwie podpisywali. Potem podpisywałam już sama, bo ile można zawracać im głowę…


(…) tej wiedzy, o którą mi chodzi, na pewno nie znajdę w szkole.


– Jak na Dniu Szkoły jedna z mamuś grała na saksofonie, to była cisza jak makiem zasiał!
– Dziwne – bąknął logiczny Józinek. – Może zapomniała dmuchnąć?


Być może szkoła nie powinna już uczyć, kim był Platon, tylko właśnie jak filtrować informacje. (…) Człowiekiem kulturalnym nie jest ten, który zna datę urodzin Napoleona, ale ten, który potrafi ją znaleźć w ciągu minuty.


Ale super! Naprawdę nie mogłam się już doczekać wakacji. Wakacje są najlepsze na świecie, bo nie trzeba chodzić do szkoły.


Boli mnie też to, że przeciętny młody Polak w szkole podstawowej czy w gimnazjum, a potem w liceum nie jest w stanie ze względów finansowych zobaczyć Krakowa.


(…) te studia to nie zabawa.

Jan Sarapata (o studiach medycznych.)

Zdawałam do szkoły teatralnej, ale się nie dostałam. Nie wiem też czy będę jeszcze kiedyś próbowała...


Studiowanie obrazów prowadzi do studiów nad człowiekiem, a studia nad człowiekiem prowadzą do zasępienia nad stanem świata.


Byłam w komisji egzaminacyjnej, gdy zobaczyłam na liście jego nazwisko. Sprawdziłam imię ojca, matki, upewniłam się, że to mój syn. Wyszłam ze szkoły. Dostał się. Jest świetnym aktorem. Był kilka razy nominowany do Feliksa Warszawskiego. W tym roku go dostał. Nic znam drugiego tak ambitnego faceta – zdarza się, że bierze klucz do sali prób i pracuje do nocy. Traktuje ten zawód bardzo poważnie.


Uwielbiam wchodzić do studia i patrzeć na kolejne wyzwanie jak na białe płótno. Dzięki temu mogę namalować obraz od podstaw. Jeśli nie masz żadnych założeń ani oczekiwań, możesz stworzyć dokładnie to, na co masz ochotę w danym momencie. W życiu prywatnym jest trochę inaczej, ale studio to mój drugi dom, więc tam obowiązują inne zasady.


To nieprawda, że człowiek nie jest kowalem swego losu, a już na pewno nie w tym zawodzie. Podnoszą się głosy, że szkoła teatralna morduje osobowości… Otóż odpowiem tak: co to za osobowość, którą tak łatwo zamordować.


W naszej szkole nie można się było uczyć o węglu. Dyrektor się nazywał Brykiet.


Gdzieś tak w połowie liceum rozkręciło się na dobre,
uznałem, że to nie ja, ale ten świat ma ze mną problem,
poczułem ulgę, choć powiesz, że to okropne,
gdy obserwowałem pierwszy mojego autorstwa pogrzeb.


Kiedy matka przyszła po mnie do szkoły w przejrzystej bluzce, miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Mnie jej strój wydawał się odlotowy, ale innym dziwaczny.


W liceum chciałam (...) zostać pisarką. I kto wie, może kiedyś jeszcze wrócę do tego pomysłu.


W szkole pasjonowała mnie wyłącznie matematyka. Miałam osiem lat, gdy umarła moja mama. Po jej śmierci stałam się chorowitym odludkiem. Zamykałam się w pokoju i godzinami rozwiązywałam zadania


Przecież on się dzieciaków z podstawówki boi...

Jędrula Kossoń (o policjancie.)

Filmy wielkich studiów to biznes. Dlatego w Hollywood nie chcą się bawić w żadną tajemnicę, nie chcą ryzykować. Swoich aktorów kreują na gwiazdy, które ciągle robią to samo. Aktorzy są produktami do kupienia, a kupując produkt, ludzie muszą wiedzieć, co to jest. Ja nie nadaję się na gwiazdę, rzadko więc pojawiam się w hitach.



351 - 400

Myślę, że nasza publiczność to są ludzie, z których najmłodsi już się zaczepili o szkołę średnią albo późną podstawówkę. A najstarsi już zbliżają się do czterdziestki. Są to więc ludzie, którzy mają jakiś punkt widzenia.


Jeszcze w podstawówce biegałem z odbiornikiem po różnych zakamarkach domu, by łapać fale Radia Luksemburg. Bardzo mi się podobała muzyka jazzowa. W średniej szkole na poważniej zainteresowałem się graniem i śpiewaniem.


(...) wykształcenie muzyczne bardzo mi w pracy pomaga. Dziękuję za to moim rodzicom. Zresztą skończona szkoła muzyczna pomaga mi nie tylko zawodowo, ale sprawia, że inaczej postrzegam rzeczywistość. Dopiero teraz to w pełni doceniam.


Przygotowuj i spożywaj posiłki z rodziną. Każdy ma prawo do zdrowej żywności. Wykorzystuj bony żywnościowe. Pilnuj, by twoje dzieci w szkole dostawały zdrowe jedzenie.


Jestem złośnikiem, człowiekiem niecierpliwym. Przezywają mnie Bulterier. Tylko wyglądam na spokojnego i łagodnego. W podstawówce kolega nazwał mnie Karłem i to się źle dla niego skończyło, bo wybiłem mu zęby. Potem w szkole teatralnej Andrzej Zaorski przezywał mnie Napo od Napoleona. Byłem też Karaszonem.


Polska to piękny kraj, z bardzo przyjaznymi ludźmi. Macie tu najlepszą szkołę filmową i będę ją polecał studentom w Stanach. Powiem, że jeśli chcą być dobrymi filmowcami, muszą tu przyjechać. Ale najpierw – będą musieli nauczyć się polskiego w co najmniej 6 miesięcy. I niech nie jedzą więcej niż 10 pierogów na raz, bo nie wyjdzie im to na dobre.


Ukończyłem studia geologiczne, tam dużo się mówi o skali czasu i procesach, wobec których nasza cywilizacja jest maleńkim etapem. Wszyscy pochodzimy z jednego DNA i mimo, że psychika płata nam figle, to warto się na tej jedności oprzeć.


Patriotyzm wyniosła z domu, ze szkoły i z organizacji przysposobienia obronnego kobiet, bo to była organizacja, do której przystąpiła jeszcze w czasie swoich studiów w Poznaniu. Była nią zafascynowana, doszła do stopnia instruktora, pełniła ważne funkcje i szkoliła inne młode dziewczyny, przygotowując je do wojny.


Wraz z kolegami rozglądałem się za możliwością podjęcia zatrudnienia po ukończeniu studiów, bo sytuacja na rynku pracy w dziedzinie archeologii była w owych czasach bardzo zła, zwłaszcza w Krakowie. Zastanawiałem się nawet nad podjęciem nauki na kursie spawaczy, jaki organizowano w budującej się Nowej Hucie.


(...) kto spędził choć jeden dzień w liceum, wie dobrze, że trzeba trzymać się razem przeciwko rodzicom, nauczycielom i glinom. Tu przebiega jedna z tych niewidzialnych granic między nami a nimi. Po prostu to się rozumie samo przez się, tak jak wiadomo, gdzie usiąść i z kim rozmawiać, i co zjeść w stołówce, choć nie jest jasne, skąd się to wie.


Skąd wziąłeś ten sweter? Zajebałeś go z pomocy dla powodzian? Pies ci go wszamał, a potem zwrócił? Jak byłem w technikum, to nam takie na warsztatach dawali.


Najgorzej, gdy szkoła ucieka się do takich metod, jak zastraszanie, przemoc czy sztuczny autorytet. Metody te niszczą u uczniów naturalne odruchy, szczerość i wiarę w siebie, czyniąc z nich ludzi uległych.


Po wakacjach Miś wesoły
postanawia pójść do szkoły,
położonej w głębi lasu,
gdzie zupełnie brak hałasu.


Nie mogę wrócić do starej szkoły – nie znam najnowszych przekleństw.


Przy wyborze studiów fizycznych nie bez znaczenia był i taki powód: otóż jeśli w przyszłości będę chciał szerzyć wiarę w naszym społeczeństwie, to jako fizyk będę mógł dowodnie świadczyć o tym, że nauka i wiara nie zaprzeczają sobie nawzajem.


Cieszę się, że mogłem być prezesem ZASP, rektorem warszawskiej szkoły teatralnej, a że byłem aktorem... Boże złoty, są różne zawody. Mógłbym pisać, bo kochałem to w młodości, albo zostałbym prawnikiem, może lekarzem. Aktorstwo to nie jest profesja dla mężczyzny. To zawód dla egoistów. Trzeba być przez cały czas zajętym sobą.


Kościół w NRD oskarża komunizm! Za uciskanie dzieci i młodzieży w szkołach


Zawsze coś projektowałem – kiedyś kostiumy dla tancerzy w szkole tańca, potem ubrania dla siebie. Sam farbowałem i przerabiałem swoje rzeczy.


Kiedy kończyłam studia, w zasadzie wszyscy absolwenci angażowali się do teatru. W tej chwili jest odwrotnie. Wielu moich młodych kolegów po studiach otwarcie przyznaje, że teatr ich nie interesuje, ponieważ będąc na etacie, nie byliby dyspozycyjni, nie mogliby więc robić reklam, zarabiać w telenowelach, sitcomach, a przecież z czegoś muszą żyć.


Problem polega na tym, że szkoła nie uczy filtrowania informacji z internetu. Na przykład Platon – ponieważ studiowałem filozofię, wiem, czy jakaś strona o nim została stworzona przez szaleńca, czy przez eksperta. Ale 13-latek tego nie wie. Trzeba go tego nauczyć.


Teatr odkryłem dopiero na trzecim roku szkoły. A zostałem aktorem, by grać w filmach. Uwielbiam patrzeć, jak świetnie są wykorzystywani dobrzy aktorzy. Też chciałbym. Na razie jednak tak dużo gram w teatrze, że nie mam czasu jeździć na castingi.


Moje siostry powychodziły za mąż zgodnie z tradycją; zakładano, że ja też się ożenię, gdy przyjdzie na mnie pora, i że przejmę dom rodzinny. Ale dość szybko uświadomiłem sobie, jeszcze będąc w szkole, że nasz sposób życia jest przestarzały i zbliża się jego kres.


Poczułam się opuszczona przez przyjaciół, zdradzona przez producentów, samotna i niepotrzebna. Nigdy nie cieszyłam się sympatią otoczenia, nawet w szkole byłam odrzucona na margines, inna. Śniade koleżanki z klasy wyśmiewały moją bladość żydowskie pochodzenie i kolor włosów. Wołały za mną: e, rudy łeb!


Kiedy poszłam na studia, oddałam krzyż harcerski, bo harcerz przyrzekał, że nie zapali papierosa, nie weźmie do ust alkoholu, traktowałam takie rzeczy poważnie i nie chciałam być związana przyrzeczeniem.


Przede wszystkim najważniejszą i najpowszechniejszą lekcją w wyższych i niższych szkołach winna stanowić nauka ''Pisma św.'', a u młodych chłopców – ''Ewangelii''. I chciałby Bóg, aby każde miasto miało także szkołę dla dziewcząt, w której codziennie przez jedną godzinę dziewczynka słuchałaby ''Ewangelii'' po niemiecku lub po łacinie.


Pewnego razu w szkole muzycznej usłyszał jak podśpiewuję – stroiciel fortepianów. Stwierdził, że mam głos i trzeba koniecznie go dalej kształcić. Przesłuchała mnie wielka niegdyś gwiazda polskich scen operowych Jadwiga Dzikówna, która potwierdziła, że dysponuję materiałem głosowym i warto go dalej szlifować.


Zostałem wyrzucony z uczelni na pierwszym roku studiów, za ściąganie podczas egzaminów z metafizyki. No wiesz, zajrzałem w głąb duszy chłopaka siedzącego obok mnie.


Do szkoły idziesz? Z tym tornistrem?! ''(śmiech)''


Co słychać? – odpowiedzi prosimy kierować na adres Polskie Radio – Biuro Studiów, Warszawa, ul. Noakowskiego 20.


Dzisiaj kinematografia jest bardzo rozdrobniona i rozrzucona. Aktualna technika umożliwia na bardziej indywidualny udział w tworzeniu filmu. Jego autora można porównać na przykład z pisarzem.


(...) portretował peerelowskie wynaturzenia przy pomocy komediowej estetyki i wynikających z niej skrótów. Cała szkoła moralnego niepokoju nie jest warta jednego filmu Barei.


Opowiadałem pewnemu rosyjskiemu mafiosowi o ojcach założycielach USA, którzy zdobyli fortuny okrutnymi metodami, a ich potomkowie fundowali szkoły, szpitale... Słuchał uważnie, jednak tłumacz pozbawił mnie złudzeń: Przykro mi, on powiedział „spieprzaj”.


A’Tomek: Świetny wynalazek! Używając wrotek rakietowych nie spóźnisz się do szkoły.
Romek: O tak!… I nie musisz chodzić do fryzjera.


Czuła wstyd i żal. Nie wstydziła się samego seksu, zresztą cnotę udało jej się stracić już w gimnazjum, z jednym prawie zakochanym kolegą (…).


Moje kontakty wystarczyły, żeby zarabiać godziwe pieniądze jak na tamte czasy, a nie tyrać w warsztacie samochodowym za bezcen, być wyzyskiwanym i, co więcej, żeby kraść na państwowym. Jeszcze w szkole miałem praktyki w FSO na Żeraniu. Tam codziennie jeden nowiutki Fiat wyjeżdżał na lewo. Byłem tego świadkiem, dlatego nie chciałem pracować na państwowej posadzie.


Systematyczne olewanie przez państwo swoich nauczycieli i swojej szkoły jest ciężkim strategicznym błędem, którego odległe skutki w postaci komercjalizacji i upadku kultury oraz powszechnego zdziczenia obyczajów już można obserwować. A będzie jeszcze gorzej.


Postawa ks. biskupa zadaje kłam twierdzeniom, ze jak ktoś chciał jechać za granice na studia czy robić karierę naukową, musiał temu diabłu (bezpiece) zapalić ogarek.


– A jak się szkoli kurczaki?
– Wysyła się je do szkoły kurczaczej.


Kto za tobą w szkole ganiał,
Do piórnika żaby wkładał?
Kto? No, powiedz – kto?
Kto na ławce wyciął serce
I podpisał: „Głupiej Elce”?
Kto? No, powiedz – kto?


Ze wszystkich roczników szkoły teatralnej tylko Bobek Kobiela miał zegarek, z kolei kolega z niższego roku dysponował jedyną marynarką. Kiedy szliśmy na egzamin, pożyczaliśmy od niego żakiet, a ponieważ był raczej mikrej postury, wyglądaliśmy w tej marynareczce dosyć komicznie. Zegarek pożyczaliśmy natomiast od Kobieli na randki, żeby zaszpanować przed dziewczynami.

Ryszard Kotys (o czasach studenckich.)

A może wołacz to przesada? Tego już w szkołach nie uczą, w telewizji nie używają, a w tabloidach korektorki dostają globusa z wkurwienia. Może mianownik pospolity (…).


(…) musi być napięcie między Ewangelią, która jest wezwaniem do doskonałości, a polityką, która zawsze jest rozczarowaniem, bo z natury jest naznaczona niedoskonałością. Kościół ma być znakiem, a nie organizacją w szkołach, w wojsku, w policji. Myślę, że Kościół nie musi dzisiaj święcić „rosomaków” i czołgów, które jadą na wojnę do Afganistanu czy Iraku.


Większość z 2 mln dzisiejszych studentów nie ma pojęcia, czym są prawdziwe wyższe studia, jakiej pracy i jakiego wysiłku wymagają. I nikt im tego nie wyjaśnia, nikt im w żywe oczy nie powie, że właściwie odbywają kursy, a nie studia.


Kiedy jako mała dziewczynka ze śmiesznymi warkoczykami wracałam ze szkoły, zwykle mówiłam na progu: ''Otóż i jestem w domu!'' Słowa te wypowiadałam po zakończeniu każdej eskapady do sąsiedniego miasta na zawody spadochronowe. Powtórzyłam je również po powrocie z Kosmosu na Ziemię. Różne znaczenia wkładamy w pojęcie ''dom''. I sens jego staje się z czasem coraz szerszy.


Obóz jest podstawową rzeczą w prowadzeniu drużyny. Ale obóz musi być pełen pracowitości, a nie szkołą bezcelowego leniuchowania.


Szkoła to więzienie dla niewinnych.


Studio filmowe to ludzie i organizacja, a nie sprzęt. Nie mogę ograniczać się do zakupu jednej lub dwóch kamer i będę potem zmuszał operatorów do pracy na moim sprzęcie. Wypożyczam sprzęt od firm specjalistycznych, które z tego żyją. Ja zainwestowałem w studio: halę zdjęciową, zaplecze do budowy dekoracji, postprodukcję w postaci dwóch zestawów montażowych AVID i studia dźwiękowego).


Po pojawieniu się telewizji Stany Zjednoczone nie były Ameryką z dodaną do niej telewizją; telewizja nadała nowy koloryt każdej kampanii politycznej, każdemu domowi, każdej szkole, każdemu kościołowi, każdemu przemysłowi.


W szkole za 14 000 miesięcznie wybuchła wszawica? Za taką kasę te robale powinny wam podpowiadać!


Moim mistrzem w szkole był profesor Vavra. On mnie uczył i podkreślał, że nie jest najważniejsze, aby kręcić poszczególne sceny i epizody tak jak jest w książce, tylko trzeba wejść w tekst i zrozumieć co autor chciał powiedzieć i dlaczego w ogóle zasiadł do pisania. Trzeba również odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego to właśnie ja chcę ten film nakręcić.



401 - 450

Szkoła to jest taki karmnik, gdzie każdy ptak musi dziubać, czy mu się to podoba, czy nie.


Pod wpływem silnej refleksji [o] bezowocności kontynuowania tego, co wyniosłem z dobrej szkoły, jaką była ASP w Krakowie (...), przy równie silnej niechęci do włączania się do aktualnie wtedy silnej tendencji informel, czy też mody na Henry Moore'a (...), świadomie zszedłem na pozycje autsajdera, postanowiłem przez wiele lat nie wystawiać.


W szkole teatralnej, na jednym z egzaminów u Jerzego Treli, grałam Saszę w ''Płatonowie''. Trela sobie siedział na stoliku, machał nóżkami, a ja zeszłam ze sceny i mijałam go bokiem. Profesor odwrócił się i pokazał kciuka do góry. I to był największy komplement! Największa pochwała, coś bardziej cenniejszego niż to, że potem dostałam u niego piątkę. Wtedy czułam, że zrobiłam coś dobrego.


Chętnie spotykam się z dziećmi, zwłaszcza małymi. Dla mnie to sprawdzian propozycji ilustratorskich, a dla nich – możliwość rozwinięcia niezwykłych pomysłów. Nie nauczę nikogo rysować w ciągu godziny, ale mogę pobudzić wyobraźnię, zanim nie zostanie zadeptana przez szkołę, gdzie dziecko dowie się, że niebo musi być zawsze niebieskie, słońce – żółte, a trawa – zielona.


Jedynym problemem w szkole były moje długie włosy… no i jeszcze to, że haszysz był u mnie najdroższy.


W [fińskim] gimnazjum bardzo poważnie traktowane jest przygotowanie do wyboru zawodów, są tam identyczne w każdej szkole pracownie ślusarskie, stolarskie, krawieckie z pełnym, nowoczesnym wyposażeniem, które szkoły dostają z rozdzielnika. Dzięki temu kształcenie zawodowe nie jest gettem, ale świadomym wyborem.


Wpływ żydowski na obyczajność jest zgubny, a ich zakłady wydawnicze propagują pornografię. Prawdą jest, że Żydzi dopuszczają się oszustw, lichwy, i prowadzą handel żywym towarem. Prawdą jest, ze w szkołach wpływ młodzieży żydowskiej na katolicką jest na ogół pod względem religijnym i etycznym ujemny.

August Hlond (po pogromie Żydów w Przytyku.)

Mam nadzieje i wyrażam takie życzenie, iż Jego Świątobliwość nie będzie zachowywał się jak dyktator i że nie będzie wykorzystywał masowego poparcia po to, by bezpodstawnie przypisywać sobie zwierzchnictwo nad Karmapą, co byłoby deptaniem wolności religijnej praktykujących w szkole Karma Kagyu.


Łatwo zaś pojąć, że kształcenie młodzieży nawet w niższych szkołach ludowych nie może się ograniczać do samej nauki religii, że przeto nadzór i nad tymi szkołami nie może, a przynajmniej nie powinien wyłącznie być powierzony kościołowi. W szkołach średnich i wyższych nauki rozmaitością i obszarem takich nabierają rozmiarów, iż o duchownym ich zarządzie mowy wcale być nie może.


Kiedy zaczynałem grać, technika mojego pokolenia piłkarzy zasługiwała na notę 9. Kiedy kończyłem – 5. Teraz – 0.


Przez protekcję się urodził,
Przez protekcję do szkół chodził,
Przez protekcję dyplom dostał,
Przez protekcję wielkim został,
Przez protekcję szukał żony,
Przez protekcję zbił miliony,
Protekcji brał ciągle lekcje,
Nawet umarł przez protekcję.


Jak w szkole, tak i teraz walczę z poglądem, że aktor musi się podobać na scenie. A ja nie chcę się widzom podobać. Scena to nie wazelina. Nie chodzę też na bankiety, żeby załatwiać sobie role teatralne czy filmowe. To po co to gram? Bo wydaje mi się, że kiedyś naprawdę będę miał coś do powiedzenia!


Pani Julia zaś patrzy na mnie i mówi:
– Raul, nic się nie zmieniłeś, wyglądasz dokładnie tak samo…
Minęło prawie 40 lat, nastał nowy wiek, a nawet nowe tysiąclecie, a moja wychowawczyni z podstawówki stoi przede mną i mówi, że nic się nie zmieniłem!!! Po prostu coś cudownego. (…)


Pamiętam gdy ukończyłem liceum myślałem sobie, „Stary, dobrze, że mam to już za sobą!”. Następnie w wieku 19 lat, wygrałem casting do ''Ryzykownego interesu'' i zdałem sobie sprawę z innej rzeczy, mówiąc sobie „A więc to jest życie – jest o wiele większe niż mi się wydawało!”.


(...) przy kościele Św. Anny znajduje się głośny z bardzo wielu sławnych i uczonych mężów uniwersytet, w którym uprawiane są wszelkie umiejętności... Najbardziej kwitnie tam astronomia, a pod tym względem, jak wiem od wielu osób, w całych Niemczech nie ma szkoły sławniejszej.


Myślę, że tak bardzo przyzwyczailiśmy się do szkoły jako tradycji, że przestaliśmy traktować ją jako narzędzie nauki, czym powinna być. Oto dlaczego mnie kształciła ulica.


Ta płyta została nagrana wbrew wysiłkom tych wszystkich ludzi, którzy usiłowali zmienić nas w alternatywny zespół popowy. Po prostu nie pozwoliliśmy im wejść do studia, a nawet jeśli się tam dostali, staraliśmy się by na nas nie wpłynęli. Przynieście nam jedzenie, w porządku, ale nic poza tym, zapomnijcie o tym!

Dave Mustaine (w 2001.)

Chcę, żebyście się śmiali i płakali, kiedy czytacie opowiadanie… albo śmiali się i płakali jednocześnie. Innymi słowy, chcę waszych serc. Jeśli macie ochotę czegoś się nauczyć, idźcie do szkoły.

Wszystko jest względne (z notki autora)

Musimy uczyć w szkołach, w przedszkolach, na uniwersytetach, że zło jest złem, że nienawiść jest złem i że miłość jest obowiązkiem. Musimy walczyć ze złem tak, żeby ten, który czyni zło, zrozumiał, że nie będzie dla niego litości.


Teraz jest zupełnie inaczej. Liga całkowicie się zmieniła. Gracze są młodsi. Kiedyś większość graczy była starsza. Dawniej ludzie chodzili przez cztery czy pięć lat do szkoły, a dopiero potem przychodzili do Ligi. Teraz gracze przychodzą prosto z liceów, jest w niej dużo młodzieży. To naturalne, że z tego powodu robi się od czasu do czasu nieco zamieszania.


Gdy tylko uderzają w klawisze – sala dosłownie zamiera. Technika wprost cudowna, melodie przepiękne, a do tego – obaj pianiści – to aktorzy, komicy, którzy potrafią jednym przejściem – od rytmu gwałtownego, burzliwego, szybkiego – uderzyć lekko i wywołać śmiech i oklaski.


Prześladowania dzieci przez starszych kolegów to straszne doświadczenie. Mają poważny wpływ na przyszłość, na to, co dzieje się z ich psychiką. Co najgorsze, bardzo często nie wiadomo, jak sobie radzić z przemocą w szkołach. Nie wszyscy mają na to pomysł.


(...) nieokreśloność (często bliska abstrakcji), niedopowiedzenie, zagadka, autonomiczne walory estetyczne obrazów w połączeniu z wyszukanymi technikami realizacyjnymi (nierzadko elektronicznymi) tworzyły niepowtarzalny klimat jego filmów, w których anegdota (jeśli w ogóle była obecna) posiadała raczej pretekstowy charakter.


(...) najpierw byłam rozczarowana, nie bardzo podobały mi się zajęcia z chemii nieorganicznej. Dopiero na trzecim roku, kiedy zaczęła się chemia organiczna, zrozumiałam, że to studia dla mnie.


Mogę się przyjrzeć tym dyplomom i upewnić, że nie są z jakiejś szkoły muzycznej na Filipinach?

Susan Delfino (do Adama w jego gabinecie lekarskim.)

Pamiętam nauczycieli w naszej szkole. Mieliśmy powiedzonko: – Ci, którzy nic nie potrafią, uczą, a ci, którzy nie potrafią uczyć, uczą w-f. A ci, którzy kompletnie nic nie potrafili, znaleźli się w naszej szkole.


Film Spielberga jest często wyświetlany w niemieckich szkołach. Dzięki temu przynajmniej młodsze pokolenie miało okazję zaznajomić się z historią Amona Gotha. Znamy potęgę obrazu i za jej sprawą Goth z pewnością zajmuje obecnie określone miejsce w niemieckiej pamięci. Gdyby nie film, mój dziadek prawdopodobnie nie byłby dziś symbolem zła.


Założę szkołę pływacką Śledzie Sida.


W szkole nie matematyka ma być nowoczesna, ale jej nauczanie.


Zawsze ufaliśmy dzieciom. Nawet kiedy pojawiały się problemy w szkole, wierzyliśmy w to, co nam mówiły. Potem okazywało się, że słusznie.


Nie wiem, czy Gombrowicza i Schulza można nazwać szkołą Witkiewicza. Chyba nie. To były samodzielne boczne odnogi, choć dla nas układają się w pewien mozę wspólny nurt. „Uczniem” był być może tylko Gałczyński.


Pisanie zawsze mnie pociągało. Na początku, jeszcze w szkole podstawowej, to był pamiętnik, po nim przyszedł czas na wiersze, a potem opowiadania. Zdobyłem nawet kilka nagród.


Według mnie faceci w gruncie rzeczy nienawidzą pięknych dziewczyn, bo to one w szkole nie zwracały na nich uwagi.


Szkoła bułgarska ma w wokalistyce bardzo dużą renomę i znaczenie – wielcy śpiewacy bułgarscy, jak Christof, Giaurow czy Kabaiwanska, zawsze kultywowali włoskie belcanto.


Ja cię stresuję, kurwa?! Uczysz się tego piąty rok w szkole i na kursach, i wszystko to jak krew w piach!

Adaś Miauczyński (odpytując syna Sylwka ze znajomości języka angielskiego)

Obserwuję minister Zalewską i słucham jej uważnie. Jest, niestety, wyraźnie niekompetentna, a przy tym irracjonalnie przywiązana do swoich pomysłów. I dlatego jest groźna. W PiS obowiązuje „centralizm demokratyczny” – nawet ci, którzy widzą, że likwidacja gimnazjów to zły pomysł, będą milczeli.


Józinek grzecznie skinął głową panu woźnemu, który tkwił w oszklonym boksie, na wypadek gdyby do szkoły chciał wkroczyć dealer narkotyków (obecność cichego staruszka była wielce skuteczna; dealerzy nie wchodzili nawet w progi szkoły, tylko spokojnie handlowali sobie na chodniku).


(...) środowisko, które ukształtowało osobowość artysty, ma ogromne znaczenie dla jego twórczości. Nie bez różnicy jest płeć, wiek, wykształcenie, stan majątkowy czy narodowość. Jeśli chodzi o wykształcenie, większość performerów, którzy u nas występowali, jest po studiach artystycznych. Jednak to przypadku sztuki nie jest to aż tak ważne, jak można byłoby sądzić.


Program naszych ćwiczeń sprawiłby gorzki zawód miłośnikom szpiegowskich książek, filmów i seriali TV. Szkoła przypominała raczej technikum niż przedsionek do tajemniczych przygód.


Pierwszy dzień w szkole był plamą. Stresującą, surrealistyczną plamą.


Pamiętajcie, chłopcy, że nie będę was uczył ani tabliczki mnożenia, ani gramatyki, ani kaligrafii, ani tych wszystkich nauk, które są zazwyczaj wykładane w szkołach. Ja wam po prostu pootwieram głowy i naleję do nich oleju.


Członkami Orkiestry byli moi koledzy ze studiów. Nasze próby odbywały się albo w naszej macierzystej szkole muzycznej, a bardzo często także u mnie w domu, zajmując największy pokój. Jakoś się mieściliśmy, byliśmy przecież zespołem kameralnym. Entuzjazmu nam nie brakowało i chcieliśmy grać.


Kiedy zaczynasz nową szkołę, nigdy, przenigdy, pod żadnym pozorem nie przychodź za wcześnie na lunch. Spóźnij się. Schowaj się w toalecie, zgub drogę w piwnicy; jeżeli musisz, zostań w klasie, żeby podyskutować o polityce z nauczycielem od historii, nawet jeśli wyrastają mu z uszu włosy, ale do stołówki musisz się spóźnić, inaczej masz przegwizdane.


Sprzedajne, egoistyczne sumienie jednostki odpowiada doskonale społecznej instytucji i idei „własności osobistej”, tej zaś odpowiadają ściśle państwowe kodeksy cywilne i karne, instytucje sądów i policji, dalej więzienia i system wychowawczy szkół państwowych, w końcu zaś zasady katechizmu religii panującej i cała moralność czynna i twórcza Kościoła, związanego ściśle z państwem.


Oczywiście nie. I właśnie nowa ustawa precyzuje takie sytuacje (wcześniej nie było to uregulowane). Szkoły katolickie czy wyznaniowe mogą się kierować własnymi wartościami i zasadami i mają prawo odmówić pracy takiej osobie.

Elżbieta Radziszewska (zapytana, czy szkoła katolicka może zostać pozwana do sądu za to, że odmówiła zatrudnienia „zdeklarowanej lesbijki”.)

W jakimś sensie jestem też technikiem, ale generalnie się za takiego nie uważam. Jestem artystą, który pracuje bezpośrednio z kamerą i to jest bardzo duża forma wypowiedzi. Faktycznie, w Ameryce zawód ten traktowany jest jako zajęcie techniczne. Wielu też operatorów właśnie tak do tego podchodzi, traktując siebie jako tylko techników.


Teraz, kiedy technika poszła tak mocno do przodu, a podstawowy sprzęt filmowy można kupić w każdym hipermarkecie, filmy mogą robić wszyscy, ale reżyserować bardzo niewielu. Z filmem jest tak jak z literaturą, każdy ma papier, ołówek, ale nie każdy pisze świetne książki.


Nauka w szkołach powinna być prowadzona w taki sposób, aby uczniowie uważali ją za cenny dar, a nie za ciężki obowiązek.


Nie trzeba kończyć szkoły, żeby zostać reżyserem. Są ludzie, którzy jej nie potrzebują. Posiadają umiejętność opowiadania historii, są przebojowi. Ja należę do grupy, która potrzebowała szkoły – po pierwsze, żeby zbudować sobie krąg przyjaciół i współpracowników. Szkoła buduje więzi.


Ponad 60 proc. osób kończących studia w Europie to kobiety. One potem gdzieś znikają. Nie możemy sobie na to pozwolić.



451 - 500

Mój styl to umiejętność posługiwania się ciałem w celu ukazywania wszystkich istotnych przemian – myśli, uczuć, zmieniających się stanów emocjonalnych, napięć. Nawet spontaniczne działania aktor musi umieć powtórzyć przy następnej okazji, wraz z wywołaniem w sobie tej samej motywacji i spontaniczności. Technika nie powinna zniekształcić czy zabić emocji.


Cieszę się, że mogłem być prezesem ZASP, rektorem warszawskiej szkoły teatralnej, a że byłem aktorem…(…) Aktorstwo to nie jest profesja dla mężczyzny. To zawód dla egoistów. Trzeba być przez cały czas zajętym sobą.


'''Lorelai''': Ustalimy godzinę policyjną. Nie będziesz jej odciągał od szkoły i zaczniesz lepiej traktować cytryny.

Kochane kłopoty (Lorelai mówi o zasadach dotyczących związku Deana z Rory.)

Każda szkoła ma tradycję zawierającą słowny dorobek pokoleń. Starsze roczniki wtajemniczają młodsze i tak gwara szkolna się rozpowszechnia. Część nazw jest zapożyczana z innych odmian slangu, z marginesu społecznego. Te malownicze słowa mają silniejszą wymowę emocjonalne.


Chyba po prostu urodziłam się, żeby być aktorką. Wiadomo było od zawsze, że nią zostanę, od dziecka ciągnęło mnie do teatru, tańca, muzyki. Zostałam zauważona w podstawówce, gdy recytowałam wiersze na szkolnych akademiach. Mój profesor powiedział nawet, że mam głos jak Armstrong.


Może to szokujące, ale po raz pierwszy obejrzałam ''Fortepian'' dopiero jakieś cztery czy pięć lat temu. To trudny film (…). Pamiętam, że czasami to była ciężka praca, ale ominęły mnie trzy miesiące szkoły – oto coś fantastycznego!


Gdy Kacper zdał do liceum, stracił wiarę, zanegował wszelkie zasady. Stworzył sobie taką ideologię, że należy do straconego pokolenia. Ale przecież każde młode pokolenie tak uważa, więc to nie jest powód do odurzania się.


Kobiety wchodzą do gabinetu seksuologa i mówią szczerze. Mężczyźni kluczą, kłamią. Gdy mają się rozebrać do badania, są w strachu. Ostatnim facetem, który widział ich narządy płciowe był zapewne pediatra. No i potwornie boją się testów – gdy mają coś wypełnić, zachowują się jak uczniowie w szkole, którym zaraz wpadnie lufa do dziennika.


Wojtek Malajkat i Czarek Pazura studiowali w Łódzkiej Szkole Filmowej na jednym roku. Bardzo się lubią, dlatego gdy tylko są razem na planie, natychmiast skaczą sobie do oczu.


Przez kilka tygodni w roku żyję w utopii. Spotykam tam ludzi, którzy rozpoznają, że mam na sobie żakiet z Luelli, i rozumieją, dlaczego wkładam na głowę czapkę z fioletowych piór. Potem wracam do szkoły i żyję wśród rówieśników, którzy nic z tego nie rozumieją. Dziwne, ale w sumie mi to nie przeszkadza.


Marge przenieś oszczędności na studia dla naszych dzieci. Po co się łudzić, ze kiedykolwiek będą im potrzebnie.


W wielu szkołach, w których dzieci muzułmańskie stanowią już większość, panuje codzienny terror wobec nielicznych pozostałych dzieci niemieckich.


Jako dziecko zawsze czułam się brzydsza, gorsza i odrzucana przez koleżanki. Dlatego nie lubiłam szkoły i słabo się uczyłam.


(...) z każdej uczelni wyrzucali mnie za brak postępów w nauce. Z aktorskiej również. Jan Świderski, który był opiekunem mojego roku powiedział, że egzaminatorzy pomylili się, przyjmując mnie do szkoły teatralnej i wyrzucił mnie w połowie studiów. Powiedział, że jestem jeszcze na tyle młody, że sobie poradzę.


W domu rozmawiam w języku ukraińskim. To logiczne, bo jestem Ukrainką. (…) W radiu rozmawiają po białorusku. To logiczne, bo jestem na Białorusi. Ale przecież w mieście, w szkole, na wycieczce wszyscy rozmawiają po rosyjsku. To niesprawiedliwe. Jeśli mieszkam na Białorusi, powinnam rozmawiać i pisać po białorusku.


Nie pytałeś o prawo szkół do mordowania milionów, ponieważ dla ciebie było ono oczywiste: siła.


Dla większości Wrocław jest marzeniem, jak Moskwa dla bohaterów Czechowa. Często ludzie wstydzą się, że są stąd. Spotkałem się z młodzieżą z czterech liceów. Maturzyści śmiali się, słysząc, że Wałbrzych mi się podoba.


Jeszcze jako uczennica szkoły powszechnej zdobyłam krzyż harcerski. W Starachowicach kończyłam kurs sanitarny. My, dziewczyny, miałyśmy za zadanie ratować chłopców z lasu. Do dziś pamiętam robactwo, jakie wyciągałyśmy z ich ran.


Karol Sloane jest w tobie śmiertelnie zakochany. Powiedział swojej matce – rozumiesz, matce – że jesteś najbystrzejszą dziewczynką w szkole. To wszak więcej znaczy niż być ładną.

Diana Barry (do Ani.)

Pogadałyśmy parę chwil, bo dla Kasi, skoro chodziłam do szkoły z jej ciotecznym dziadkiem, stanowiłam wręcz postać historyczną, żywą, co, bądź co bądź, w pewnym stopniu bywa ewenementem. Zazwyczaj postaci historyczne spotyka się na nagrobkach i z całą pewnością żywe nie są.


Zdradzę wam tajemnicę: nie czytamy poezji dlatego, że jest ładna. Czytamy ją, bo należymy do gatunku ludzkiego, a człowiek ma uczucia. Medycyna, prawo, finanse czy technika to wspaniałe dziedziny, ale żyjemy dla poezji, piękna, miłości.


Wszelkiego rodzaju statystyki i historia moich startów nie za bardzo mnie interesowały. Jechałem na zawody, dobrze się na nich bawiłem i cieszyłem się ze zwycięstw. Praktycznie po rozdaniu medali to wszystko gdzieś ulatywało. Traktowałem i traktuje sport szybowcowy jako odskocznie od studiów, pracy i różnych zajęć. Dla mnie to przede wszystkim dobra rozrywka.


Lata spędzone w szkole baletowej oderwały cię od prawdziwego życie.


Przepraszam, ale nie mogłem powiedzieć nic temu młodemu człowiekowi. Widziałem wielu ludzi w Zen Center, którzy odeszli przez narkotyki albo znaleźli z tego wyjście, to nie tylko szkółka niedzielna. Zawsze są jakieś możliwości, i może udałoby mi się coś na nim wywrzeć. A może nie.


Analizując problemy na styku kształcenia uniwersyteckiego i rynku pracy dochodzę do dwóch wniosków: 1) Jakkolwiek by nie modyfikować szkolnictwa wyższego, to i tak nie rozwiąże ono problemu zbyt małego popytu na pracę w skali całej gospodarki. 2) Problem wyboru „niepotrzebnych” rynkowo kierunków kształcenia nie rozwiąże się bez wprowadzenia przynajmniej niewielkich opłat za wszystkie studia.


Sarah Palin przyznała się, że kiedyś dostała tróję z przedmiotu na studiach. Sprawdziłem to. Przedmiot nazywał się chyba „Bycie wiceprezydentem”.


Dobry trener przeżywa wydarzenia na korcie. A jeśli nie przeżywa, to znaczy, że mu nie zależy. Najważniejszą sprawą jest bowiem umiejętność radzenia sobie z napięciem, gdy to dochodzi do zenitu. Są różne szkoły, można też wychodzić z widowni...


Cała atmosfera kapitalizmu powoduje, iż egoizm jest ludziom szczepiony w ciągu całego życia, począwszy od dzieciństwa, szczepiony przez wychowanie i warunki społeczne, przez konkurencję, przez ciężką walkę o chleb, przez panowanie pieniędzy, przez cały system niewoli. Jest to ogromna hodowla i szkoła egoizmu.


Moim marzeniem w tym czasie było zostać traktorzystką. W szkole odbywały się prelekcje zachęcające młodzież do takich zajęć.
Moja Mama powiedziała:
'' – Wspaniale! Kupimy kalosze, waciak i pojedziemy do PGR-u.''
W tym wieku brak sprzeciwu ze strony rodziców budzi podejrzliwość. Od razu mi przeszło, bo nie miałam o co walczyć.


Szkoła nie uczy jednej ważnej rzeczy: że z upływem lat coraz trudniej jest być po prostu człowiekiem.


Scott Fitzgerald tak pisał o swoim bohaterze, Jayu Gatsbym: „Jest tym, kim byłem ja – biednym chłopcem w bogatym mieście, biednym dzieckiem w szkole dla bogaczy, biednym młodzieńcem w klubie dla bogatych studentów Princeton. Nigdy nie mogłem darować bogatym tego, że są bogaci, i to rzutowało na całe moje życie i wszystkie moje dzieła.


Zanim uśniesz zapamiętaj, że artyści bez fanów
To jak bez bliskich święta, jak lekarz bez pacjenta
Studia bez studenta, telekomunikacja bez abonenta


Wciąż noszę spodnie, które miałem w trzeciej gimnazjum.


MMA jest trochę podobne do bijatyk na ulicach. Nie można gryźć i kopać w krocze. Ludzi to kręci i nie ma na to wypływu. (…) Chyba każdy przeżył jakieś szarpaniny w szkole, wielu czasem przypadkowo, dostało po łbie. Adrenalina, emocje… można mówić, że to prostackie i nikogo nie kręci, ale i tak większość patrzyła w telewizor albo obejrzała to później w internecie.


Jedną z pierwszych etiud na tak zwanych elementarnych zadaniach aktorskich jest etiuda 'ślepi idą się kąpać', czyli wszyscy się rozbierają i grają poprzez dotyk. Nie mówię już o francuskich czy hiszpańskich szkołach. Można by pomyśleć, że tam siedzą sami starzy zboczeńcy, ale to pozwala ludziom osiągnąć kontrolę nad ciałem, które stanowi ich instrument. I świadomość tego instrumentu.


W tramwaju przeczytałem, że prowadzone są dodatkowe egzaminy do szkoły aktorskiej. Pomyślałem, że pójdę, spróbuję. Nauczyłem się wierszy Staffa. Do dziś nie wiem, czy bym zdał, gdyby nie Jacek Woszczerowicz. Kazał mi zagrać wariata, który nagle ma atak szału. Myślę, że dzięki temu zostałem przyjęty. Szkołę skończyłem w 1948 r. Zdałem egzamin, ale dyplomu nie odebrałem do dziś.


Poza tym cała trójka miała niesamowite szczęście kończyć studia już w wolnej Polsce. W czasie, kiedy szczury dopiero szykowały się do wyścigu. Grunt to dobrze wystartować. A potem piąć się po szczeblach kariery, nie oglądając się za siebie.


Syn Kosowików kiedyś do naszej podstawówki chodził, nie? Chyba z jedenaście lat. A jak ją już wreszcie skończył, to dyrektor ze szczęścia zrobił wszystkim dzień wolny.


Szkoła bez karności jest jak młyn bez wody.


Tatuś w szkole był trolejbusem!


To że byłem w tej drużynie – to zawsze do mnie wraca po latach i najczęściej pozytywnie. To była szkoła życia, dobra grupa.

Włodzimierz Sadalski (o ówczesnej drużynie narodowej.)

Gdy chodziłem do szkoły, regularnie, każdego dnia, dostawałem baty. Nauczyciel twierdził, że o ile kiedy nie splatałem figla, to tylko dlatego, że nie zdążyłem, bo plan był z pewnością gotów.


Szkoła aktorska uczy techniki, która wymagana jest w teatrze. Jeśli ktoś chce występować w teatrze, to moim zdaniem szkoła teatralna jest niezbędna. Chodzi na przykład o odpowiednią emisję głosu. Natomiast jeśli chodzi o granie w filmie, to myślę, że szkoła aktorska nie jest potrzebna.


Od natury dostał wszystko, czego potrzebuje koszykarz – wzrost, skoczność, zwinność. Został także solidnie wyszkolony w każdym elemencie gry. Opanowana technika pozwala mu grać nawet na trzech pozycjach.

Jerzy Binkowski (po tym, jak Adam Wójcik został rekordzistą polskiej ligi koszykówki pod względem ilości zdobytych punktów.)

(…) szkoły nie powinny być fabrykami produkującymi bezrobotnych, tylko otwierać takie kierunki kształcenia dla młodzieży i dorosłych, na jakie jest zapotrzebowanie w danym regionie.

Piotr Morta (podczas sesji samorządowej Piotr Morta ocenił stan polskiego szkolnictwa i sytuację na rynku pracy.)

Braku wyobraźni nie zastąpi doskonała technika.


Nie chodzi nam o poprawienie, lecz gruntowną zmianę systemu edukacji. Trzeba skończyć z postrzeganiem go jako komercyjnego produktu i zacząć traktować dostęp do szkół jako prawo gwarantowane przez państwo.


Kogo należy wysłać do podstawówki z powrotem.


Nie chcę do szkoły, chcę telewizor!


J. Stankiewicz, A. Adamowicz, ''Mały moskiewsko-białoruski (krywicki) słownik frazeologii i przysłów oraz powitań, życzeń i innych'', wyd. Nauka i technika, Mińsk, 1992.



501 - 550

(...) spotkałam na planie moją profesorkę, opiekunkę mojego roku w szkole teatralnej – Agnieszkę Mandat. A w serialu zagrała moją podwładną – panią Helenkę. To był straszny stres. Czułam się jak na egzaminie. Myślałam, że zaraz wyciągnę indeks i okaże się czy zdałam. Trudność sprawiało mi to, że grałam jej zwierzchniczkę.


Truffaut zawsze lubił tworzyć na ekranie niezwykłe schematy uczuciowe, które w jego ujęciu przetwarzały się często w prawdziwe, filmowe studia miłości i namiętności.


Nareszcie przestanę czytać gazety dla podstawówki i zacznę kupować poważne pisma dla gimnazjum!

Wodogrzmoty Małe (podczas rozmowy z Dipperem o ich urodzinach.)

Z silikonem pracuję od lat. Jeszcze podczas studiów malowałem na niecodziennych materiałach, np. na miękkiej pilśni. Lubię tworzywo, które się łatwo poddaje; można je okiełznać i „wyjść” na trzeci wymiar, a przy okazji uświęcić coś, co uważane jest za pospolite. Swego czasu malowałem na gąbkach grubości ponad dwudziestu centymetrów, które tworzą świetną iluzję piaskowców.


Nie pochwalam szkół. Przeszkadzają w edukacji.


Kiedy chodziłem do szkoły, Solaris – za sprawą poznanych później faktów – powszechnie już była uznana za planetę obdarzoną życiem – tyle że posiadającą jednego tylko mieszkańca...


Za to dzisiaj było naprawdę super. Wróciłem ze szkoły z pałą z arytmetyki, a tata, zamiast mnie skrzyczeć, powiedział:
– To jest mój duży chłopiec.
I zabrał nas z mamą do kina.
Tak jak mi powiedział Alcest w piekarni, gdzie poszliśmy po szkole kupić czekoladę: „Rodziców nie da się zrozumieć”.


Maluję obecnie obraz, a raczej jak do tej pory, przygotowuję go pastelami, zanim wykonam. Jestem kontent i studiów, studiów bez liku w niego włożę i dam rzecz nową, o jakiej się wielu panom śniło, a żaden nie zrobił – drzew, konarów, gałęzi wykrotów, korzeni (…).


Jeździł po niej, jak chciał... Ja tak po pani od matematyki w podstawówce nie jeździłem.

Fala zbrodni (o kobiecie, która przesłuchiwała Jonasza.)

Był przede wszystkim bardzo skromnym człowiekiem. Gdy chodził jeszcze do liceum, tu w Tarnobrzegu, to ksiądz Gunia chciał, żeby on koniecznie do seminarium poszedł. Nawet mu to stryj mój obiecał, ale później mu jakoś się odmieniło.


Kicię wysłano do szkoły kadetów, instytucji zajmującej się ludobójstwem i absolutnie pozbawioną humoru dyscypliną, w wieku zaledwie dziesięciu lat. Dlaczego? Bo powiedział ojcu, że wolałby być kobietą, ponieważ to, co robią mężczyźni, bywa często okrutne i brzydkie.


Zespół to ogromna siła studentów kończących szkołę teatralną: dobrze się poznali przez lata, grają dyplom. Ale za chwilę rozjadą się po teatrach w całej Polsce, będą osamotnieni i ich szlachetność szybko się rozproszy, a w jej miejsce zacznie wdzierać się zwątpienie, znudzenie i rutyna.


Już od egzaminów do szkoły teatralnej słyszałam: „Majka to na pewno się dostanie, bo jej siostra załatwi”. Kurczę, jednak nie załatwiła!


Braku wyobraźni nie zastąpi doskonała technika.


Szkoła naszym wspólnym więzieniem.


Gdybym był dyrektorem szkoły, pozbyłbym się nauczyciela historii i zastąpiłbym go nauczycielem czekolady; moi uczniowie uczyliby się choć jednego przedmiotu, który ich wszystkich dotyczy.


Bardzo szybko prysł mit szkoły filmowej. Pewnie także dlatego, że wybrałem Wydział Operatorski, ale szybko zorientowałem się, że robienie zdjęć mnie nie interesuje. A może było odwrotnie, tak mało rozwijał mnie mój wydział, że postanowiłem być reżyserem. Albo robiłem tak kiepskie zdjęcia, że musiałem zmienić zawód… Już nie pamiętam.


Na studiach mieszkałem z białym chłopakiem. Któregoś wieczoru w TV leciał mecz koszykówki Lakers kontra Celtics. Żaden z nas nie miał nigdy swoich faworytów, ale automatycznie ja zacząłem kibicować Lakersom, a on Celtics. Dlaczego? Bo w Lakersach grało więcej Murzynów, a w Celtics białych. To wyszło podświadomie. Takie coś ciężko jest w ludziach zmienić, ale trzeba z tym walczyć.


Są poety, są wiersze śliczne, baśnie zachwycające, ale ja niczym nie jestem. Nauki żadnej nie posiadam, żadnej szkoły. Co może powiedzieć stara Cyganka podobna do prawdziwka zapomnianego w jesiennym lesie? Jestem dziewczyna biedna, spod krzaku. Nerwowa, duszę mam malutką. Jestem zwyczajny człowiek, może gorszy od wszystkich.


(…) pochodzi z normalnej rodziny klasy średniej. Nie jest bardzo bogata, ale też nie jest biedna. Słyszałem, że kupili suknię ślubną wartą tyle, co samolot. To jest dziewczyna, która skończyła normalną szkołę i studia. Jej życie nie będzie teraz łatwe.


Na studiach były seminaria warsztatowe i można było wybrać kierunek dziennikarstwa. A ponieważ to był stan wojenny, to ja chciałem jak najdalej od polityki spieprzać. Bo byłem w opozycji totalnej, najbardziej jak się dało. Więc zgłosiłem się na zajęcia sportowe.


Moje włosy – odpowiednio zwilżone i uformowane w długie pukle – przypominały tłuste kiełbaski. Pozbywałam się tych loków codziennie w drodze do szkoły. Mówiłam mamie, że inni nie noszą takich fryzur, a ona odpowiadała, że nie mają tyle szczęścia.


Kiedy w liceum Wielkie Panie Nauczycielki publicznie dawały burę wymalowanym koleżankom, sądziłam, że dbałość o wygląd to rodzaj bluźnierstwa. Wykroczenie przeciwko Bogu i ludziom. Zupełnie jakby trochę pudru i tusz do rzęs mogły zrobić komuś krzywdę.


Boli mnie też to, że przeciętny młody Polak w szkole podstawowej czy w gimnazjum, a potem w liceum nie jest w stanie ze względów finansowych zobaczyć Krakowa.


Nie ma żadnej filozofii picia, jest jedynie technika picia.


W lustrze zobaczył poważnego, bladego, jedenastoletniego chłopca, z krótkimi sterczącymi włosami i odstającymi uszami. Oczywiście to nie był on, tylko jego zewnętrzna powłoka; fizyczna maska, którą przybrał po to, żeby podczas sprawdzania obecności w szkole móc podnosić rękę i odpowiadać: Obecny.


Pracuję jako nauczycielka języka ojczystego w gimnazjum, mam za sobą studia polonistyczne. Pracę magisterską pisałam na temat: „Poetyka dygresji w «Kwiatach polskich» Juliana Tuwima”. Kwiaty jak kwiaty, ale z dygresji zawsze byłam dobra.(...) Kwiaty zawsze kobiecie pasują.


Sama technika jest niczym, jeżeli nie jest podparta siłą i gibkością.


Nad wartościami wychowawczymi romantyzmu, – może raczej nad ich brakiem – wypadnie się kiedyś osobno zatrzymać: będzie to niewątpliwie dość bolesna operacja, ale nie da się jej uniknąć, jeśli zadania wychowawcze szkoły mają być traktowane poważnie i bez hipokryzji.


Forum Młodych PiS zażądało, by bielskie szkoły, urzędy i szpitale przestały prenumerować „Gazetę Wyborczą”?


Szkoła doświadczenia kosztuje, ale żadna inna nie potrafi lepiej wykształcić człowieka.


Uważam (…), że nie byłoby niczym złym, żeby w szkołach można się było uczyć języka migowego, zwłaszcza, że jest on niezwykle prosty, a nauczenie się go mogłoby spowodować, że jeśli spotkamy osobę niesłyszącą, która np. nie może sobie poradzić w urzędzie, to będziemy mogli jej pomóc.


Najgorzej, gdy szkoła ucieka się do takich metod, jak zastraszanie, przemoc czy sztuczny autorytet. Metody te niszczą u uczniów naturalne odruchy, szczerość i wiarę w siebie, czyniąc z nich ludzi uległych.


Doświadczenie jest bardzo kosztowną szkołą, niemniej istnieją głupcy, którzy w żadnej innej niczego nie umieją się nauczyć.


Szkoła przygotowuje dzieci do życia w świecie, który nie istnieje.


Pejić to symboliczna figa, która w tej chwili szybciej i skuteczniej niż akademickie studia, organizacje aktywistów i medialni dyskutanci niszczy sztywno ustalone relacje płciowe.


Małżeństwo jest szkołą średnią przyjemności i uniwersytetem rezygnacji.


– Czy nie przyszło ci nigdy do głowy, że może śmierć była mi pisana, i ratując mnie po raz pierwszy, pod szkołą, wystąpiłeś przeciwko przeznaczeniu?
– Śmierć była ci już pisana wcześniej – wyszeptał cicho, spuściwszy wzrok. – Gdy spotkaliśmy się po raz pierwszy.


Niezależny filmowiec może pokazać swój produkt na całym świecie. Nie potrzeba już studia, aby zaprezentować swoje dzieło odbiorcom z Chin, Niemiec czy Afryki. Jest to duża zmiana, a to dopiero początek.


Szkoły nie są po to, żeby uczyć. Istnieją jedynie w tym celu, żeby społeczeństwo mogło przekazywać swoim dzieciom to, w co wierzy i co uważa za wartości.


W naszych szkołach nauka polskiego w masowym wydaniu sprowadza się właściwie do niczego.


Zawsze byłem kojarzony z komedią. Może dlatego, że dyplomy po Szkole, to też były komedie. Dobrze się w tym czuję, chociaż to najtrudniejsza z form aktorstwa. Ostatnio chętnie więc przyjmuję też role dramatyczne.


Gdy młody człowiek jest rządny wiedzy i bierze się za naukę, przyświeca mu poranne słońce. Dorosłemu, który pogrąża się w systematycznych studiach, słońce świeci jak w zenicie. Temu zaś, który zabiera się do ksiąg u schyłku swojego życia, przyświeca płomień świecy. Nie jest to wprawdzie jasne światło słońca, ale jest to na pewno lepsze niż błąkanie się w ciemnościach.


W mojej ocenie minister Hall powinna albo udowodnić, że gazeta naruszyła jej prywatność albo powinna odejść. Bo to co zrobiła, jeśli jak wszystko wskazuje świadomie, jest żenujące. Polscy nauczyciele zasługują na szefa resortu edukacji, który ma odrobinę klasy. I który będzie ich wspierał w budowaniu powagi szkoły, a nie ich pracę demolował.

Michał Karnowski (o sesji podczas badania kolana.)

Chcemy w spokoju, przewidywalności, w bezpiecznej atmosferze pracować. Nie oczekujemy żadnej reformy, żadnego zamętu, żadnego chaosu w wersji pani minister Anny Zalewskiej. (…) Chcemy godziwego wzrostu płac. (…) Chcemy także przekonania, że szkoła polska jest w stanie podołać zobowiązaniom, nadziejom i oczekiwaniom, które wobec niej wyrażają rodzice. Mamy najlepszą kadrę edukacyjną w Europie.


Zupełnie pozbawiony litości, straszliwie mściwy, skrajny nacjonalista. Nigdy nie mógł wybaczyć Kościołowi katolickiemu upokorzeń z dzieciństwa. Został w szkole wychłostany przez księży, gdyż ośmielił się twierdzić, że Dessalines był patriotą.


Życie to nieustanna szkoła lekcji udzielanych i przyjmowanych…


No pewnie, jeździłam na desce w liceum i nadal bym jeździła, gdybym nie była ciągle w rozjazdach.


Doświadczenie prowadzi szkołę, w której lekcje są bardzo drogie.


Krzywda była tak wielka, żal tak silny, że nigdy potem nie mógł się zdobyć na przyjście tutaj [do szkoły]. Zresztą, nie było po co.

Profesor Dmuchawiec (profesor został zwolniony z pracy na początku stanu wojennego.)


551 - 600

Tak naprawdę chodzi o zadymę. Rozpuszczeni smarkacze czują się kompletnie bezkarni. To jest typowa szczeniacka zadyma. Przy czym za zadymę to człowiek bywa – jak chodzi do szkoły i szkoła jest dobra – karany.

Ryszard Legutko (na temat petycji o ściągnięcie krzyży z kilku sal wrocławskiego XIV LO.)

Barni wspaniałomyślnie pozwolił, żeby mamunia spełniła się do końca jako wzorowa rodzicielka. Z jej wypruwanych przez lata pracy żył zamiast krwi płynęły w jego stronę pieniądze; to ułatwiło mu ukończenie studiów i kupno apartamentu, koniecznie urządzonego według najnowszych trendów mody.


Wojtek Malajkat i Czarek Pazura studiowali w Łódzkiej Szkole Filmowej na jednym roku. Bardzo się lubią, dlatego gdy tylko są razem na planie, natychmiast skaczą sobie do oczu.


Przede wszystkim studia były ciężkie. Nie wybrałam łatwej uczelni, gdyż zawsze staram się stawiać sobie wysoko poprzeczkę. Słyszałam nawet, że niektórzy pracodawcy wolą przyjąć pracownika, który skończył Uniwersytet im. Adama Mickiewicza z dostatecznymi niż absolwenta innej uczelni, który ukończył ją z lepszymi ocenami.


W każdy zakątek świata możemy wysłać więcej lekarzy, nauczycieli, techników niż amerykański Korpus Pokoju i wszystkie Kościoły razem wzięte. A mamy tylko dziesięć milionów mieszkańców.


Smith uważał, że rynek i kapitał sprawdzają się na swoim gruncie, ale wymagają wsparcia innych instytucji – w tym służb publicznych, jak szkoły, i wartości innych niż zysk; wymagają też hamulca i korekty innych instytucji, np. dobrze pomyślanych regulacji i programów dla biednych przeciwdziałających destabilizacji, nierównościom i niesprawiedliwościom.


(...) teraz chcę się skupić na studiach, a do robienia filmów mam jeszcze dużo czasu. Przede mną pierwsza własna etiuda.


Jasio na studia do Kielc pojechał,
Martwią się Jasia rodzice,
O Kielcach wiedzą niewiele,
Że scyzoryki, że Liroy, że wieje.
Boi się mama Jasieczka
Oderwać od swojej spódnicy,
Co tydzień ma się meldować
W domu, na Solnej ulicy


– A ja myślałem, że… Snape…
– Severus? (…) Tak, Severus wygląda na takiego, prawda? Nieźle mieć takiego Severusa, który krąży po szkole jak wyrośnięty nietoperz.


Była moją pierwszą towarzyszką zabaw, zawsze będę jej wdzięczny za ukazanie tylu możliwości. Na początku trochę bałaganiłem, ale ćwiczenie czyni mistrza. Miałem dobrą szkołę, świadkowie moich potknięć nie mieli okazji się zwierzyć.

Dexter Morgan (podczas pierwszego zabójstwa.)

Od dzieciństwa czułem pociąg do studiów przyrodniczych, do badań nad światem i zabytkami starożytnymi, do etnografii, a zwłaszcza do podróżowania.


Patrząc na Bartłomieja Lemańskiego nasuwa mi się skojarzenie, jakby szkoła średnia grała ze szkołą podstawową.


Rozmawiałam w szkole z Katie o tym, że jesteś smutna, i ona powiedziała, że jej mamusia też dużo płakała, zanim rodzice się rozeszli. Teraz Katie ma dwa łóżka w dwóch domach i cztery koty, ale nie lubi przyjaciółki taty. Pachnie perfumami i za mocno całuje. A jej mama nadal ciągle płacze.


Fizyka rozszerza nasze horyzonty myślowe. Jest ona doskonałą szkołą naukowego myślenia, naukowego krytycyzmu i naukowej skromności.


Już w piątej klasie zrozumiałam, że szkołę należy traktować z dystansem.
Z rozwagą. Wręcz z pobłażliwością.
Bo w końcu o co chodzi... Szkoła dla ucznia, czy uczeń dla szkoły...


Droga ciociu Pat! Zawsze myślałem, że jestem jedynym w okolicy fanem Chucka Berry’ego. Pewnego ranka stałem jak zwykle na dworcu w Dartford z płytą Chucka pod ręką, gdy podszedł do mnie chłopak, którego znam jeszcze z podstawówki. Wyobraź sobie, że ma wszystkie płyty Chucka! Nazywa się Mick Jagger. Poza tym Mick jest najlepszym wykonawcą bluesa po tej stronie oceanu. Mówię całkiem serio!

Keith Richards (list z kwietnia 1962.)

Reakcja na Szatańskie wersety Salmana Rushdiego również pokazuje, jak silny jest fundamentalizm panarabsko-islamski. Wyrok śmierci imama Chomeiniego (kara śmierci dla autora „bluźnierczego i obscenicznego” dzieła o kobietach w rodzinie proroka) jest popierany przez wszystkie islamskie szkoły prawa i został również zatwierdzony przez 46 członków Organizacji Konferencji Islamskich (OIC)!


– W szkole się głupot uczy zamiast uczyć rzeczy ważnych!
– Uczą głupot! Na przykład uczą ułamków, a po co? Całych uczyć!
– Potem się pchnie takiego młodego po cóś do picia i połówkę idiota przyniesie zamiast litra…


Wystartowałam bardzo fajnie, jak mało kto od nas z roku. Jeszcze w szkole zagrałam w ośmioodcinkowym serialu o Piłsudskim. Grałam pierwszą z żon. Potem była ''Świąteczna przygoda'' i nagle koniec. Nie podjęłam decyzji o przeniesieniu się do Warszawy, a jak nie jest się na miejscu to wiele ofert przechodzi koło nosa. To się już na szczęście zmienia, czego przykładem są ''Barwy szczęścia''.


Nie bądź matołem, zdobądź edukacje, skończ szkołę,
inaczej ludzie orać będą Tobą jak wołem,
i czołem przestań bić przed każdym matołem co ma uśmiech, ładny krawat i stołek.


Krzyże w szkołach i urzędach nie są uważane za manifestację światopoglądową, a czarny ubiór już tak. Dziewczyny nawet nie były na demonstracji, nie organizowały strajku. Po prostu ubrały się na czarno. Za ten symboliczny gest spotyka je kara.


Nasza szkoła nie chce nas stresować stopniami, więc nie stawia ocen konwencjonalnych. Każdy nauczyciel ma swoje własne znaczki, które stanowią dla niego wskazówkę na temat danego ucznia. Ja to rozumiem, ale jak mam się czuć, kiedy widzę, że Tarczyca rysuje przy moim nazwisku już czwartego WISIELCA?!


Dzieci moje, mierzcie dobrze! To nie wasza wina! Jestem niewinny. Niech żyje Szkoła Nowoczesna!

Francesc Ferrer i Guàrdia (Ostatnie słowa, wypowiedziane przed rozstrzelaniem przez pluton egzekucyjny.)

Dziś dałem nauczkę kolejnym przegrańcom. Ministerstwo Edukacji przysłało do sklepu młodzież, żeby im udowodnić jak istotne jest wykształcenie. Musieli patrzeć jak pracuję przez 3 godziny. Potem nawet najtwardsi płakali, że chcą do szkoły. To nowy program: "Strach przed biedą". Szkoda, że nie mieli programu "strach przed żoną" kiedy byłem młody.


Z tego gimnazjum wyniosłem dużo dobrej nauki, miłe wspomnienia i charakter. (…) Nie robiliśmy różnic między sobą z powodów narodowych czy rasowych. Nie wyszliśmy z ław szkolnych wrogami ani Żydów ani Rusinów. Wprost przeciwnie. Z gimnazjum nie wyniosłem szczypty antysemityzmu, zaś do Rusinów, późniejszych Ukraińców, więcej niż sympatię.

Jędrzej Moraczewski (o nauce w III Gimnazjum im. Franciszka Józefa we Lwowie.)

To było w liceum... To znaczy w hajskulu...


(...) nigdy nie robiłem fabuły. Od czasów studiów interesował mnie jedynie film dokumentalny i eksperyment. Nigdy jednak nie robiłem fabuł. Czasem myślę o sobie jak o Ostatnim Mohikaninie Dokumentu, studiowałem w dobrym czasie.


Jestem żywym zaprzeczeniem haseł rzucanych przez niektórych litewskich polityków, że litewska szkoła daje lepsze wykształcenie młodym ludziom niż szkoła polska. Nie jestem gorsza. I nikt nigdy nie wpajał mi nienawiści do państwa litewskiego.


Niemal co kilkanaście kroków zatrzymującego się i rozmawiającego spotykałem często na ulicach, placach i w kościołach stolicy w czasie moich studiów uniwersyteckich. Posiadał wyjątkowy dar obcowania z ludźmi, chwytał za serce.


Nie jesteśmy klubem, ani szkółką niedzielną, ale szkołą – puszczaństwa.


Bycie producentem nie polega na szarogęsieniu się i mówieniu, że ma się rację i koniec. Bo to nie jest „i koniec”, to jest początek. Nie ma nic gorszego niż niezadowolony artysta, który wychodzi ze studia i pierwsze co mówi to to, że to nie jest płyta jego marzeń i że może następna będzie fajna. Oznacza to, że cały wysiłek poszedł na marne.


– Chodziłem tu do szkoły średniej. Skopałem tam wiele tyłków. – I nadymając się dodał: – Byłem też kapitanem drużyny rugby.
– Ooo… – powiedział Win głosem wypranym z emocji. – Czy mogę nosić twoją kurtkę na potańcówce?


Świat jest podtrzymywany oddechem dzieci spieszących do szkoły.


Chemia [nauczana na studiach] powinna biec równolegle z fizyką. Tych dwóch dziedzin nauki nie powinno się sztucznie oddzielać. Przecież metody badawcze, którymi posługuje się dziś chemia, takie jak, na przykład, spektroskopia, mikroskopia elektronowa, to metody, które stworzyli fizycy, a chemicy ich używają.


Ja cały czas śpiewam. Poszedłem do szkoły teatralnej przez przypadek, bo nie dostałem się do szkoły muzycznej. Ale bynajmniej nie z miłości do teatru. Miłość się pojawiła w momencie, kiedy spróbowałem...


Bardzo bym chciała grać na koncertach na instrumentach (…). W związku z tym, że chodzę jeszcze do szkoły, jest mało czasu na doskonalenie umiejętności grania. Grałam 6 lat na pianinie, ale staram się grać, ćwiczę, na perkusji i gitarze.


Bo cóż to za kretyński pseudonim: „Margaryna”?! Przecież nawet wstyd byłoby o tym wspomnieć, na przykład, w szkole. Wiesz, Sylwia, spotykam się teraz z Margaryną. Zastanawiam się, czy nie wyjść za Margarynę. Pokłóciłam się z Margaryną. Kocham Margarynę. Przecież to śmieszne. Tego się słucha jak jakiegoś durnego tekstu z reklam telewizyjnych, a nie jak rozmowy o życiu.


Myślę o matematyce bez przerwy. Zdarza mi się nawet rozmawiać z kimś i jeśli to jest rozmowa lekka, jednocześnie rozmyślam nad problemami. Gdy wychodzę z uczelni, gdy jadę pociągiem, gdy odprowadzam dzieci do szkoły, czasem nawet gdy siedzę z żoną przed telewizorem i coś oglądamy.


Uważam, że cała ta myśl Solidarności Walczącej została zapomniana przez ostatnie 20 lat. Tej myśli nie było w przestrzeni publicznej: w szkołach, w podręcznikach. Uważam to za krzywdę, którą wyrządzono młodemu pokoleniu i za słabość nas, Polaków. Jednym z celów mojej kampanii było to, by o Solidarności Walczącej, o takich osobach jak Maciej mogła usłyszeć polska młodzież.


Lubiłabym [szkołę], gdyby nie pytali. Ja nawet lubię się uczyć. Nie znoszę tylko, jak się mnie sprawdza (…).


Nie licząc szkół, gdzie się musi,
i samych poetów,
będzie tych osób chyba dwie na tysiąc.


Umieć kochać – do tego trzeba ukończyć szkołę cierpienia.


Postawa ks. biskupa zadaje kłam twierdzeniom, ze jak ktoś chciał jechać za granice na studia czy robić karierę naukową, musiał temu diabłu (bezpiece) zapalić ogarek.


Szkoła jest jak WC – chodzisz, bo musisz.

Szkoła (popularny żart uczniów.)

(...) takiego doświadczenia, jakiego nabieram w pracy z ekipą, kamerą, innymi aktorami nie da mi żadna szkoła. Ale to prawda – ciężko pogodzić szkołę z pracą na drugim końcu Polski, jednak da się to zrobić. Ważna jest determinacja i sumienność.


Mrówka,
Nie mówiąc nikomu ani słówka,
Chociaż nie była zbyt rosła,
Wzięła stół i do szkoły zaniosła


(…) przez Radom z tej szkoły wracasz?


Zostałem (...) profesorem w prywatnej szkole aktorskiej w Warszawie i (...) będę wykładał charakterystykę postaci. Przyszedł już czas, by przekazywać wiedzę innym, bo po trzydziestu latach w zawodzie naprawdę można coś powiedzieć.


Już w szkole średniej wiedziałem, że nie będzie ze mnie żaden technik, tylko humanista. Kiedy zaczęły się praktyki w wytwórni sprzętu komunikacyjnego na Grochowskiej, gdzie robili części do helikopterów, nabrałem pewności, że nigdy nie pójdę pracować do fabryki. Sam smród chłodziwa doprowadzał mnie do konwulsji. To była doskonała motywacja do nauki.


Gdy w szkole mówiłem „kole czegos” „koło czegoś”, to dostawałem linijką po rękach.



601 - 650

Chociaż nauczyłam się na studiach przemawiać do ostatniego rzędu, stosuję tę umiejętność wyłącznie w teatrze. Na co dzień mówię dość konfidencjonalnie. Jestem skrytą osobą, zresztą większość aktorów jest nieśmiała. Ten zawód to swojego rodzaju terapia. Wybiera się go po to, by móc żyć w światach alternatywnych. Dobrze jest schować się w teatrze.


Jak kończyłem studia, to bardzo nie chciałem być nauczycielem, a szans na to, bym został wielkim i szanowanym pisarzem, raczej nie było sporych, więc wziąłem, co zostało. Czyli kabaret. Nikt nas nie znał, robiliśmy swoje, a jak wygraliśmy Pakę, to wszystko nagle ruszyło do przodu. Jak się zorientowałem, że zostałem kabareciarzem, to było już za późno, żeby się wycofać.


Jazz w pięknych restauracjach. To była inna cywilizacja. I świetna szkoła życia i sztuki. Policzyłam, że mam w repertuarze 500 amerykańskich standardów! A jacy muzycy! Oprócz Urbaniaka Wojciech Karolak, Andrzej Dąbrowski, a mój brat Leszek grał na bębnach.

Urszula Dudziak (o restauracjach w Szwecji.)

Jestem zwolennikiem nauki logicznego myślenia, a temu służy m.in. gra w szachy i brydża, która jeszcze dodatkowo uczy współpracy z partnerem. Opowiadam się za wprowadzeniem królewskiej gry do szkół. Trudno wyobrazić sobie, aby to były zajęcia obowiązkowe, ale jako dodatkowe, mogłyby być jak najbardziej.


Studia zacząłem w 1951 roku, miałem 17 lat i byłem najmłodszy w całej szkole. Na roku studiowali ze mną Ber, Gruza, Sobociński. Rok wyżej był Bareja, dwa lata wyżej Kutz, trzy lata wyżej Wajda.


Chodziłem do podstawówki i wiem, co poeta miał na myśli.


Jednak przekonacie się (…), że naprawdę opuszczę szkołę tylko wtedy, kiedy już nikt w całym Hogwarcie nie pozostanie mi wierny. Przekonacie się również, że ci, którzy o pomoc poproszą, zawsze ją otrzymają.

Harry Potter i Komnata Tajemnic (książka) (Albus Dumbledore podczas rozmowy z Lucjuszem Malfoyem w chatce Hagrida przed wysłaniem tego ostatniego do Azkabanu.)

Żywot grabarza jest wesoły.
Grzebie systemy, wiary, szkoły.


Mężczyźni mają takie głupie życie, ciągle bronią swej bezcennej nietykalności, śmiesznego terytorium. Najczęściej obawiają się, że ktoś mógłby odkryć pustkę panującą w środku. Żyją jak gdyby w dekoracjach filmowych, które zwiedzać można w studiach filmowych wytwórni Universal, budują piękne fasady, za którymi rozpościera się pustka, istnieje jedynie front dla turystów.


Jak idziemy na siłownię to Hannu sobie zawsze znajdzie jakiś ciężarek taki ze 20 kg i nim macha, a my patrzymy z niedowierzaniem w jakiej formie można być w jego wieku. On bardzo dużo biega na nartach, a jak gramy w takiego mini hokeja w sali gimnastycznej to zawsze daje nam szkołę.


W idealnej pracy nikt na nas nie czeka. Mimo studiów, praktyk, semestrów spędzonych za granicą i witaminy B nie możemy być niczego pewni. Dlatego musimy nieustannie funkcjonować bez zarzutu, dlatego musimy właśnie teraz dać z siebie wszystko.


Dziewczęta, przed wami słynny profesor miłości. Zapraszam do mojej szkoły.


Jak w szkole, tak i teraz walczę z poglądem, że aktor musi się podobać na scenie. A ja nie chcę się widzom podobać. Scena to nie wazelina. Nie chodzę też na bankiety, żeby załatwiać sobie role teatralne czy filmowe. To po co to gram? Bo wydaje mi się, że kiedyś naprawdę będę miał coś do powiedzenia!


Pamiętam jak na studiach krępowałam się, by kogoś prosić na przykład o pożyczkę kasy. Tydzień mi to zajmowało. Trzy dni się zastanawiałam, czy prosić, a trzy dni – mówiłam tę prośbę. Dlatego też zamiast prosić, wolę pewne rzeczy zrobić sama.


(...) dopiero na trzecim roku szkoły dotarło do mnie, że aktorstwo jest tym, co chcę robić. Uświadomiłam sobie, że to uwielbiam.


Jeśli nie pójdziesz do liceum, na pewno pójdziesz do więzienia.


Miałem w życiu wielkie szczęście, że zacząłem bywać późno w teatrze, właściwie dopiero będąc studentem szkoły teatralnej w Krakowie. Ale chodziłem od razu na przedstawienia najwybitniejsze, które realizowali wtedy Konrad Swinarski, Jerzy Jarocki, Andrzej Wajda.


Uczymy się nie dla szkoły, lecz dla życia.


,,Najpierw były cztery lata w szkole wojskowej, którą dzisiaj wspominam z łezką w oku (berek w maskach przeciwgazowych, ach...). A później polonistyka – nieco nudniejsza sprawa, ale za to mieszkałam w akademiku i delektowałam się życiem studenckim. Smakowało wybornie."


W przeciwieństwie do moich kolegów bardzo chętnie uczyłem się w szkole średniej języka rosyjskiego. Sporo czytałem w oryginale rosyjskich tekstów, oglądałem rosyjskie kino i ogólnie interesowałem się rosyjską kulturą.


(...) każdy aktor jest humanistą po studiach.


Jej pierwsze pytanie było skandaliczne. Na kilometr było widać, kogo wspiera w tej debacie. Złamała wszelkie zasady bezstronnego dziennikarstwa. (…) Byłem jej wystąpieniem tak wstrząśnięty, że zastanawiałem się, czy nie wyjść ze studia, by nie firmować swoją twarzą takich zagrywek.


W ustawie o systemie oświaty jest jednoznacznie zapisane, że na terenie szkoły nie można prowadzić działalności, ani agitacji politycznej.


Zwieńczcie mnie laurem: już ze szkół wiem
To, że nie każdy gad jest żółwiem.
Strójcie mi skroń genialną w dziadem:
Wiem też, że każdy żółw jest gadem.
Wiem, bom postawił dużą sumę
Na to, że żółw prześcignie pumę,
A żółw, gad podły, wziął w występie
Udział w umyślnie żółwim tempie.


W szkole nie matematyka ma być nowoczesna, ale jej nauczanie.


Szkoła zmusza nas do przyjmowania wiedzy, która jest potrzebna tylko do skończenia szkoły i niczego więcej.


Szkoły są po to – się pomyślało – żeby było łatwiej żyć. Do szkoły chodzi się po to, żeby się samemu za dużo nie nauczyć. Bo gdyby nie chodzić do szkół, to można by dużo więcej samemu się nauczyć, za dużo więcej, i wtedy już zupełnie nie można by żyć wśród ludzi i ich szkolnych problemów. Szkoły są dobre. Mądre nie są, ale dobre są.


Szkoła nie nauczyła mnie niczego pożytecznego, oprócz czytania i pisania.


Najlepszą szkołą jest doświadczenie.


Uwielbiam Nowy Jork za jego niesamowitą energię, magię. Bardzo dobrze się tam czułam. Szkoła była fantastyczna. Uczyli nas, że nie chodzi o to, żeby zagrać perfekcyjnie, ale żeby w rolę włożyć coś swojego. Ale tak się złożyło, że za późno złożyłam papiery na następny semestr. I wróciłam do Warszawy, żeby skończyć studia. Pomyślałam wtedy, że tak widać miało być.


Nasz cel jest prosty: dalej grać rocka, wypróbować nowe rzeczy, wejść do studia i zaprezentować nowy materiał naszym fanom. Chcemy się dalej rozwijać, przy solidnej i szerokiej grupie fanów, tak to powinno dalej wyglądać.


'''Romek ''do policjanta''''': Pan ciągle jeszcze chodzi do tego liceum wieczorowego?
'''Filip:''' To chyba już szósty rok…


Kiedyś zapierała się, że jest to ostatnia rzecz, którą chciałaby w życiu robić. Wszystko zmieniło się, kiedy skończyła 16 lat i uparła się, że będzie zdawać do szkoły aktorskiej.


Zrozumiałam, co on robił. Że spędził cztery lata, wykonując absurdalne i nudne zadanie skończenia studiów, a teraz był wyzwolony z tego świata abstrakcji, złudnego bezpieczeństwa, rodziców i dóbr materialnych, rzeczy, które przesłaniały mu prawdę egzystencji.


Maluję od trzydziestu lat, w różnych technikach, ostatnio – według własnej, wypracowanej, nadal modyfikowanej metody z zastosowaniem farb akrylowych.


No więc, proszę szanownego pana, całkiem jak w szkole, zawsze się zaczynało od „więc”…


Kiedy przyjechałem do Warszawy, dowiedziałem się, że takich jak ja jest ponad 300 w Warszawie. No to poszliśmy z Haliną na studia reżyserskie, bo chcieliśmy być niezależni.


Czemu mnie o tobie w szkole nie uczyli?
Ktoś bardzo nie chce, by w tym kraju ludzie dumni byli.


Poszedłem do szkoły dla własnej korzyści i swojego dobra. To naprawdę mi pomaga. Kiedy podpisaliśmy kontrakt (…), że potrafię się tym zająć i o wiele więcej z tego wszystkiego zrozumieć niż np. 10 lat temu. Wiedza to potęga. Dobrze jest wiedzieć, co się dzieje dookoła. Czasem wiem więcej niż ludzie, którzy dla nas pracują!


(…) poszedłem do technikum energetycznego. Działało w pobliżu opery. I codziennie, przechodząc koło opery, w drodze do szkoły, stawałem przed szybą kawiarenki, w której siedzieli aktorzy, śpiewacy. To był inny świat: byli świetnie ubrani, uśmiechali się, popijali wódeczkę, kawkę. Powiedziałem wtedy sobie: „Ja też tak chcę!”.


Kończąc studia wybrałem się na spektakl do jednego z warszawskich teatrów, gdzie właśnie grano sztukę obsadzoną lata temu. Dyrektor teatru szedł ze swoją partnerką i nagle mnie zauważył. Szybko odchodząc powiedział głośno – „chodźmy stąd, bo zaraz studenci zaczną mnie prosić o pracę”.


Po ukończeniu [szkoły] byliśmy zdani na siebie i słabo przygotowani do życia artysty.


Byłem dumny, że jestem dzieciakiem Johnny'ego Soprano! Kiedy pobił tego gościa, poszedłem do szkoły, i opowiadałem jak twardy był mój ojciec.


Dla widza, który przychodzi na farsę, angielsko brzmiące nazwisko jest bardziej atrakcyjne, bo to sprawdzona szkoła.

Magdalena Wołłejko (o pseudonimie Meggie W. Wrightt.)

Alternatywą dla wejścia Polski do UE jest albo wejście do Wspólnoty Niezależnych Państw albo sojusz bilateralny z Łukaszenką (…). Wejście do NATO zapoczątkowało proces integracji, a wejście do UE jest ekonomicznym i organizacyjnym dopełnieniem tego procesu (…). To otwarte drzwi do szkół, do uczelni i świata, o którym marzyliśmy.


Podczas przygotowań siedzę z nimi [kandydatami do szkoły aktorskiej] i proszę, żeby się na egzaminie nie bali Seniuk, Globisza, Stuhra czy innych profesorów. To tylko ludzie. Na ziemi nie ma bogów.


Wszyscy, którzy kończą szkołę aktorską, mają talent i nadają się do tego zawodu. Los aktora zależy od szczęścia i ludzi, których napotka na swojej drodze. Co ci po talencie, jeśli nie masz pracy i nie możesz go rozwijać. Wtedy pozostaje spakować talent i zacząć sprzedawać na bazarze.


Sierżant Colon odebrał rozległe wykształcenie. Ukończył Szkołę „Mój Tato Zawsze Powtarzał”, College „To Przecież Rozsądne”, a obecnie był studentem podyplomowym Uniwersytetu „Co Mi Powiedział Jeden Facet W Pubie”.


Grasica – szkoła białych krwinek.


Niewidoczny Uniwersytet nigdy nie przyjmował kobiet na studia; tłumaczono mętnie, że w grę wchodzą problemy z kanalizacją, lecz rzeczywistą przyczyną była niewypowiedziana trwoga, że gdyby pozwolić kobietom na zabawy z magią, prawdopodobnie radziłyby sobie znakomicie.



651 - 700

Nie ma czegoś takiego jak kłopoty z czytaniem. Są natomiast kłopoty z nauczycielami i szkołami.


Szkoła nauczania przekształca się w sztukę uczenia dzieci, jak należy samodzielnie się uczyć.


Myślę, że tak powinny postępować wszystkie agencje aktorskie, urządzające castingi wśród uczniów szkół średnich, a szczególne dziś, gdy portal MySpace jest tak popularny wśród młodych ludzi. Robimy to, co inni – próbujemy znaleźć sposób, by przekonać amatorów do udziału w filmie.


Żadna szkoła nie powie nam, co świat zdziała w przyszłym roku, ale można nauczyć się paru rzeczy, które świat próbował zdziałać w przeszłości i, gdzie nie podołał, a gdzie mu się powiodło.


Byliśmy w szkole na golasa i był pieees! Tyłek psa ścigał przód psa i potem był Bing Bong...

W głowie się nie mieści (po obejrzeniu koszmaru Riley, w którym były Riley i Smutek w kostiumie psa.)

Jak każdy aktor do największej aktywności jestem zmuszony wieczorem podczas konfrontacji z widzem, dlatego energia rozkłada się u mnie trochę inaczej. W szkole teatralnej jedna z moich profesorek, pani Beata Fudalej, pozwalała studentom dzwonić do siebie późną nocą w każdej sprawie. Telefon musiał za to milczeć przed dwunastą. Tak już po prostu mamy.


Studia i nauka to jedna strona medalu. Nie wszyscy, którzy kończą studia, pracują później w zawodzie. By praca dawała satysfakcję i... pieniądze, aktorem trzeba być całym sercem, całym sobą...


Przed rozpoczęciem musiałbym spędzić 3 lata intensywnych studiów, a nie mam tyle czasu, żeby zmarnować na prawdopodobną porażkę.

David Hilbert (odpowiedź na pytanie, dlaczego nie spróbował rozwiązać wielkiego twierdzenia Fermata.)

W szkole medycznej mamy setki lekcji, na których uczą nas, jak odeprzeć śmierć, a ani jednej, jak żyć dalej.


(...) rodzice dali mi wolny wybór, kim chcę zostać w życiu. Grę w filmach traktowali tylko jako moje dodatkowe zajęcie. Mogłam być aktorką, ale pod warunkiem, że będę mieć w szkole najlepsze oceny. W ten sposób nauczyłam się odpowiedzialności.


Doświadczenie to dobra szkoła, ale bardzo droga.


Ja też nie popieram narkotyków. Latami dopłacałem ludziom ekstra, by to zostawili. Ale naraz ktoś mówi: „Mam prochy. Zainwestuj 3 tysiące, a po dystrybucji dostaniesz 50”. Temu nikt się nie oprze. Więc wolę to kontrolować, dbać o poziom. Nie chcę tego w pobliżu szkół, handlu z dziećmi. To wielka infamia. My sprzedajemy tylko kolorowym. To zwierzęta, więc po co im dusza?


Piertotum Locomotor. (''Posągi z murów Hogwartu zaczynają się ruszać''). Hogwart jest zagrożony. Maszerujcie na mury, brońcie nas. Spełnijcie obowiązek wobec szkoły. Zawsze chciałam wypowiedzieć to zaklęcie.


Skończyłam dziennikarstwo i komunikację społeczną, a teraz studiuję kulturoznawstwo. Zrobiłam też kurs wizażu i charakteryzacji. Ale oczywiście, podstawą jest aktorstwo. Jestem absolwentką Szkoły Aktorskiej Haliny i Jana Machulskich. Praca w ''Plebanii'' nie wypełnia mi całego czasu, a ja lubię, kiedy w moim życiu dużo się dzieje.


Uczę na poziomie gimnazjum, to jeszcze nie ten wiek, kiedy ma się zainteresowania literackie. Oczywiście są wyjątki, ale bardziej zainteresowani są moi byli uczniowie, obecnie uczący się w liceach czy innego typu szkołach średnich. Ci się dopytują, co piszę, czasem proszą o autograf.


Gdy spojrzeć na społeczną genealogię polskiego biznesu, tego średniego i małego, to źródłem jego rekrutacji jest klasa robotnicza. Żadna nomenklatura, żadna inteligencja, żadni profesorowie, którzy pozakładali biznesy i szkoły wyższe, tylko robotnicy.


Szkoła to więzienie z możliwością dokształcania.


W warunkach normalnych najbardziej pomaga technika. W sytuacjach wyjątkowych najważniejszy jest hart ducha.


W warunkach normalnych najbardziej pomaga technika. W sytuacjach wyjątkowych najważniejszy jest hart ducha.


W pieluchach uczą nas muzyki, Szkoła nas uczy Cycerona, Świat uczy różnej gimnastyki, Ale rozumu uczy żona.


(...) nauka i technika nie rozwijają się metodą rewolucyjnych skoków. Ich istotą jest żmudna praca nad doskonaleniem kolejnych pomysłów i wdrażaniem ich w życie.


(...) dla mnie bycie aktorem to ciągła droga. Stale musisz się czegoś uczyć. Oczywiście, można pracować w tym zawodzie i bez szkoły. Ale nie w teatrze – bo tam technika jednak się przydaje...


Atmosfera ma zawsze wpływ na grę. Profesjonalne ekipy nie tworzą koledzy ze szkoły lub z sąsiedztwa, ale opłacani profesjonaliści i nie jest możliwe to, że każdy spodoba się każdemu. Najważniejsze, by być tolerancyjnym i swoją część pracy wykonywać jak najlepiej.


Gdy kończyłem podstawówkę już nie dało mi się pomóc,
zamiast śnić o dużych cyckach, śniłem o pogrzebach ziomów.


Wprost ze szkoły, w jasnym gimnazjalnym palcie i granatowej czapce z palmami, dostałem się do więzienia. Sprawa nie była pospolita. Zrobiłem zbrojny zamach na inspektora gimnazjum i gospodarza klasy. Miałem rację, choć to nie usprawiedliwia mej reakcji. Wkrótce dokonałem fantastycznie głupiej – i dlatego się udała – ucieczki z więzienia i skoczyłem w wir awanturniczego życia i rewolucji.


(...) partia powinna zmienić nazwę na „Unię Polityki Nie-Realnej”. Poglądy, jakie ci ludzie reprezentują, to nawet nie XIX wiek. Oni chcą odebrać prawa wyborcze kobietom, bo uważają je za gorszy gatunek. Chcą strzelać do protestujących robotników, a niepełnosprawnym dzieciom zakazać uczyć się w tych samych szkołach co zdrowym.


Jak się urodzi dziecko, to oboje będziemy mieli taką szkołę przetrwania, że lepszej nie potrzebujemy, naprawdę.


Jak tak dalej pójdzie, jeśli zgodzimy się na to, by program rekolekcji planowała szkoła, to niebawem w kościołach pojawią się bojówki lewicy.

Tomasz Terlikowski (w komentarzu do odwołania spotkania z Tomaszem Terlikowskim przez XIV LO w Warszawie)

Wybór szkoły nastąpił z marszu. Jak się ma osiemnaście lat, to na ogół jest się kretynem, po prostu. Ojciec z powodu swojego wrodzonego taktu tego mi nie zabraniał...


Zjazdy wywierały wpływ, były one prawdziwą szkołą dla ziemiaństwa, i to nie tylko dla rolnictwa, ale w ogóle pożytecznej pracy obywatelskiej, opartej na miłości ojczyzny.

Józef Kajetan Janowski (o dorocznych zjazdach ziemiańskich w Klemensowie (1843-1847))

Mam nadzieję, że jesteście zadowoleni. Mogliśmy wszyscy zginąć… albo, co gorsza, zostać wyrzuceni ze szkoły. A teraz, jeśli nie macie nic przeciwko temu, pójdę do łóżka.


Zbyt liberalny jak na opcję, z której się wywodził, nie dość entuzjastycznie nastawiony wobec nowych idei republikanów, nie został zaakceptowany ani przez prawicę, ani przez lewicę, budząc podejrzliwość wszystkich. Taki jest los zarezerwowany we Francji dla szkoły angielskiej czy też angloamerykańskiej.


Praca w teatrze tak mnie pochłonęła, że w którymś momencie nie bardzo wiedziałem, po co jest chemia, fizyka czy matematyka. Zawaliłem maturę, więc nie mogłem zdawać do szkoły teatralnej, i wtedy właśnie Jacek Głomb wyciągnął pomocną dłoń i przyjął do teatru na etat.


Wywodzę się z tradycyjnej szkoły krakowskiej, gdzie barwa była zawsze integralną częścią kompozycji.


Edukacja stała się towarem, a potencjalny student – klientem. (...) obowiązek organizowania przez państwo szkolnictwa wyższego nie wynika wcale z przepisów konstytucji.(...) państwo powinno być gwarantem autonomii szkół wyższych, a nie głównym zagrożeniem dla tej autonomii – jak jest dzisiaj.


Mając 15 lat, nie wiedziałem za bardzo, co robić w życiu. Okazało się, że liceum ekonomiczne to był w moim przypadku pomysł całkowicie nietrafiony. Ale zacząłem z kolegami prowadzić kabaret szkolny. Myślę, że to dzięki niemu ukończyłem szkołę.


Dopóty, dopóki będę miał cokolwiek do powiedzenia w Ministerstwie Edukacji Narodowej, nie będzie propagandy homoseksualnej w polskich szkołach.


Pierwszy mecz w Lidze Światowej zawsze jest nerwowy. To tak jak w życiu – pierwsze dziecko, pierwsza dziewczyna czy pierwszy dzień w szkole.


Trzeba, aby obok świata zaprojektowanego na robienie pieniędzy wyłonił się równolegle świat biznesu odpowiedzialnego społecznie, z własną giełdą, firmami badawczymi, własnym odpowiednikiem „The Wall Street Journal”, agencjami certyfikacji, szkołami handlowymi wydającymi dyplomy MBA w tej dziedzinie, abyśmy przeszli od systemu opartego na subwencjach do systemu zachęt do pracy społecznej.


Moja żona to się jeszcze nie urodziła. A jej matka jest w podstawówce.


W pewnym sensie w tamtych czasach móc wejść do studia i wyjść z własnymi nagraniami na płycie było czymś co legalizowało twoją działalność.


Wiedział dobrze, że argument pod tytułem „lekarz kazał” zadziała na Zwierza jak maryjny apel o zachowanie czystości w przeciętnym polskim gimnazjum (...).


Najpierw niech skończy studia, a potem niech robi, co chce.


Chociaż nauczyłam się na studiach przemawiać do ostatniego rzędu, stosuję tę umiejętność wyłącznie w teatrze. Na co dzień mówię dość konfidencjonalnie. Jestem skrytą osobą, zresztą większość aktorów jest nieśmiała. Ten zawód to swojego rodzaju terapia. Wybiera się go po to, by móc żyć w światach alternatywnych. Dobrze jest schować się w teatrze.


Gdy dowiedziałam się, że Burton chce sfilmować „Alicję...”, po prostu poszłam do studia i powiedziałam: „Chcę zagrać Białą Królową. Zrobię wszystko, żeby dostać tę rolę”. To jest prawdziwa królowa – czuje odpowiedzialność za swoich ludzi. Wierzy, że życie jest wspaniałe, więc z każdej minuty próbuje wycisnąć maksimum szczęścia.


Podczas zdjęć w autokarze z pielgrzymami okazało się, że panie statystki nie pamiętają religijnych pieśni. Znałam je dobrze tylko ja, bo w liceum trzykrotnie byłam na pielgrzymce. Wiec przed ujęciem śpiewałam, przypominałam paniom tekst i melodię, a potem grałam Jolę, która ze zdziwieniem słuchała zupełnie nieznanych jej pieśni!

Agnieszka Suchora (o pracy w serialu ''Plebania''.)

Moim marzeniem zawsze było, żeby śpiewać. W szkole teatralnej na śpiew miałam mniej czasu, później okazało się, że mogę do tego wrócić i wszystko, co do tej pory zrobiłam w teatrze, miało związek z muzyką. Także dwie role w Teatrze Współczesnym.


(...) uczniowie są niezwykle elastyczni i szybko się uczą. Skoro podczas jednych półtoragodzinnych zajęć ujawnia się potencjał tych dzieciaków – to znaczy, że w szkole chyba w ogóle się z nimi nie pracuje.


Wbrew potocznym opiniom lubię szybki montaż, nie czuję się zamknięty w jednej kategorii filmów. W trakcie studiów w łódzkiej Filmówce zrobiłem parę szkolnych filmów, które mieściły się w przegródce 'kino akcji'.


Nikt opisać nie potrafi,
Jaki w szkole powstał zamęt,
Gdy na lekcji geografii
Nagle rozlał się atrament.



701 - 750

Ile razy mam ci mówić, że przychodzenie do miejsca pracy w dzień wolny jest żałosne? To jak wrócić do liceum i odwiedzić nauczycieli.

Czysta krew (do Sookie.)

Niezależność, bunt anarchia, cały ten szajs,
Poczekalnia między szkołą a fabryką.
Młotki zmienią wam myślenie, a pieniądze świata smak
Samochodu, nie wolności, będziesz chciał.


(...) nie szedł za modami, jego twórczości nie daje się przypisać do szkoły polskiej czy jakiegokolwiek innego gatunku. W kinie interesowały go: miłość, wiara i polityka.


Choćby cię smażono i pieczono w smole,
nie mów, co się dzieje w szkole.


Prawnik na uniwersytecie Yale zarabiał 5000 dolarów za każdą wystawioną nielegalnemu imigrantowi na lewo zieloną kartę. To największy skandal na Yale od czasów, gdy prezydent Bush otrzymał dyplom ukończenia studiów.


Prawdziwej jakości. Jakiejś powagi, wartości. Tego nigdy nie będzie za dużo. Marzy mi polskie kino takim, jakie było ono dawniej. Czyli czymś na tyle cennym, jak chociażby polska szkoła filmowa, gdzie była grupa twórców formujących umysły młodych ludzi, a wręcz części społeczeństwa. Takiego głosu dziś nie słyszę i wydaje mi się, że nie tylko ja.

Wojciech Pszoniak (odpowiedź na pytanie, czego aktorowi brakuje w polskim kinie.)

Lubię aktorstwo, ale mam do niego dystans. Gdyby się okazało, że nie mogę grać, to bym się nie zabiła. Jest wiele innych spraw, które mnie interesują. Już po szkole teatralnej przez pięć lat studiowałam historię średniowiecza. Mogłabym być także dziennikarzem, właścicielem firmy budowlanej. Żałuję, że nie skończyłam architektury.


To, że skończyłaś szkołę oficerską z wyróżnieniem, nie znaczy, że masz pojęcie o tej robocie.

Kryminalni (do Basi Storosz.)

Szkoły powinny chodzić na takie filmy jak ''Syberiada polska''. Opowieści o naszej historii, proste w przekazie, nie przekombinowane w formie, dostosowane do wieku odbiorców. Bo przecież nie pokażemy dwunastolatkom ''Róży''. A ''Syberiada...'' jakoś ich może powoli do ''Róży'' przygotuje.


Jeśli Jarosław Gugała uznał, że pytanie Lichockiej jest skandalem i chciał wyjść ze studia, to mógł to zrobić od razu, a nie opowiadać o tym, co chciał zrobić po czterech dniach. Bo albo ma się refleks, albo nie. Albo się jest oburzonym natychmiast, albo po przeczytaniu kilku gazet.


Podobnie było z historią chrześcijaństwa, jaka jest pokazana w „Kodzie Leonarda Da Vinci”. Nie obchodzi mnie, czy inni ludzie wierzą w to, co ja, ale po wszystkim, co na ten temat przeczytałem, teoria z Marią Magdaleną wydaje mi się bardziej przekonująca od tego, czego uczą na katechezie w szkółkach niedzielnych.


Trochę dziwnie się czuję, dowiadując się z gazet, że Madonna buduje szkoły w Malawi.


– …a to oznacza, że ten chłopiec ma taką samą szansę zostać aurorem, jak Dumbledore powrócić do tej szkoły.
– To znaczy, że ma dużą szansę – oznajmiła profesor McGonagall.


W spektaklach teatru tańca słowo bywa budulcem, ale w mojej praktyce opieram się głównie na ruchu i towarzyszeniu mu innych sztuk, jak malarstwo czy właśnie muzyka. A ruch zawsze podporządkowany musi być treści, nie odwrotnie. Technika nie może być celem samym w sobie.


Miałam szczęście, że w „Mazowszu”, do którego przyszłam tuż po szkole baletowej, trafiłam pod skrzydła wielkiej osobowości, znakomitej artystki pani Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej. Dzięki niej zrozumiałam, że warto realizować marzenia i walczyć o siebie.


Nigdy do niczego mnie nie zmuszali. No dobrze – najwyżej do tego, żebym zjadł śniadanie przed wyjściem do szkoły. Potrzeba grania przyszła naturalnie, kiedy zrozumiałem jak dużą przyjemność może dać słuchanie muzyki. Później przekonałem się, że równie dużą satysfakcję (a kto wie czy nie większą – bo jestem wtedy i nadawcą i odbiorcą) może dać mi granie i śpiewanie.


Nie potrzebuję specjalnej latarki, aby wiedzieć, co ludzie mają tutaj do ukrycia. Ta szkoła jest wypełniona kłamcami. Oni są wszędzie.


Bardzo lubiłam swoje koleżanki, kochałam, uwielbiałam swoją polonistkę, lubiłam i szanowałam łacinnika. Z tych dwóch przedmiotów miałam zawsze piątki, byłam najlepsza w szkole – polski i łacina. A poza tym to dwóje. Bo ja się nie umiem uczyć... To znaczy umiem się uczyć roli na pamięć, to tak, ale tak czegoś się uczyć w szkole, to nie.


Wiele się na Uniwersytecie Jagiellońskim nauczyłem, ale też podarowałem sobie beztroskie, cudowne krakowskie życie. W szkole teatralnej zajęcia trwają od rana do późnego wieczora, a potem jeszcze trzeba wkuwać role i próbować. Na psychologii człowiek pouczył się dwie godziny i do baru.


Jestem tu od pierwszej przerwy, mam przeziębienie i zażyłam wszystkie antybiotyki naraz i teraz nie wiem jak stąd wyjść. Oraz nie wiem dlaczego jestem czwarta na Gliście. Całowałam się ze wszystkimi w tej szkole. Z facetami, dziewczynami, woźnym, muszę być w pierwszej trójce

Glee (wyjaśnia, dlaczego nie dostała się na ''Gliste''.)

Jakby wszyscy i tak nie uważali mnie za dziwadło. I to największe dziwadło w całej szkole. No, bo spójrzmy prawdzie w oczy: mam metr siedemdziesiąt pięć wzrostu, jestem płaska jak deska i chodzę do pierwszej klasy liceum. Czy można być jeszcze większym dziwadłem? Jeśli ludzie w szkole coś odkryją, przepadłam. Przepadłam jak nic.


Może ona ma rację, że nie kończę studiów ze strachu?

Wieczny student (o Gwen.)

By umywać nogi drugiemu, nie trzeba być bogatym, nie trzeba być uczonym. Wystarczy mieć Jezusowego ducha i naśladować Jego ręce trzymające misę z wodą. Nauczycielu w domu rodzinnym, nauczycielu w szkole, nauczycielu na uczelni, nauczycielu Ewangelii, nauczycielu życia społecznego i politycznego – czy nie zapomniałeś owej misy i ręcznika? W czym będziesz mył i ocierał nogi swoich uczniów?


Każda szkoła ma tradycję zawierającą słowny dorobek pokoleń. Starsze roczniki wtajemniczają młodsze i tak gwara szkolna się rozpowszechnia. Część nazw jest zapożyczana z innych odmian slangu, z marginesu społecznego. Te malownicze słowa mają silniejszą wymowę emocjonalne.


W tym roku zdałem maturę. O rok za późno, miałem poślizg w gimnazjum. Stwierdziłem, że jestem gwiazdą rocka i nie potrzebuję szkoły, co – niestety – skończyło się tak, a nie inaczej.


'''Lorelai''': Jak byłam w liceum też miał swoją Paris ''(wróg Rory w Chilton)''.
'''Rory''': Tak?
'''Lorelai''': Tak, była okropna.
'''Rory''': Jak sobie z nią poradziłaś?
'''Lorelai''': Zaszłam w ciążę i rzuciłam szkołę.

Kochane kłopoty (Rory i Lorelai spacerują po Stars Hollow, Rory opowiada o Paris.)

Mój taniec hinduski był inny niż Francuza czy Niemca. Pod względem ekspresji i wyczucia Polacy mają do niego większe predyspozycje, mimo że taniec hinduski jest daleki od naszego pojmowania tej sztuki, od ruchu, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni. To trudna technika i podobnie jak balet, wymaga wielu lat ćwiczeń.


Nigdy nie myślę o sobie: „Kurczę, ale jestem fajna!”. Tak zostałam wychowana. Nawet jak ze szkoły przynosiłam same szóstki, to słyszałam od rodziców: „Wszystko pięknie, ale podobno gadasz na lekcjach...”.


Kiedy zdawałem na studia wyglądało na to, że „młoda inteligencja” będzie miała dużo do powiedzenia, że ktoś będzie chciał jej słuchać. Okazało się jednak, że wszyscy wybrali nachalną konsumpcję. Teraz – jak to nazwała Masłowska – rzygają, ile wlezie. CKOD to taki „plastikowy rzyg”.


(…) im słabsza szkoła, tym lepsze świadectwa produkuje.


Niesprawiedliwym i niedozwolonym jest wszelki monopol wychowawczy czy też szkolny, który fizycznie lub moralnie zmusza rodziny do posyłania dzieci do szkół państwowych, wbrew obowiązkom chrześcijańskiego sumienia, a także wbrew słusznym ich upodobaniom.


Technika witrażu nie jest wynalazkiem gotyku. Stosowano ją w epoce romańskiej, kiedy witrażownicy nauczyli się wprawiać kawałki kolorowego szkła w sieć ołowianych ramek dość giętkich, aby zarysować kontury danego motywu. Pierwsze zachowane witraże pochodzą z XII wieku, dopiero jednak architektura gotycka przyznała im godne miejsce.


Ostateczna rzeczywistość – to według szkoły Madhjamaka fakt, że rzeczy „same w sobie” nie istnieją realnie, ponieważ powstają jedynie w związkach wzajemnych uwarunkowań. Gdyby na prawdę istniały niezależnie od siebie, wszystko pozostawałoby niezmienne i trwałe.(...)
Kwiat np. zakwitnie tylko wtedy, gdy zaistnieją równocześnie odpowiednie warunki: nasienie, ziemia, woda, ciepło.


Ja to pierdzielę, ja mam gdzieś te wszystkie ocenki, posadki, karierki, szkółki, skoro nie dostaję odpowiedzi na najprostsze pytania.


Będąc dzieckiem, byłem szczęśliwy, bawiąc się zabawkami w pokoju dziecinnym. Byłem szczęśliwszy z każdym rokiem, od czasu gdy stałem się dojrzałym mężczyzną. Ale czas szkoły to czas ciemności, czarna dziura na mapie mojej życiowej podróży.


Jako młody chłopiec poszedłem na casting z ojcem. Spodobałem się, ale przesłuchujący mieli wątpliwości, czy chłopiec, który nazywa się Kriszna, może u nich grać. Pragmatyczny ojciec natychmiast kazał mi wymyślić pseudonim. Imię Ben było jego ksywką ze szkoły, nazwisko wziąłem od przezwiska dziadka.


Wprost ze szkoły, w jasnym gimnazjalnym palcie i granatowej czapce z palmami, dostałem się do więzienia. Sprawa nie była pospolita. Zrobiłem zbrojny zamach na inspektora gimnazjum i gospodarza klasy. Miałem rację, choć to nie usprawiedliwia mej reakcji. Wkrótce dokonałem fantastycznie głupiej – i dlatego się udała – ucieczki z więzienia i skoczyłem w wir awanturniczego życia i rewolucji.


Miałam na myśli szkołę uwodzenia i nie zamierzam być w niej ani nauczycielką, ani uczennicą.

Mała Moskwa (do porucznika Michała Janickiego.)

Jeśli Państwo kulturze na złość i na przekór
Zwija szkoły, miast zwinąć tysiące synekur,
Chcąc mieć lud nie mądrzejszy od domowych zwierząt –
Jak poznać w takim razie: czy to rząd czy nierząd?…


Szkoła Wojtusia?

Eugenia Basen (dzwoniąc do szkoły syna.)

Jest tylko jedna droga, która wiedzie człowieka do prawdziwej doskonałości: twarda szkoła życia.


O mój Boże. O mój Boże. J.P. jest we mnie zakochany. A poza tym niechcący wysadziliśmy szkołę w powietrze.


Kocham cię, idioto!
Pierwszą miłością! A ty się pytasz – co to...?
Kocham cię, kocham, rozumiesz?
Tego w szkole nikt się nigdy nie naumie!


USA to najlepszy kraj na świecie. Nawet Czarni mają szczęście, że tu są. Ale jeśli jesteś Czarny, to patrzysz na USA nieco inaczej. Jeśli jesteś Czarny, to USA jest jak wujek, który płacił ci za studia, ale cię molestował.


Jeśli dobrze pamiętam, to powiedziałem wam, że jeśli któryś z was złamie jeszcze jeden punkt regulaminu szkolnego, to będę musiał wyrzucić go ze szkoły (…). Co dowodzi, że nawet najlepsi z nas powinni czasami liczyć się ze słowami (…).

Albus Dumbledore (do Harry’ego Pottera i Rona Weasleya po zajściach w Komnacie Tajemnic.)

Zdałem sobie sprawę, o co chodzi z tą całą odwagą. Ona jest w naszych głowach. Nie rodzimy się z nią, nie uczymy się jej w szkole, nie czerpiemy jej z książek. To sposób myślenia, i tyle. To coś, w czym ćwiczymy umysł. Odwaga to wybór, którego dokonujemy.


W kościele bądź nabożny a pokorny w szkole,
W polu bitny, w grze wesół, żartowny przy stole.


– Przecież jakieś wykształcenie otrzymałeś?
– Przeważnie w łacinie i grece. Wszystko na temat Cezara, Balbusa i tak dalej. Po ukończeniu szkoły, ani trochę nie pomogło mi to przy zamawianiu kawy w Rzymie czy w Atenach.


Zastanawiam się, kiedy ludzie przestaną mnie pytać, dlaczego robię tyle aluzji do seksu, tyle o nim mówię. Powiedzmy, że odpowiem tutaj, raz na zawsze: Bo się znam, bo lubię, a moja praktyczna przygoda z tematem zaczęła się w ósmej klasie podstawówki. Lubię mówić o rzeczach, na których się znam.


Czemu mnie o tobie w szkole nie uczyli?
Ktoś bardzo nie chce, by w tym kraju ludzie dumni byli.



751 - 800

Chcieliście poznać Plotkarę. Rozejrzyjcie się. Właśnie poznaliście. Byłabym nikim bez was. Podczas gdy większość licealnych przyjaźni się rozpada, mam nadzieję, że wydarzenia dzisiejszego dnia zwiążą was na zawsze. Teraz, gdy wyszły na jaw wszystkie sekrety, macie czyste konta… aż do college’u. Gratulacje. Wybieram się z wami.


MMA jest trochę podobne do bijatyk na ulicach. Nie można gryźć i kopać w krocze. Ludzi to kręci i nie ma na to wypływu. (…) Chyba każdy przeżył jakieś szarpaniny w szkole, wielu czasem przypadkowo, dostało po łbie. Adrenalina, emocje… można mówić, że to prostackie i nikogo nie kręci, ale i tak większość patrzyła w telewizor albo obejrzała to później w internecie.


Jeśli Maciej Rybiński, Rafał Ziemkiewicz, Dorota Wysocka, Krzysztof Skiba czy Jerzy Kryszak występują w Polskim Radiu, to tylko dlatego, że mają taki kaprys – lubią słuchaczy, dobre towarzystwo, atmosferę studia i to, że nikt ich nie ocenzuruje lub że niektórzy wolą Kaczki od salonowej paczki.


To nie jest wieś, gdzie dzieci głaszczą krówki.
Tu dzieci czują syf już od podstawówki.


W tym roku zdałem maturę. O rok za późno, miałem poślizg w gimnazjum. Stwierdziłem, że jestem gwiazdą rocka i nie potrzebuję szkoły, co – niestety – skończyło się tak, a nie inaczej.


Próbowałem dostać się na PWST w Warszawie i do szkoły lalkowej we Wrocławiu. Sprawcą niepowodzeń był prawdopodobnie brak talentu.


Pod wychowaniem rozumiemy trzy rzeczy: 1. wychowanie umysłowe, 2. wychowanie fizyczne, tj. takie, jakie dają szkoły gimnastyczne i ćwiczenia wojskowe, 3. nauczanie politechniczne i technologiczne, które zaznajamia z podstawowymi zasadami wszelkich procesów wytwórczych i jednocześnie wdraża dzieci i młodzież do posługiwania się najprostszymi narzędziami wszelkiej wytwórczości.


Jesteśmy technikami kryminalistycznymi. Ignorujemy przypuszczenia, opieramy się na dowodach z miejsca zbrodni.


Dyplomem szkoły życia jest nekrolog


Karola Wojtyłę poznałem wcześnie, w 1945 r. w Krakowie. Studiowaliśmy razem w seminarium, ja na pierwszym roku, on na czwartym. Wkrótce on został kapłanem, a ja miałem dopiero nadzieję na kapłaństwo. Od początku byłem pod dużym wrażeniem jego inteligencji i osobowości. Mieszkaliśmy wspólnie w czasie studiów.


(...) po liceum plastycznym kończyłem studia plastyczne, a potem reżyserskie. Myślę, że jednak mówić mogę o czymś w rodzaju „słuchania okiem”, o specyficznej wrażliwości na muzykę. Praca w dramacie przyniosła mi ważne doświadczenia, które mogę konfrontować z operą”.


Jasio na studia do Kielc pojechał,
Martwią się Jasia rodzice,
O Kielcach wiedzą niewiele,
Że scyzoryki, że Liroy, że wieje.
Boi się mama Jasieczka
Oderwać od swojej spódnicy,
Co tydzień ma się meldować
W domu, na Solnej ulicy


Wychowano mnie na jazzie. Chodziłem do szkoły muzycznej, uczyłem się muzyki poważnej, grałem na instrumentach klasyczne utwory. Najczęściej słuchałem ciężkiego amerykańskiego, ale również polskiego hip-hopu. Był to mój muzyczny bunt dlatego, że był niemuzyczny. Te pocięte frazy skradzione od kogoś. To było wszystko brzydkie i brudne, wręcz wiecznie powtarzalne. W kółko jedna pętla.


Jeżeli jakieś dziecko jest głodne, to niech się zwróci do mnie. Ja chętnie pojadę do tej wsi, do tej szkoły. Jestem gotowa na konkretną prośbę.


To chrześcijaństwo stworzyło Polskę, to chrześcijaństwo stworzyło Europę, to chrześcijaństwo stworzyło uniwersytet i szkołę w formie, jaką znamy.


Jaki ze mnie aktor? Przypadkowo, towarzysząc koleżance, znalazłam się na egzaminach do szkoły teatralnej. Siedziałam w bufecie, Waldi Dyła zrobił mi kawę i tak od słowa do słowa... ktoś wypełnił za mnie podanie, wepchnął za drzwi, gdzie trwały egzaminy na wydział lalkarski. Nawet świadectwa maturalnego nie miałam przy sobie.


Więc mam wyższe wykształcenie, chociaż studiów nie skończyłem, jak prezydent Kwaśniewski.


Masz wielki dar, którego nie można się nauczyć w szkole – pacjentki ci ufają.

Dariusz Wójcik (do Marcina Maciejewskiego.)

'''Lance „Ryder” Wilson''' (po przedawkowaniu narkotyków): Hej... Ej... CJ... taak, CJ... Powiedz mi, CJ, czemu nie ukończyłem szkoły wyższej?
'''Carl „CJ” Johsnson''': Bo handlujesz narkotykami od 10 roku życia.

Grand Theft Auto: San Andreas (w misji „Rabowanie wujka Sama” (ang. ''Robbing uncle Sam'').)

Kraków to specyficzne miasto, brakowało mi tam przestrzeni. Te wąskie uliczki… Nie wieje tam nasz orzeźwiający wiatr, chyba że ciepły halny; tym halnym uzasadnia się złe samopoczucie. Z radością wróciłam po studiach do Szczecina, zwłaszcza że otrzymałam niezwykle interesującą propozycję zawodową (…).


Dzieciaki w szkole krążyły po korytarzach niczym rekiny, tyle, że szukały nie mięsa, lecz złych spodni, złej fryzury, złych butów czy czegokolwiek, co by je dziko podnieciło.


(...) będąc na drugim czy trzecim roku w szkole, zafascynowany byłem samym faktem, że ktoś w ogóle chce mnie do czegoś „użyć”.


Zakończenie finansowania katechetów z budżetu państwa da rocznie 1200 mln zł, a przecież prymas Glemp, kiedy katecheza została wprowadzona, obiecywał, że katecheci nie będą korzystali z budżetu państwa, że to Kościół z dobroci serca w ramach swojej misji ewangelizacyjnej będzie nauczał katechezy rzymskokatolickiej w publicznych szkołach.

Roman Kotliński (podczas debaty po exposé Donalda Tuska.)

Adresatem tego NRD-owskiego filmu jest najmłodsza widownia. Dziesięcioletni chłopak przeżywa w wyobraźni niezwykłe przygody. Z telewizora wyskakują kowboje, jak w filmach z Dzikiego Zachodu. Podczas jazdy do szkoły, w różnych okolicznościach, malec przeżywa przygody westernowe.(...) W jednej z ról wystąpił polski aktor, Leon Niemczyk.


Fakt, że chodził do szkoły z dziećmi najbogatszych mieszkańców Los Angeles, nie oznaczał jeszcze, że wśród tych ludzi było dla niego miejsce.


W domu orzeł w szkole gorzej.


Był w pewnym momencie nawet taki czas, że wyszły chyba trzy numery miesiąc po miesiącu i to był ten czas, kiedy była największa pijalnia. To był czas studia Bonin, piło się i paliło jointy, a powstało najwięcej komiksów, i to jest tak naprawdę nie do ogarnięcia.


Szkoła średnia nosiła imię właściciela niewolników [Thomasa Jeffersona - K. S.], który był zarazem jednym z największych na świecie teoretyków wolności człowieka.


Z powodu hulaszczego trybu życia i zawodu miłosnego udało mi się zupełnie zawalić pierwszy rok w Queens' College, Cambridge University. Tak więc, na jesieni miałem kilka zdanych egzaminów z Języków Współczesnych i złamane serce, co do którego miałem pewność, że nigdy się nie zagoi. Nie miałem natomiast pomysłu co ze sobą zrobić.


Mam skończone studia, dużo czytałem, ale w końcu nic mi z tego nie przyszło.


Jeśli uczniowie mylą zabory z okupacją, to znak tego, że może inaczej trzeba uczyć historii. Jeśli uczniowie nie czytają lektur, to może należy wybierać inne. Literaturę piękną w szkole zabija się tępym nożem.


Problem polega na tym, że szkoła nie uczy filtrowania informacji z internetu. Na przykład Platon – ponieważ studiowałem filozofię, wiem, czy jakaś strona o nim została stworzona przez szaleńca, czy przez eksperta. Ale 13-latek tego nie wie. Trzeba go tego nauczyć.


– Jak bardzo jest szalony? – pyta Tarrell.
– Nie wiem.
– Tak szalony, żeby pewnego dnia pojawić się w szkole z gnatem i zacząć strzelać do ludzi, czy tylko by gadać głupoty o kosmosie?
– To drugie, jak mniemam – odpowiadam.
– Czego niby nie masz? – odzywa się Mike. – Nikt tu niczego od ciebie nie chce.


Przeczuwałem, że kiedyś nakręcą o mnie film. Choć żałuję, że akcja musi toczyć się w szkole. Kogo zainteresuje historia o chłopaku w otoczeniu matołów?


Główną cechą talentu Węgierskiego była satyra. Pierwszy to był z naszych poetów, który się zupełnie w szkole francuzkiego smaku wykształcił.


Nie musisz iść na studia. Prawo jest dla nudnych, poważnych brzydul.

Legalna blondynka (do córki.)

Dzieci wesoło wybiegły ze szkoły,
Zapaliły papierosy, wyciągnęły flaszki.
Chodnik opluły, ludzi przepędziły
Siedzą na ławeczkach i ryczą do siebie.


Jestem wolna – polecam to uczucie. Masz wszystko w środku czego potrzebujesz. Nie potrzebujesz szkoły, nie potrzebujesz rodziców, bliskich, nie potrzebujesz nikogo.


Nie ma cudów. Nie jestem już młody, ale technika bardzo nam pomaga. Teraz mogę siedzieć w fotelu, a cały obraz przekazuje mi doskonały sprzęt.


Krzyże w szkołach i urzędach nie są uważane za manifestację światopoglądową, a czarny ubiór już tak. Dziewczyny nawet nie były na demonstracji, nie organizowały strajku. Po prostu ubrały się na czarno. Za ten symboliczny gest spotyka je kara.


Dharma to nie hobby czy dorywcze zajęcie, nie przypomina chodzenia do szkoły albo na uniwersytet, aby otrzymać na koniec jakiś tytuł. Dharma jest pasją na całe życie (...)


Jeżeli małżeństwo jest szkołą życia, to uczniem w tej szkole jest najczęściej mąż.


W [fińskim] gimnazjum bardzo poważnie traktowane jest przygotowanie do wyboru zawodów, są tam identyczne w każdej szkole pracownie ślusarskie, stolarskie, krawieckie z pełnym, nowoczesnym wyposażeniem, które szkoły dostają z rozdzielnika. Dzięki temu kształcenie zawodowe nie jest gettem, ale świadomym wyborem.


Ja to bym w ogóle w szkole zlikwidował matematykę. No po co to komu potrzebne? Chyba tylko do stawiania pał. Dzisiaj wszystko komputery liczą.


Do aktorstwa dochodziłem taką naturalną drogą poprzez konkursy recytatorskie. W pewnym momencie będąc w szkole średniej, poczułem, że aktorstwo, to jest to, co chciałbym robić i zdałem do szkoły teatralnej łódzkiej.


W idealnej pracy nikt na nas nie czeka. Mimo studiów, praktyk, semestrów spędzonych za granicą i witaminy B nie możemy być niczego pewni. Dlatego musimy nieustannie funkcjonować bez zarzutu, dlatego musimy właśnie teraz dać z siebie wszystko.


''Non scholae, sed vitae discimus'' – uczymy się nie dla szkoły, ale dla życia.

Sentencje i zwroty łacińskie (odwrócona myśl Seneki Młodszego, który mówi: ''Non vitae, sed scholae discimus'' – ''nie uczymy się dla życia, ale dla szkoły''.)

Myślę, że każdy ma jakąś indywidualną drogę do tego zawodu. Uważam, że naturalną rzeczą jest zaczynanie od fotografii, a potem sens ma szkoła filmowa, bo jest to czas na eksperymenty, na które później w życiu zawodowym nie możemy sobie z taką swobodą pozwalać. Jest to czas na błędy.

Paweł Edelman (o zawodzie operatora filmowego.)

Kiedy czytam wspomnienia Amerykanów z lat 50., dziwi mnie ich ówczesny strach przed Związkiem Radzieckim. My zupełnie nie odczuwaliśmy powszechnego strachu przed Ameryką, a w szkole nie straszono nas wojną. Atmosfera po śmierci Stalina była przesiąknięta oficjalnym radzieckim pacyfizmem.


Będąc jeszcze w liceum w Raciborzu, przyjechałam z klasą na spektakl do Starego Teatru. Pomyślałam wtedy, że muszę zamieszkać w tym mieście [Krakowie] i wymarzyłam sobie, że zostanę aktorką.



801 - 850

Szkoła musi mieć widoczny związek z życiem, z codziennymi sprawami. Nazywam to „urealnieniem” edukacji. Koniec z nauką dodawania, dzielenia, ułamków w sposób abstrakcyjny – pokażmy ich przydatność!


Gdy są próby teatralne, to życia prawie nie ma. Do tego od lat uczę w szkole i na uczelni śpiewu. Zrobiłam doktorat w ciągu jednego roku. Mam nadzieję, że wkrótce zrobię habilitację. A w domu po spektaklu najwięcej rozmawia się o scenie. To jest sens naszego życia.


Mój grafik dnia wygląda następująco: rano i wieczorem jestem pełnoetatową mamą, a kiedy między 9 a 15 Ryder jest w szkole, biegam po Los Angeles, żeby załatwić wszystkie ważne sprawy.


Reżyserzy widzą mnie w rolach cwaniaczków, cinkciarzy, elementu. To moja tragedia. Wyszedłem z biedy, wykształciłem się sam. Uczniem byłem niesfornym. Robiłem wieczorówkę, pracując fizycznie, blisko pijących kolesiów. Może pozostało mi coś z tego w twarzy? Filmowcy traktują mnie lekceważąco. Ich oczy wyrokują: miły, nie za mądry. Szczyt oczekiwań to kierowca nyski.


Dla mnie fundamentem aktorstwa jest teatr. Żeby grać na scenie, trzeba posiadać odpowiedni warsztat. Szkoła bardzo w tym pomaga. Inaczej jest w kinie. Tam często ludzie bez szkoły, jeśli mają talent, stają się gwiazdami.


Niestety, nie jesteście w moim domu i nie do mnie należy decyzja o wyrzuceniu was ze szkoły. Teraz pójdę i sprowadzę kogoś, kto ma taką władzę. A wy tutaj poczekacie.

Harry Potter i Komnata Tajemnic (książka) (Severus Snape do Harry’ego Pottera i Rona Weasleya po ich przybyciu do Hogwartu przy pomocy latającego Forda Anglia.)

W szkole filmowej przez dwa lata nosiłam aparat ortodontyczny i bliżej mi było do Godzilli niż Sophii Loren. Teraz tylko czasami, w pewnym ustawieniu, jestem do niej podobna, ale generalnie to nie. Wyglądam tak jak wyglądam i jestem podobna do siebie.


W domu orzeł w szkole gorzej.


Człowiek prawy, pozbawiony cynizmu, wspaniale piszący, o nieprawdopodobnym poczuciu humoru. Wyrzucono go z liceum, kiedy po śmierci Stalina ogłosił, by dyrektora o nazwisku Józef Stanik, przemianować na... Józef Stalin. Historię tę wykorzystał później Janusz Głowacki w „Polowaniu na karaluchy”.


Lata studiów i doktorat za granicą nie mają najmniejszego znaczenia w tym nowym społeczeństwie.


(…) filmy nie powstają po to, żeby uczyć. Nie po to przecież chodzi się do kina. Do kina chodzi po to, żeby się pośmiać, wzruszyć albo przestraszyć. I temu ma służyć dubbing, a nie nauce języka. Tym powinna się zajmować chyba szkoła.


Zasługę mojego uświadomienia narodowego przypisać muszę moim hakatystycznym profesorom w gimnazjum w Katowicach, którzy zohydzaniem wszystkiego co polskie i co katolickie wzbudzili we mnie ciekawość do książki polskiej, z której pragnąłem się dowiedzieć, czym jest ten lżony i poniżany naród, którego językiem w mojej rodzinie mówiłem.


Młodzież jest dziś zawieszona pomiędzy łatwym dostępem do prostackiej pornografii, która zalewa internet, a pruderią i niewiedzą, którą za pośrednictwem szkoły promuje kler.


Niestarty na tablicy
w szkole miasteczka
został rysunek koła
i puste krzesło
uczniowie odjechali (...)
droga wiła się dalej
z ptaka spadły na nią
ciemne kropelki krwi.


Od razu po maturze, co było skutkiem perswazji ojczyma, poszedłem na orientalistykę, na której byłem trzy lata. Uczyłem się języków Indii. Stwierdziłem jednak, że to dla mnie ślepa uliczka i przerwałem te studia. W związku z tym władze uczelni podały moje dane wojskowej komendzie uzupełnień i zostałem wcielony do armii na dwa lata, które uważam za stracone. Potem zaczęło się aktorstwo.


„Nie należy uznawać za pewnik czegoś, co jest tylko prawie pewne.”, powiedział przy jakiejś okazji jeden z wykładowców w szkole policyjnej.


Ukończyłam wydział wokalny szkoły muzycznej II stopnia i wydział fortepianu, więc pomysł nagrania płyty wydawał mi się naturalny.


Moją szkołą była moja kamera.


Najlepszą szkołą jest doświadczenie.


(...) ceremonia oddawania czci fladze oraz składanie przysięgi w szkołach amerykańskich jest rytuałem religijnym.(...) Sąd Najwyższy ostatecznie potwierdził w szeregu rozpraw, że te codzienne rytuały mają charakter religijny.

D.W. Brogan (cytując poglądy historyka Carltona Hayesa.)

W Azji realizm miesza się z nadrealizmem w sposób swobodny. Oni jakoś specjalnie nie wstydzą się opowieści niesamowitych. W przeciwieństwie do nas, gdzie horror to rodzaj kina traktowany jako coś gorszego i wstydliwego. W szkole filmowej, jak dobrze pamiętam, nie można było przyznać się do kina gatunkowego, na egzaminie wstępnym przekreślało to kandydata od razu.


(...) nie podoba mi się polska szkoła.(...) Szkoła uczy kilku przedmiotów bardzo szczegółowo, a jednocześnie pomija wiele ciekawych dziedzin, choćby filozofię, psychologię, medycynę, ekonomię, nie mówiąc już o bardziej praktycznych przedmiotach, na czele z przedsiębiorczością.


Dzięki niemu przeszłam niezwykłą szkołę teatru.(…) Hanuszkiewicz robił żywy teatr, o którym mówiło się, toczyło spory. I nie mogliśmy się z tym pogodzić, że ostatnimi laty odstawiono go gdzieś na boczny tor, zasypano Teatr Mały, w Nowym otwarto supermarket. Przyrzekliśmy sobie z kolegami z teatru, że nigdy nie będziemy tam robić zakupów.


W szkole teatralnej, choć wokół roiło się od pięknych dziewczyn, miałem jedną wielką miłość. To była krakowianka Zofia Marcinkowska, jedna z najpiękniejszych kobiet w polskim kinie.(...) Jej uroda była zjawiskowa: oczy jak chabry, nosek delikatny, kilka piegów, wielka kultura osobista, a do tego wszystkiego kształtny i obfity biust


Ostatnie siedem lat tak szybko zleciało… Szkoła daje mi tyle, a ja jej wciąż za mało…


Lubię zapomniane, boczne ulice Budapesztu, do których nie zaglądają oficjalne delegacje. Lubię podejrzane lokale, w których marynarki rozpina się za pomocą noża – jak w węgierskim przysłowiu. Dopiero wtedy zaczynam rozumieć Węgrów. To jest szybka szkoła, „szybka jazda” poznawania ludzi, ich życia, rozumienia ich literatury.


Jesteśmy technikami kryminalistycznymi. Ignorujemy przypuszczenia, opieramy się na dowodach z miejsca zbrodni.


Stare porzekadło głosi, że rodziny się nie wybiera. Bierzemy to, co daje nam los. Nieważne, czy kochamy naszych bliskich, czy nie. I czy ich rozumiemy. Po prostu trwamy. Jest też szkoła myślenia, że rodzina jest tylko punktem wyjścia. Karmi nas, ubiera, troszczy się o nas, aż będziemy gotowi pójść w świat i znaleźć własne plemię.


Nie ma jak szkoła. Powoli zaczynałam podejrzewać, że system oświatowy zastąpił z powodzeniem selekcję naturalną – kto przeżyje szkołę, przetrwa wszystko.


Braku wyobraźni nie zastąpi doskonała technika.


Niepodobna sądzić o urządzeniu zakładów edukacyjnych, ich zaletach lub wadach, nie uzyskawszy poprzednio dokładnego pojęcia o zadaniu i stanowisku szkoły w ogóle.


Nauczyciele muszą iść do szkoły dobrze odżywieni, aby móc sprostać ciężkiej pracy sadzenia drzew lub zwykłych krzewów wiedzy na ziemiach w większości przypadków będących raczej jałowym ugorem niż żyznym czarnoziemem.


Mój taniec hinduski był inny niż Francuza czy Niemca. Pod względem ekspresji i wyczucia Polacy mają do niego większe predyspozycje, mimo że taniec hinduski jest daleki od naszego pojmowania tej sztuki, od ruchu, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni. To trudna technika i podobnie jak balet, wymaga wielu lat ćwiczeń.


Alternatywą dla wejścia Polski do UE jest albo wejście do Wspólnoty Niezależnych Państw albo sojusz bilateralny z Łukaszenką (…) Wejście do NATO zapoczątkowało proces integracji, a wejście do UE jest ekonomicznym i organizacyjnym dopełnieniem tego procesu (…) To otwarte drzwi do szkół, do uczelni i świata, o którym marzyliśmy.


Handel jest szkołą oszukaństwa.


W Azji realizm miesza się z nadrealizmem w sposób swobodny. Oni jakoś specjalnie nie wstydzą się opowieści niesamowitych. W przeciwieństwie do nas, gdzie horror to rodzaj kina traktowany jako coś gorszego i wstydliwego. W szkole filmowej, jak dobrze pamiętam, nie można było przyznać się do kina gatunkowego, na egzaminie wstępnym przekreślało to kandydata od razu.


Słuszny protest budzi panoszenie się cerkwi w armii i szkole, imitacja miłości i wiary, ideologia i polityka pchająca się na miejsce ducha i życia, klerykalizacja świeckiego państwa.


Gratulując Platformie, nie możemy pokładać nadziei w politykach -musimy budować społeczeństwo obywatelskie. Otwierać się na Europę, cierpliwie polemizować z polską zaściankowością, a nade wszystko pomagać ludziom organizować się wokół spraw ojczyzny – od tej maleńkiej, wokół domu i szkoły, do tej największej, najświętszej.

Piotr Pacewicz (o wyborach w 2007.)

Szkoła nie knajpa – nie musisz być codziennie.


(...) partia powinna zmienić nazwę na „Unię Polityki Nie-Realnej”. Poglądy, jakie ci ludzie reprezentują, to nawet nie XIX wiek. Oni chcą odebrać prawa wyborcze kobietom, bo uważają je za gorszy gatunek. Chcą strzelać do protestujących robotników, a niepełnosprawnym dzieciom zakazać uczyć się w tych samych szkołach co zdrowym.


(…) ja jestem z takiego pokolenia, które szło do szkoły, czy studiowało, po to, żeby nie pójść do wojska. Więc ja byłem na filmoznawstwie… rok i zostałem wyrzucony. Chociaż to też nie do końca w ten sposób, bo w tym czasie dostałem się do szkoły filmowej na wydział operatorski.


Jakby wszyscy i tak nie uważali mnie za dziwadło. I to największe dziwadło w całej szkole. No, bo spójrzmy prawdzie w oczy: mam metr siedemdziesiąt pięć wzrostu, jestem płaska jak deska i chodzę do pierwszej klasy liceum. Czy można być jeszcze większym dziwadłem? Jeśli ludzie w szkole coś odkryją, przepadłam. Przepadłam jak nic.


Następca zmarłego w 1849 r. paszy został Abbas (1849–1854). Pozamykał państwowe fabryki i szkoły, wprowadzając w Egipcie wolny handel, przez co opóźnił przemysłowy rozwój kraju o kilkadziesiąt lat.


Ale żeby po szkole wszystko rzucać i lecieć do garnków, to trochę dziwne jest, no nie?


Szkoła Hillela reprezentuje tendencję – można ją nazwać racjonalistyczną – szukającą autonomii dla człowieka na ziemi. „Niebo jest niebem Pana, synom zaś ludzkim dał ziemię” (Ps 115, 16). Niebo nie może interweniować w to, co dzieje się na ziemi.


Chcemy w spokoju, przewidywalności, w bezpiecznej atmosferze pracować. Nie oczekujemy żadnej reformy, żadnego zamętu, żadnego chaosu w wersji pani minister Anny Zalewskiej. (…) Chcemy godziwego wzrostu płac. (…) Chcemy także przekonania, że szkoła polska jest w stanie podołać zobowiązaniom, nadziejom i oczekiwaniom, które wobec niej wyrażają rodzice. Mamy najlepszą kadrę edukacyjną w Europie.

Sławomir Broniarz (na demonstracji przeciwko planowanym przez PiS zmianom w szkolnictwie.)

(…) już na studiach nas uczyli, że każdemu może się wszystko przydarzyć.


Uzyskała tytuł magistra administracji i to wszystko, czym się może posługiwać. Z pewnością nie jest prawnikiem (...) Ukończone studia podyplomowe w Opolu też nie dają jej takiego prawa. To studia przygotowujące do nauki w szkole.

Jerzy Korczak (o kwalifikacjach uzyskanych przez Beatę Kempę na studiach wyższych.)

Bez sprawiedliwości, żeby każdy miał szansę wstać po pomyłce wobec omylnej natury świata i człowieka, a nie tylko wybrani. Bez sprawiedliwości, ocen w szkole, by nie zamykać drzwi, póki człowiek żyje. Dla sprawiedliwości – niesprawiedliwie…


Najpierw życie komplikowała mi moja bezbożność, a potem, już w wieku dojrzałym, zarzucano mi, że jestem katolikiem. Pierwsze kłopoty z powodu wyznania zaczęły się w niemieckiej szkole powszechnej, do której tato i babka zaciągnęli mnie dnia pierwszego września roku jeden tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego. Darłem się całą drogę, ale na nic mi się to zdało.



851 - 900

Kto nie przeszedł przez szkołę bólu, jest jak analfabeta przed księgą życia.


Cała atmosfera kapitalizmu powoduje, iż egoizm jest ludziom szczepiony w ciągu całego życia, począwszy od dzieciństwa, szczepiony przez wychowanie i warunki społeczne, przez konkurencję, przez ciężką walkę o chleb, przez panowanie pieniędzy, przez cały system niewoli. Jest to ogromna hodowla i szkoła egoizmu.


Jutro w szkole rozpowiesz, że mamy nowy alarm. Zrobisz to od niechcenia.

Susan Delfino (do Julie.)

Oddajemy głos do studia, bo tam zacznie się walka o złoto.


Sam nie rozumiem po niemiecku. Uczyłem się tego w szkole, lecz w dwa lata po jej opuszczeniu nie pamiętałem już ani słowa i jakoś lżej mi się zrobiło na duszy.


W liceum było w ogóle nie do pomyślenia, żeby uznać siebie za homoseksualistę. Wtedy w ogóle się pogubiłem, nie byłem sobą.


Aikido to szkoła reakcji. Dlatego powtarzanie określonych ruchów ma doprowadzić do tego, by zapadły one głęboko w naszej psychice. W razie zagrożenia proces obrony powinien przebiegać więc w sposób spontaniczny, zgodnie z wyuczonymi zasadami.


Skills był moim przyjacielem od zawsze. Dzisiaj przypomniałam sobie dlaczego. Jest świetnym słuchaczem. Świetnie sobie poradzi na studiach. I zasługuje by być na szczycie świata.


Jeszcze zanim poszedłem do liceum, miałem ciemne kółka wokół oczu. Krążyły plotki, że jestem ćpunem. Mam ciemne kółka wokół oczu, zrozumcie to.


Szkoła tak nieraz obrzydzi literaturę, że człowiek potem uważa za super odkrycie, kiedy sam dojdzie do tego, że w tej literaturze coś jest.


Patrzcie – mawiał Mistrz (…) wszędzie ludzie żyją po prostu dla cichego szczęścia, dla niewinnej radości, żyją, mówią, że kochają, cierpią i męczą się, a potem umierają. Tutaj zaś, zacisnąwszy zęby, opętani jedną wolą i w szkołach i na placach ćwiczebnych, i w tych Bierhallach, od rana do nocy kują dla siebie i dla innych wielkie łańcuchy.


Zadaniem rządu będzie zaprowadzenie powszechnego, świeckiego i bezpłatnego nauczania. Oświata w szkołach wszelkiego typu, na wszelkich szczeblach musi być dostępna dla wszystkich.

Ignacy Daszyński (fragment przemówienia przedstawiającego program Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej, Lublin, 10 listopada 1918.)

Kino to świat marzeń i instynktu. Oczywiście, technika też ma znaczenie, ale jeżeli się ją zauważa, to klęska filmu jest przesądzona.


Wzięliśmy ślub zupełnie bezrozumnie, bez pieniędzy, bez mieszkania, bez perspektyw, w połowie studiów humanistycznych, ku rozpaczy rodziców. [Ale] udało się nam przeżyć ze sobą dwadzieścia kilka lat mimo naszych wybuchowych temperamentów.


Nie marzyłam, by zostać aktorką filmową i zawojować świat, kroczyć po czerwonych dywanach, w pięknych sukniach. Na początku myślałam, by jako aktorka skryć się za maską i parawanem, dlatego też zdecydowałam się na wydział lalkarski w rodzinnym Wrocławiu. Te studia jednak szybko mnie rozczarowały, więc za namową Igora Przegrodzkiego postanowiłam zdawać na wydział aktorski.


Niedługo nie będzie już polskiej szkoły – będzie szkoła LPR. To szkoła, w której nie będzie niczego – parafrazując pana Kononowicza.

Joanna Senyszyn (komentując plany zakazu „promocji homoseksualnej” w szkołach publicznych, lansowane przez sekretarza stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej, Mirosława Orzechowskiego, i ministra edukacji narodowej, Romana Giertycha (obaj z LPR), posłanka SLD nawiązała do szeroko znanego lapsusu Krzysztofa Kononowicza, kandydata prezydenta Białegostoku w wyborach w 2006.)

– W liceum jest inaczej.(...) Masz większą wolność, ale to odpowiedzialna wolność. Nikt nie będzie się z tobą cackał. Tylko od ciebie zależy, jak będzie wyglądać reszta twojego życia. Tutaj się to rozstrzygnie. Cała twoja przyszłość.


Od pierwszego roku [w szkole teatralnej] profesorowie powtarzają: jeśli ktoś chce być dobrym aktorem, musi się uczyć i bardzo dużo pracować – mają rację.


(…) wkrótce dołączył do szkoły także nasz młodszy brat Kot. Kiedy wdawał się w bójkę, wołali mnie: ''Kika, Kota biją!''. Biegłam i chłopaków tłukłam. Byłam duża i silna.


(…) pochodzi z normalnej rodziny klasy średniej. Nie jest bardzo bogata, ale też nie jest biedna. Słyszałem, że kupili suknię ślubną wartą tyle, co samolot. To jest dziewczyna, która skończyła normalną szkołę i studia. Jej życie nie będzie teraz łatwe.


Prawo rozumne jest szkołą moralności, instytucją wychowawczą narodu i całej ludzkości.


Wygląda na to, że najwyraźniej papież zapoznał się, jakkolwiek bez głębokiego zrozumienia, tylko z południową szkołą buddyzmu, zwaną również Therawadą. Filozoficzne bogactwo tradycji Mahajany i Wadżrajany z obszarów Chin i Japonii, jak również radosne przekazy z regionów Himalajów, Mongolii i Tybetu, wybiegają prawdopodobnie poza zasięg jego doświadczenia.


Gdy byłem jeszcze na studiach, nie spodziewałem się, że z moją twarzą będę grał porządnych, dobrych facetów. Myślałem raczej o rolach twardzieli i czarnych charakterów. To marzenie prawie każdego aktora. Czarny charakter przyjemniej jest grać. Takie role są lepiej zapamiętywane.


Prowadzę spokojne życie i jestem oddany mojej religii, islamowi i Allachowi. Nie mam żadnych problemów… Jestem zadowolony z tego, co dostaję, i nawet opłacam szkoły kilku moim osieroconym krewnym w Ugandzie, a również pomagam ludziom potrzebującym.

Idi Amin (o pobycie na wygnaniu w Arabii Saudyjskiej.)

Poczucie winy to kluczowa sprawa w podejściu do klasyki. To następstwo edukacji, która jest kulą u nogi w jej zrozumieniu. Bo w szkołach uczy się jedynej słusznej interpretacji. Robi się z uczniów petentów, wbijając w głowę, jak mają teatr czy kulturę w ogóle odbierać.


Pani Radziszewska nie tylko zdekonspirowała w telewizji jakiegoś rozmawiającego z nią sodomitę, ale wygłosiła opinię, że szkoły katolickie nie muszą zatrudniać zdeklarowanych lesbijek – tymczasem zdaniem pani filozofowej – właśnie one muszą przede wszystkim!


W słabości często leży siła. Skończyłem studia, zdobyłem pracę, działam społecznie, stworzyłem dom, rodzinę. Gdybym się bał, nigdy bym tego nie osiągnął. Nie uważam, że coś mi się należy za samo bycie niepełnosprawnym. Jestem za wspieraniem aktywności. Nie tylko ludzi ułomnych fizycznie, ale również społecznie, bezrobotnych, bezdomnych. Im potrzeba terapii, a nie więcej pieniędzy.


Należy docierać z informacjami o sektach do dyrektorów szkół i rektorów wyższych uczelni i informować ich o sektach, przestrzegać przed wpuszczaniem na teren placówek niesprawdzonych organizacji oferujących szkolenia i wykłady dla uczniów.


Studia ukończyłem, ale nie w Katowicach. Musiałem się przenieść, ponieważ zmieniałem wtedy kluby. Studia skończyłem w Radomskiej Szkole Wyższej.


Mikołaj Grabowski, Jerzy Grałek, Jerzy Trela, Krystian Lupa – to były najpiękniejsze spotkania w czasie moich studiów.


Szkoła to z dnia na dzień popełniane morderstwo na dzieciństwie i młodości.


Kryzys, który przeżywa polska szkoła, to efekt panującego w niej liberalno-lewicowego doktrynerstwa. Uznano, że wychowanie nie leży w gestii szkoły. Że jest naturalnym procesem. Rolę nauczycieli ograniczono więc tylko do przekazywania młodym wiedzy. Skutki widzimy dziś wszyscy.


Dopóki żył Muammar Kaddafi (...), dopóty do Burkina Faso płynął strumień pieniędzy. Libia dostarczała ropę naftową, budowała banki i szkoły. Po śmierci pułkownika pieniądze z Trypolisu się skończyły, a wszelkie inwestycje wstrzymano. Burkina Faso to jedno z niewielu miejsc na świecie, gdzie rozpacz po stracie pułkownika jest autentyczna.


(...) artyści nie mają żadnego obowiązku. Tym artystom, którzy są istotni, nie trzeba mówić i przypominać „buntujcie się”. To są ci, którzy już na pierwszym roku studiów są przeciwko swojemu nauczycielowi, swojemu mistrzowi, manifestują zdecydowanie swoją odrębność. Bo w sztuce – w przeciwieństwie do demokracji – to jest najwyższy stopień indywidualności.


'''Lorelai''': Jak byłam w liceum też miał swoją Paris ''(wróg Rory w Chilton)''.
'''Rory''': Tak?
'''Lorelai''': Tak, była okropna.
'''Rory''': Jak sobie z nią poradziłaś?
'''Lorelai''': Zaszłam w ciążę i rzuciłam szkołę.

Kochane kłopoty (Rory i Lorelai spacerują po Stars Hollow, Rory opowiada o Paris.)

Tyle razy ci mówiłem, że podstawówka to za mało, żeby podbić świat.

Ekstradycja 3 (do Ćmy.)

Dzisiaj powszechna obfitość, panująca niesprawiedliwość, brak szpitali szkół mieszkań ustaw, brak wyższych wartości, brak głębszego sensu. Więc życie? W ogóle wszystko? Całość?


(...) gdy skończyłam liceum bałam się, że nie dostanę się do łódzkiej Filmówki. Polonistka powiedziała mi: „Słuchaj Teresa, nie masz szans. Spróbuj na UJ”. I tak zrobiłam. Później, w trakcie pisania pracy magisterskiej, zdałam na reżyserię do Katowic. A na psychologii obroniłam się dopiero, gdy kończyłam szkołę filmową. Bo zagrozili, że bez tego dyplomu nie dadzą mi absolutorium...


Blake Holsey High – kolejna szkoła z internatem. Tak myślałam. Jest tu jednak kilka różnic. Poznałam przyjaciół, a nawet supernauczyciela. Dyrektorka z całą pewnością coś ukrywa. I ten facet, Victor Pearson... W jakiś sposób to on odpowiedzialny jest za te dziwne wydarzenia tutaj. My się tego dowiemy. Ale w międzyczasie mamy tu dziwne dni w Blake Holsey High.

Dziwne przypadki w Blake Holsey High (narracja czołówki pierwszych sezonów oryginalnej wersji serialu.)

Znamy się z czasów szkolnych w Szkole Mistrzostwa Sportowego. Nie krzyczy na mnie.

Marcin Możdżonek (o Grzegorzu Rysiu.)

Nie wiem, czy w ogóle ktoś zapamięta wszystkie nazwiska. Może będziemy nie znanymi powstańcami? Ale uczono mnie jeszcze w szkole, że bohaterowie giną, a naród żyje dalej. Z naszą śmiercią świat się nie skończy, a historia potoczy się swoim trybem.


Muzyka symfoniczna była głównym przedmiotem studiów, można rzec, że jedynym. Jest oczywiście kilka dzieł, które działają mi na wyobraźnię i z którymi chciałbym się zmierzyć. Opera, czy raczej wszystkie gatunki teatru muzycznego, wypełnia jednak cały mój czas i brak intensywnego kontaktu z symfoniką jest naturalną koleją rzeczy. Nie można mieć wszystkiego.


W telewizji krzyczą na siebie, w szkole krzyczą, wszędzie ludzie się kłócą (…).


Dzieci chore umysłowo do szkół wprowadza się celowo, aby obniżyć poziom edukacji. Nie może być tak, że my godzimy się na bredzenie idioty. Posyłanie idioty do szkoły to jest katorga dla tego debila.


Od jutra przyrzekam ci Polsko zmienię się
Nie będę palił i pił, już nie będę palił i pił
Nie będę palił i pił, będę już chodził do szkoły


Szkoła to jest warsztat i wiedza, której nic nie zastąpi. Jest różnica między aktorem z wykształceniem a naturszczykiem. Trzeba mieć też w sobie dużo pokory.


Kiedy dzieciaki z przedmieść albo spoza stanu przyjeżdżają do miasta na piątkową noc, idą na Hannepin. Kiedy dzieciaki z college’u chcą pograć na automatach, faceci z północnej części miasta chcą pogapić się na kobiety, a dziewczyny pokazać w nowych ciuchach, robią to właśnie tutaj. (…) Dzięki tym wszystkim ludziom, całej tej energii i emocjom to miejsce powinno już dawno ożyć.


Oczywistości i proste podziały w tym zawodzie nie istnieją. Aktorstwo wymyka się sztywnym klasyfikacjom na szkoły, style gry. Ważna jest intuicja. Ale i ona często zawodzi.


Jesteśmy technikami kryminalistycznymi. Ignorujemy przypuszczenia, opieramy się na dowodach z miejsca zbrodni.


Tata jest szoferem, mama uczy w szkole. Jak mnie zobaczą w ''Wiadomościach'', przeżyją mnie tylko po to, aby naszczać na mój grób.



901 - 950

Była Lo, po prostu Lo, rankiem, gdy stała, metr i czterdzieści osiem wzrostu, cztery stopy dziesięć, w jednej skarpetce. W rybaczkach Lola. W szkole nazywała się Dolly. Na wykropkowanej linii do wypełnienia Dolores. A w moich ramionach zawsze Lolita.


W ustawie o systemie oświaty jest jednoznacznie zapisane, że na terenie szkoły nie można prowadzić działalności, ani agitacji politycznej.


Chyba poza Łodzią, chociaż nie wiem dokładnie, bo tam nie studiowałam, w szkołach nie uczą pracy przed kamerą.

Agata Buzek (o edukacji w polskich szkołach aktorskich.)

Kiedy siedzisz przy zadaniu,
nie myśl nigdy o kochaniu,
bo kochanie bardzo szkodzi,
kiedy się do szkoły chodzi.


Ile on ma lat? Dwadzieścia? To nie jest wiek na usamodzielnienie się. (…) to są dopiero studia.


Pamiętam jak krytykowano mnie za to co powiedziałem na koncercie w Londynie, że studenci powinni się lepiej skoncentrować na swoich studiach zamiast marnować czas na marsze protestacyjne i strajki. Z tej prostej przyczyny, że gdy już zostaną prawnikami, lekarzami czy politykami, to będą mogli o wiele skuteczniej walczyć o zmiany w świecie, niż teraz, będąc długowłosymi studentami.


Było ciężko, bo liczyła się przede wszystkim technika. Beret musiał upaść na ziemię antenką do góry. Ale się udało

Marian Kwiatkowski (o swoim hobby.)

Agresji nie zwalczy się agresją, ale łagodnością i miłością. To najwyższa szkoła jazdy, ale się opłaca.


Ma do mnie jakiś osobisty uraz. Nie mam pojęcia dlaczego. Chociaż kiedyś na studiach oblałem na egzaminie jego brata. Może to jest powód jego wrogiego stosunku do mnie?

Zbigniew Ćwiąkalski (o stosunku Zbigniewa Ziobry do niego.)

Spora część obozowych katów przeszła przez szkołę Theodora Eickego, pierwszego komendanta Dachau. Eicke pasował do wizji hitlerowskich zbrodniarzy jako wyrzutków społecznych o zaburzonej osobowości. To on zastrzelił szefa SA Ernsta Rőhma w celi więzienia w Stadelheim podczas rozprawy Hitlera z SA, później zaś z psychopatycznym zacięciem tresował załogę Dachau.


(...) komedia, grana z oddaniem, jest najlepszą szkołą aktorstwa dramatycznego. W komedii nie da się oszukać: potrzebna jest szczerość, otwartość i prostota. To pozwala w rolach dramatycznych uniknąć koturnowości, monumentalizmu i ubarwić postać.


„Książęta Kościoła” wykorzystują wszelkie kanały polityczne, dyplomatyczne, a – w zakresie finansów, jak się okazało – nawet ciemne kanały mafijne, wywierają presję na wszelkie dostępne ich wpływom rządy, administracje, media i szkoły wyższe, aby tylko przeforsować swoje fundamentalistyczne zakazy myślenia i działania.


Mówił mi [Zbigniew Cybulski], żebym nie zdawał do PWST, bo studenci ze szkoły teatralnej nie umieją drzwi zamykać. Drzwi się powinno zamykać, mówił, a nie pokazywać, że się zamyka! Trafna uwaga.


To (…) była szkoła Kotlarczyka: tak dobrać fragmenty utworu mówionego, żeby stanowiły całość logiczną, a nawet fabularną, ideowo spójną.


Gratuluję księdzu ukończenia szkoły policyjnej (...).

Mateusz Żmigrodzki (ironicznie.)

nie graliśmy razem od jakiegoś czasu i cholernie dobrze się bawiliśmy. Mogliśmy odzyskać pewność siebie. Zabraliśmy tę pewność i całą pieprzoną energię do studia.


Na wydział aktorski zdawałem w sumie osiem razy przez cztery lata do różnych szkół aktorskich. Za każdym razem proponowano mi, bym poszukał sobie innego zawodu. Wszyscy mówili, że nie umiem mówić i dobrze się ruszać. W ogóle nic mi podobno nie wychodziło. Na szczęście od początku wierzył we mnie pan prof. Aleksander Bednarz, za co bardzo mu dziękuję.


Na studiach uwielbiałam acid rocka. I wciąż uwielbiam.


Grzesiu widzisz tę ścianę? Wyobraź sobie, że wiszą na niej zdjęcia wszystkich ministrów finansów. Balcerowicz, Olechowski, Kołodko, Belka, Rostowski, jest też twój Wikiński. Teraz usiądź, zrób sobie drinka i powiedz, która twarz tu nie pasuje. Przecież ten facet skończył Wyższą Szkołę Inżynierską w Radomiu. Grzesiu, czy ciebie kompletnie porąbało?

Włodzimierz Czarzasty (o kandydacie SLD na ministra finansów.)

Szkoła dzisiejsza jest wylęgarnią chamstwa i demoralizacji. Tak jest zawsze, gdy ze szkół usuwa się wszelką dyscyplinę. Ażeby szkoła prawidłowo wychowywała, musi w niej panować odpowiednia dyscyplina.


Jako chłopiec ojciec wolał być traperem niż pomagać na farmie albo chodzić do szkoły średniej - chciał się również wzbogacić. Uchwycił się tej myśli i sądził, że zdoła wytrwać przy swoim planie na całe życie. Wszystko, co zarobił, inwestował w fermę lisów, do czego dokładała się również matka ze swojej pensji nauczycielskiej.


To, co się wydarzyło w podziemiach jest ścisłą tajemnicą, więc, oczywiście, wie o tym cała szkoła. Przypuszczam, że to twoi przyjaciele, panowie Fred i George Weasleyowie są odpowiedzialni za próbę przysłania ci tutaj sedesu.


Każde dziecko otrzymuje od rodziców dyplom geniusza, od szkoły – świadectwo niedojrzałej dojrzałości, od uniwersytetu – patent mistrza, od życia – najczęściej – tytuł zdolnego robigrosza.


Ja się dowiedziałam dopiero w szkole, że z moją dykcją jest coś nie tak. Gdy zdawałam egzaminy, nie sepleniłam. Po pierwszym roku okazało się, że seplenię niewyobrażalnie.


Wiesz, moim zdaniem szkoła to niezła kryjówka.

Klasa 3000 (do Sunny'ego Bridgesa, zachęcając go do zostania nauczycielem muzyki)

W szkole średniej, jeśli nie miało się chłopaka, było się nikim.


Po studiach humanistycznych można zostać tylko nauczycielem albo urzędowym gryzipiórkiem, czyli kimś, kogo skrót rozszyfrowuje się jako Dobry Urzędnik Państwowej Administracji.


(...) najlepsze szkoły piosenki aktorskiej są w Polsce i w Rosji.


Wprowadzenie esperanta do szkół na całym świecie uważam i zawsze uważałem za ideę wspaniałą, która gdyby weszła w życie, mogłaby się stać największym wydarzeniem w dziejach ludzkości.


Że ja mam wykształcenie rolnicze, technikum, to nie znaczy, że nadaję się do kopania rowów.


Patriotyzm wyniosła z domu, ze szkoły i z organizacji przysposobienia obronnego kobiet, bo to była organizacja, do której przystąpiła jeszcze w czasie swoich studiów w Poznaniu. Była nią zafascynowana, doszła do stopnia instruktora, pełniła ważne funkcje i szkoliła inne młode dziewczyny, przygotowując je do wojny.


'''Agnieszka:''' Słowo harcerza.
'''Kasia:''' Nie jesteś harcerzem.
'''Agnieszka:''' No to słowo uczennicy wielu szkół.


Wiesz jak to jest z dziewczynami – powiedział – kiedy kończą dwadzieścia albo dwadzieścia jeden lat nagle zaczynają konkretnie myśleć o różnych rzeczach. Robią się strasznie praktyczne. I wtedy to co do tej pory nam się w nich podobało zaczyna się wydawać pospolite i przygnębiające. Spotykamy się zwykle najpierw idziemy do łóżka, a potem ona pyta co zamierzam robić po studiach


Kiedy ukończyłem college, system wielkich wytwórni filmowych animowanych już niemal zanikł - jedyną szansą było studio Hanna-Barbera, ale ja nienawidziłem ich produkcji: za dużo gadania i brak humoru wizualnego.


Wielką siłą chińskiej idei jest jej giętki i pojednawczy synkretyzm, łączenie w jedną całość różnych kierunków, poglądów i postaw, z tym że w tym procesie nigdy nie uległy zniszczeniu rdzenie, fundamenty żadnej ze szkół.


Szkoły nie można zreformować z zewnątrz, bo najważniejsza część jej działalności rozgrywa się w sferze psychologicznej, jest „dzianiem się” pomiędzy uczniami i nauczycielami, którego za pomocą urzędniczych rozporządzeń zmienić niepodobna.


Nie przyjadę na mistrzostwa, nawet gdyby mi dawano bilety. Nie mogę spokojnie patrzeć, co dzieje się z naszymi szkołami i szpitalami, i godzić się na kumoterstwo i korupcję, którą rozpętał rząd.


– No przecież wylatujemy ze szkoły, prawda?
– Nie dzisiaj, panie Weasley – powiedział Dumbledore. (…)
Snape wyglądał, jakby odwołano Boże Narodzenie.


Wytrzymałam. Ale kiedy po tym strasznym pierwszym dniu w szkole klapnęłam na krzesło jak mokry worek, zdawało mi się, że nie przeprowadziłam się po prostu do innego miasta, tylko zostałam przemocą wyrwana ze swojej galaktyki i przeniesiona w inny układ planetarny. Byłam kosmitką. Mówiłam innym językiem, miałam inne uczucia i inaczej wyglądałam. Zielona i oślizgła.


Program moich studiów obejmował historię i posiadam dostateczną jej znajomość, by wiedzieć, do czego doprowadziły wszystkie próby udoskonalenia społeczeństwa i natury ludzkiej.


Są panie, które uczą w szkole, sprzedają w sklepie, ja jestem panią, która śpiewa i już – nic wielkiego.


Małżeństwo jest szkołą średnią przyjemności i uniwersytetem rezygnacji.


A jak skończę szkołę, to założę wypożyczalnię wędlin. Na Starym Rynku.


Łatwiej podbijać nowe lądy, niż każdego dnia rano wstawać, odwozić dziecko do szkoły, układać się z szefem, którego się nie lubi.


Szkoła w całości oparta jest na przymusie.


Szkoła jest po to, żeby kształtować charaktery.


Drodzy diecezjanie, módlcie się, żeby ze szkół nie usuwano krucyfiksów.


– Ja go uwarzę – wtrącił szybko Lockhart – Robiłem to setki razy, recepturę znam tak dobrze, że mógłbym to zrobić przez sen…
– Bardzo przepraszam – przerwał mu Snape lodowatym tonem – ale wydawało mi się do tej pory, że to ja jestem mistrzem eliksirów w tej szkole.

Harry Potter i Komnata Tajemnic (książka) (Gilderoy Lockhart i Severus Snape po spetryfikowaniu Pani Norris.)

Szkoła nie knajpa – nie musisz być codziennie.


Przez wiele lat wspierałem siły, które niszczyły kraj. I gdyby utrzymywały się one u władzy jeszcze przez 10–15 lat, doprowadziłyby do całkowitego upadku Polski. Skoro 80 proc. naszej młodzieży chce wyemigrować z kraju, skoro w szkołach pielęgniarskich na siłę uczą angielskiego, to za 15 lat w Polsce zostaliby renciści, emeryci i nieuki, a cała nasza gospodarka wpadłaby w obce ręce.



951 - 1000

Szkoły stały się dziś, niestety, takimi instytucjami, w których dzieci zdobywają jedynie taką ilość wiadomości, aby móc zostać nauczycielami.


W szkole teatralnej zachwycano się, że w jakiejś etiudzie potrafiłem tak pięknie znęcać się nad kolegą. Dla wszystkich było oczywiste, że ze względu na swój wygląd będę grał gestapowców i wszelkiej maści łotrów, zbirów i bandytów.


Technika naczyń połączonych, kojarząca w jedność narracyjną odrębne czasy i kultury, powołuje do życia nową rzeczywistość, jakościowo różną od zwykłego amalgamatu tych dwóch, które się na nią złożyły


(...) szkoła średnia nie jest ważna. Ludzie, którzy są najszczęśliwsi w szkole średniej, później są najbardziej nieszczęśliwymi dorosłymi.


Polska szkoła przestała uczyć myślenia, a zwłaszcza humanistycznych rozmyślań. Wielka literatura praktycznie zanikła. Kino, które ją zastąpiło, ma z myśleniem niewiele wspólnego.(...) To tworzy zagubienie, którego źródło dobrze opisał Wilhelm Dilthey mówiąc, że nauki ścisłe poznają, a nauki humanistyczne rozumieją. Wiedza bez rozumienia musi prowadzić do nieszczęść.


Jak mawiał mój nauczyciel, w szkole są dwa najważniejsze przedmioty: przysposobienie obronne, żeby wiedzieć, jak strzelać, i historia, żeby wiedzieć, do kogo.


Mogadiszu, piękne miasto pełne białych budynków we włoskim stylu kolonialnym, zostało zniszczone. Prawie wszędzie widać ślady nieustannych walk: zburzone domy i odpryski po kulach. W całym mieście nawet krztyny porządku – żadnej władzy, żadnej policji, żadnych szkół.


Szkoła wyrywa dzieci z ciepłego rodzicielskiego kokonu. Uczy je terroryzować innych lub ulegać terrorowi. Uczy okrucieństwa. Uczy, że mama i tata kłamali, mówiąc im, że są jedyni i wyjątkowi.


Moja mama, mając sześćdziesiąt pięć lat, poszła na studia. Skończyła teologię. Z wyróżnieniem.


Przed wojną byli na Warńii co mieszkali tutaj i byli Miemcami i byli Warńioki Poloki. W kościele, urzandzie, szkole mówili po miemiecku, no bo tu Miemce byli. A w chałupsie to i ten Warńiok polski i ten niemiecki godoli do siebzie po naszemu.


Wydaje mi się, że jeśli idzie się do czteroletniej szkoły z postanowieniem nauczenia się aktorstwa, to według mnie jest to błędne myślenie. Szkoła stwarza różne możliwości, żeby dojrzewać aktorsko, wewnętrznie, emocjonalnie w konkretnym, interesującym nas kierunku.


(...) kto spędził choć jeden dzień w liceum, wie dobrze, że trzeba trzymać się razem przeciwko rodzicom, nauczycielom i glinom. Tu przebiega jedna z tych niewidzialnych granic między nami a nimi. Po prostu to się rozumie samo przez się, tak jak wiadomo, gdzie usiąść i z kim rozmawiać, i co zjeść w stołówce, choć nie jest jasne, skąd się to wie.


I nie przeczym, że nasi synowie i wnuki
Mają od starych więcej książkowej nauki;
Ale co dzień postrzegam, jak młódź cierpi na tem,
Że nie ma szkół uczących żyć z ludźmi i światem


Świat jest jeno szkołą szukania; nie o to chodzi, kto dopadnie, ale kto przemierzy piękniejszą drogę.


Te trzy lata studiów upewniły Stasinka, że jedynie cynizm daje szansę przetrwania w dzisiejszych czasach (...).


Siema, Blacha! Na studia poszłem, nie? Się zapisałem, no, na ASP. A bo se chciałem rzeźbę zrobić. Wiesz, biceps, triceps, motyl, mucha. No, ty, ale się dowiedziałem, że tam na zajęciach jest glina…


W liceum studiowanie, jak powinnam wyglądać i jak się zachowywać, pochłaniało całą energię. Prostowałam i tleniłam włosy, uczyłam się mówić łagodnie i przymilnie, temperowałam skłonność do rozstawiania ludzi po kątach i mówienia otwarcie, co myślę.


Szkoła bez karności jest jak młyn bez wody.


Jednak przekonacie się, że naprawdę opuszczę szkołę tylko wtedy, kiedy już nikt w całym Hogwarcie nie pozostanie mi wierny. Przekonacie się również, że ci, którzy o pomoc poproszą, zawsze ją otrzymają.


'''Susan:''' Uczę tu plastyki.
'''Karl:''' Serio? A dyrektor [szkoły] wie?


Każdy teatr ma teraz swoją trupę teatralną, która nie zmienia się co roku. A co roku z czterech szkół aktorskich wychodzi po 20 osób. Może 20 proc. zdobywa pracę w zawodzie. Jednak uważam, że w każdym zawodzie, jeśli człowiek naprawdę się stara, może coś zdziałać.


Serce, co kocha, równe lic ozdobie.


Szkoły są po to – się pomyślało – żeby było łatwiej żyć. Do szkoły chodzi się po to, żeby się samemu za dużo nie nauczyć. Bo gdyby nie chodzić do szkół, to można by dużo więcej samemu się nauczyć, za dużo więcej, i wtedy już zupełnie nie można by żyć wśród ludzi i ich szkolnych problemów. Szkoły są dobre. Mądre nie są, ale dobre są.


Pięć lat w technikum samochodowym – typowo męskiej szkole – sprawiło, że umiem radzić sobie z facetami.


Jarosław Modzelewski uruchomił pokłady energii i wrażliwości, które we mnie tkwiły. Gdy zaczynałem studia, czułem, że profesor podobnie jak ja patrzy na świat i rozumie moje spojrzenie. To bardzo ważne, by nie mijać się w kluczowych sprawach. Dzięki Modzelewskiemu nauczyłem się także szacunku do własnej pracy. Wiele mu zawdzięczam.


Chcę, aby moje książki były przystępne dla każdego. Przestało mnie bawić pisanie językiem trudnym i niezrozumiałym, co robiłem na studiach, aby zabłysnąć inteligencją. Cóż za arogancja. Pisanie językiem prostym, a jednocześnie powiedzenie rzeczy ważnych – to jest wyzwanie.


Szkoła Hillela reprezentuje tendencję – można ją nazwać racjonalistyczną – szukającą autonomii dla człowieka na ziemi. „Niebo jest niebem Pana, synom zaś ludzkim dał ziemię” (Ps 115, 16). Niebo nie może interweniować w to, co dzieje się na ziemi.


Szkoła bułgarska ma w wokalistyce bardzo dużą renomę i znaczenie – wielcy śpiewacy bułgarscy, jak Christof, Giaurow czy Kabaiwanska, zawsze kultywowali włoskie belcanto.


Mój profesor w szkole teatralnej Marian Wyrzykowski mówił, że aktor, podobnie jak statek, powinien co pewien czas zacumować w porcie, aby oczyścić się z rozmaitych narośli, glonów, małż po to, by w następny rejs wypłynąć czystym.


Odkąd opuściłem szkołę dla bzików ciągle ktoś na mnie krzyczał: przedtem krzyczał trener Fellers, potem trener Bryant i jego draby, a teraz wojacy. Ale oni krzyczą głośniej, dłużej i paskudziej od wszystkich.


Był ideologiem wzniecającym u studentów żarliwość, która jednakże wygasła u większości z nich, gdy skończyli studia i zaczęli żyć w świecie, o którym w młodości myśleli, że daje się zmienić.

Dom duchów (o Sebastianie Gomezie.)

W komedii Janusza Kondratiuka czuje się dokumentalną inspirację w duchu szkoły czeskiej sprzed roku 1968. Śmieszno tu i straszno zarazem. Poraża rozziew między nadziejami bohaterek i rzeczywistością.


Dlaczego setki ludzi przybywają, by zobaczyć Summerhill, a nie miejscową szkołę podstawową? (…) Nie daje się rozmawiać z ludźmi, którzy mówią innym językiem, niewłaściwymi ludźmi, maluczkimi urzędnikami o malutkich rozumkach. Myślę, że sama idea wolności jest szokiem dla ich malutkich duszyczek.


Naturalnie, że szkoła powołana do życia dla wypełnienia tego, co przewyższa zakres działania rodziny, że nie może abstrahować od właściwych zadań rodziny tj. od wychowania. I kształcenie charakterów musi ona uwzględniać w swej działalności, nie tylko za pomocą wiadomości, jakich udziela, ale i za pomocą porządku w swym funkcjonowaniu, karności i pilności, jakiej wymaga od ucznia.


Krytykiem filmowym byłem zamiast. Wiedziałem już w szkole średniej, że kiedyś będę próbował robić filmy. Rozumiałem wtedy reżyserię (…) jako rodzaj powołania. Był to rezultat wychowania na filmach szkoły polskiej.


Z niewielką walizeczką w ręce zameldował się trochę po wojskowemu: „Rzuciłem szkołę i jestem gotów”. Na próbach był bardzo stremowany, a na pierwszych koncertach wstydliwie uciekał w najciemniejsze miejsca na estradzie lub chował się za kolumny głośnikowe.

Bernard Dornowski (o początkach współpracy z zespołem Niebiesko-Czarni.)

Doskonale wiem, co to są testy, i strasznie ich nie lubię. Gdy przez sześć lat chodziłem do szkoły specjalnej, stale robili testy i bardzo mnie tym męczyli. A oni nic, tylko liczyli mój iloraz. Gdy ich się zapytałem, gdzie mam ten iloraz, odpowiadali, że mam go w głowie. Ale ja wcale nie czułem, żebym go tam miał, i podejrzewałem, że ze mnie kpili, a ja tego okropnie nie lubię.


Niektóre dzieci bardzo się cieszą w pierwszym dniu szkoły, bo dostają mundurki, nowe pudełka na drugie śniadanie i inne takie. Żałosne półgłówki.


Kiedy chodziłem do szkoły, nauczyłem się, żeby nie wierzyć w to, co piszą w gazetach i książkach.


Bożeż mój, mój Boże! Po co ja przyjechałam, po co ty mnie tu sprowadziłeś? Myślałam, że przyjeżdżam na front, samo piekło walki, że zastanę męża – bohatera i setki rannych. Chciałam się poświęcać, chciałam nieść pomoc no i co? Zastaję męża, zdrowego jak koń i ani jednego rannego. No więc, po co ja to wszystko przywiozłam? Po co ja skończyłam szkołę pielęgniarską?


Największy leniuch w podstawówce zna dziś prawdy, za które Archimedes oddałby życie.


Będąc pracownikiem ZNE PAN, wpadłem na pomysł napisania książki o współzawodnictwie gospodarki komunistycznej i kapitalistycznej. W ten sposób powstała moja wielka rozprawa habilitacyjna ''Historyczny proces wzrostu gospodarczego'', złożona w Szkole Głównej Planowania i Statystyki. Z przedstawionego w niej wywodu wynikało, że socjalizm nie wygra wyścigu z gospodarką kapitalistyczną.


Piasecki za wymóg trwania uznawał kompromis, taki kompromis, w którym jednocześnie długofalowo robi się coś przeciw władzy. Krótkofalowo robić coś przeciw – to urządzić strajk czy manifestację. Długofalowo – to wydać pięćdziesiąt milionów książek, wykształcić setki ludzi w liceum św. Augustyna i tysiące w organizacji…


Moi wszyscy przyjaciele siedzieli w szkole, w tym ogrodzonym łańcuchami więzieniu o średnim rygorze. A ja byłem wolny.


Oskarżyłam szkołę o naruszanie mojego prawa do prywatności poprzez włączenie do programu nauczania wychowania seksualnego.


Spoza licznych wymagań i zaleceń szkoły wyłania się postać ucznia wymarzonego, takiego, jakiego szkoła chciałaby mieć i jakiego lubiłaby uczyć. Jest to portret przeciętnego średniaka albo, jak kto woli, średniego przeciętniaka, sobkowatego oportunisty, ulizanego potakiewicza nie tyle grzecznego, bo grzeczność jest pewną szlachetnością ducha, ile wyrachowanego, włazidupka i amoralnego cwaniaka.


A jak pracujesz w szkole, to też stawiasz uczniom dwóje, zanim napiszą wypracowanie?


W wieku trzynastu lat: irańska szkoła, szary uniform, woń kadzidła, cuchnące klasy, zajęcia, prace domowe, kucie aż do przesady, żadnych wakacji, żadnego kina, żadnego wolnego czasu dla siebie. Nauka, zadania domowe, zajęcia, egzamin na wiosnę.

Sorajja Esfandijari Bachtijari (wspominając dzieciństwo.)

… musi być napięcie między Ewangelią, która jest wezwaniem do doskonałości, a polityką, która zawsze jest rozczarowaniem, bo z natury jest naznaczona niedoskonałością. Kościół ma być znakiem, a nie organizacją w szkołach, w wojsku, w policji. Myślę, że Kościół nie musi dzisiaj święcić „Rosomaków” i czołgów, które jadą na wojnę do Afganistanu czy Iraku.


Wygnanie jest najlepszą szkołą dla króla, pod warunkiem, że może wrócić do kraju.



1001 - 1050

Owszem. Mam s z e s n a ś c i e lat. Szesnaście. W tym wieku większość przyzwoitych dziewcząt wysyła się do szkół w Londynie.


W szkole mówili, że tylko głupek ożeni się z tą rudą. I jeden się znalazł.


Może powinienem wrócić do szkoły i się pouczyć.


Niech ci, którzy tak chętnie powołują się na Kaszubów, sprawdzą, jakie frustracje wywołała kodyfikacja kaszubskiego. Dziecko innego języka uczy się w szkole, a inaczej rozmawia w domu ze swoimi rodzicami. Ktoś wie, jakie to czyni spustoszenie w umysłach tych dzieci? Nie politycy powinni decydować o tym, czy będzie język śląski. Od tego są językoznawcy.


W tym roku obserwujemy, jak zmienia się obecność historii w szkołach: regularna nauka historii w liceach kończy się w pierwszej klasie. Zmienia się także obecność historii w życiu publicznym. Wobec tych problemów nie możemy pozostać bierni.


Uczę na poziomie gimnazjum, to jeszcze nie ten wiek, kiedy ma się zainteresowania literackie. Oczywiście są wyjątki, ale bardziej zainteresowani są moi byli uczniowie, obecnie uczący się w liceach czy innego typu szkołach średnich. Ci się dopytują, co piszę, czasem proszą o autograf.


Nienawidziłem pierdolonej szkoły. Nawet nie zadawałem sobie trudu, żeby przejść do następnej klasy.


Dla mnie fundamentem aktorstwa jest teatr. Żeby grać na scenie, trzeba posiadać odpowiedni warsztat. Szkoła bardzo w tym pomaga. Inaczej jest w kinie. Tam często ludzie bez szkoły jeśli mają talent stają się gwiazdami.


To są dość specyficzne studia, bo pracuje się siedem dni w tygodniu od rana do wieczora z nocami włącznie. Do tego, mimo że się pracuje w zespole, to tak naprawdę wszystko idzie na własny rachunek. Nie ma takich porównań – kto lepiej, kto gorzej... Potem życie weryfikuje, komu się uda.

Michał Lesień (o szkole filmowej.)

To gimnazjum, w którym spędzamy 30% życia, z czego 4 przesypiamy.


Jesteś dla mnie szkołą, wszystkimi chłopakami i wrednymi dziewczynami… egzaminami i nauczycielami… naszymi szalonymi matkami… Przeszłyśmy przez to razem. Wychowałyśmy się razem. Jesteś moją siostrą.


Zacytuję tu Ninę Fioravanti – „zbyt wiele jest do rozwiązania problemów ważnych, by tracić czas na studia nad dupą”.


Wszelkie możliwe testy wykazują, że jestem akceptowana w świecie pieprzenia się jako istota cenna – a moje atuty to: wyjątkowo delikatna skóra, obfita wilgoć, znakomita technika miłosna, trudne do zdefiniowania elementy podniecające.


– Nie widziałeś nigdy, jak ktoś umiera, nie widziałeś nigdy, jak ktoś rodzi dziecko. To jak mogłeś poznawać różne rzeczy?
-W szkole, do której chodziłem – wyjaśnił Will – nie poznawaliśmy rzeczy, poznawaliśmy tylko słowa.


'''Dyrektor szkoły Agnieszki:''' Nie będę dzieci uczył strzelać!
'''Czarek:''' Woli pan, żeby uczyły się same na podwórku?


Technika jest dzieckiem nieślubnym nauki i pędu do władzy.


Żadna szkoła nie ma prawa zmuszać dziecka wbrew woli jego rodziców do przeczytania np. „Doliny Issy” Miłosza, która jest pełna opisów erotycznych. Jeżeli natomiast nauczyciel egzekwuje znajomość takiej książki, rodzice muszą mieć możliwość zwolnienia takiego nauczyciela.


Bardzo chciałem uczyć w szkole, ale doszedłem do wniosku, że najpierw trzeba coś zrobić w życiu zawodowym, a dopiero potem uczyć innych.


Jak słyszę w telewizji albo jak czytam w gazetach o szkole we Francji, o szkole w Ameryce, to po prostu nie rozumiem, o co chodzi. Tamte szkoły można lubić. I uczyć się jest ciekawie. I nie denerwuje się człowiek tak strasznie. I nie czuje się śmieciem i niewolnikiem.


Niepotrzebnie nagadali nam w liceum o całym tym studiowaniu. Ja tam nie spotkałam żadnego prawdziwego profesora, chociaż tytuły miało wielu. A kultury osobistej to na oczy nie widziałam. Cóż, kultur bakterii w jogurcie też nie widać.


Szkoła [filmowa] jest wynalazkiem nie tak dawnym, a reżyseria istnieje od stuleci. Z tą predyspozycją trzeba się urodzić, trzeba mieć tę umiejętność tworzenia, modelowania.


Szkoły powinny chodzić na takie filmy jak „Syberiada polska”. Opowieści o naszej historii, proste w przekazie, nie przekombinowane w formie, dostosowane do wieku odbiorców. Bo przecież nie pokażemy dwunastolatkom „Róży”. A „Syberiada...” jakoś ich może powoli do „Róży” przygotuje.


Dzieci wesoło wybiegły ze szkoły,
Zapaliły papierosy, wyciągnęły flaszki.
Chodnik zapluły, ludzi przepędziły
Siedzą na ławeczkach i ryczą do siebie.


Przez ten mój głos nie dostałam się do szkoły teatralnej w Warszawie. Egzaminatorzy stwierdzili, że mam wadę wymowy. Wprawdzie udało mi się rok później dostać do szkoły w Krakowie, ale i tam głos był problemem. Musiałam przynosić zaświadczenia od lekarzy, że z moim gardłem wszystko jest w porządku.


'''Leslie''': Ta, ale fajne miejsce jest leprze od nie bycia w szkole. Może tam jest magiczne królestwo, o którym tylko my wiemy.

Most do Terabithii (plan stworzenia Terabithii.)

Szkoła powinna dążyć do tego, by młody człowiek opuszczał ją jako harmonijna osobowość, a nie jako specjalista.


...przeważająca większość wychowanków naszego gimnazjum opuszcza Sanok, a w mieście zostaje jedynie niewielki ich odsetek: rozchodzą się oni po całej Polsce, a wcale liczni i poza jej granicami. Na wysokich stanowiskach rządowych i w fabrykach, w wojsku i i a wyższych uczelniach, w redakcjach – dawniej i dziś – znaleźć można Sanoczan.

Włodzimierz Mozołowski (Przemówienie podczas „Jubileuszowego Zjazdu Koleżeńskiego b. Wychowanków Gimnazjum Męskiego w Sanoku w 70-lecie pierwszej Matury” 21 czerwca 1958.)

Pięć lat w technikum samochodowym – typowo męskiej szkole – sprawiło, że umiem radzić sobie z facetami.


Egoizm jest ludziom szczepiony w ciągu całego życia, począwszy od dzieciństwa, szczepiony przez wychowanie i przez warunki społeczne, przez konkurencję, przez ciężką walkę o chleb, przez panowanie pieniędzy, przez cały system niewoli. Jest to ogromna hodowla i szkoła egoizmu, w której kształcą się wszyscy…


Jestem Niemką i moimi nauczycielami w młodości byli uczniowie drezdeńskiej szkoły Mary Wigman. Potem ukształtował mnie głównie taniec amerykański. Mój styl to zatem mieszanka dawnego ekspresjonizmu i współczesnego tańca postmodernistycznego. Często też bywam porównywana do znakomitej rodaczki Piny Bausch, ale myślę, że nie ma między nami podobieństw.


Sułek jest rzeczywiście niczym Lenin – wiecznie żywy. To prawdziwy fenomen, bo „Trójka” nadaje ciągle powtórki, a – jak świadczą listy – niektórzy słuchacze, zwłaszcza młodzi, sądzą, że to jest pisane na bieżąco. Historia starej panny, nieco egzaltowanej, zakochanej od lat w jakimś bęcwale, który nadal chodzi do szkoły podstawowej, wciąż śmieszy.

Marta Lipińska (o audycji ''Kocham pana, panie Sułku''.)

Wiele dzieciaków pojawia się w tej szkole z przekonaniem, że w przyszłości będą rządzić krajem.


Szkoła średnia nie jest już dla dzieci.


Ja zawsze kochałem ludzi i to stworzyło wokół mnie dobrą atmosferę. Spora tu zasługa mojej żony Haliny Machulskiej. Wtedy z przyjemnością się pracuje. Choćby szkoła czy ognisko aktorskie, które stworzyliśmy z dzieciakami – wszyscy zawsze czuli się tu jak w domu. Czasem to nie był ich drugi dom, ale pierwszy.


(...) gdy skończyłam liceum bałam się, że nie dostanę się do łódzkiej Filmówki. Polonistka powiedziała mi: „Słuchaj Teresa, nie masz szans. Spróbuj na UJ”. I tak zrobiłam. Później, w trakcie pisania pracy magisterskiej, zdałam na reżyserię do Katowic. A na psychologii obroniłam się dopiero, gdy kończyłam szkołę filmową. Bo zagrozili, że bez tego dyplomu nie dadzą mi absolutorium...


Samochwała w kącie stała
I wciąż tak opowiadała:
„Zdolna jestem niesłychanie,
Najpiękniejsze mam ubranie,
Moja buzia tryska zdrowiem,
Jak coś powiem, to już powiem,
Jak odpowiem, to roztropnie,
W szkole mam najlepsze stopnie,
Śpiewam lepiej niż w operze,
Świetnie jeżdżę na rowerze (...).”


Rola nie powstaje przecież z teorii, tylko z doświadczenia. Z wyobraźni, przeżyć, przemyśleń, z bycia takim, a nie innym człowiekiem. Gdy podczas prób w teatrze analizujemy jakąś postać, szukamy przykładów z życia, bo to pomaga sobie ją wyobrazić. Takich przykładów ze studiów znam setki. Psychologia rozwinęła moją wrażliwość na innych ludzi, ciekawość i otwartość na spotkania z nimi.


Podczas występów dla szerokiej publiczności staram się przemycać jeden, dwa utwory trudniejsze, aby pokazać, jakie możliwości ma akordeon. Rozmawiałem z wieloma osobami z naszej branży, które mówiły mi, że po moim sukcesie wzrosła liczba chętnych do nauki gry na akordeonie w szkołach muzycznych.


To, co się wydarzyło w podziemiach jest ścisłą tajemnicą, więc, oczywiście, wie o tym cała szkoła. Przypuszczam, że to twoi przyjaciele, panowie Fred i George Weasleyowie są odpowiedzialni za próbę przysłania ci tutaj sedesu.


Szkoła to miejsce, w którym zaczynamy tracić naszą własną osobowość.


Muszę zwalczyć w sobie nieczyste myśli. Nie jeżdżę do szkoły autobusem, ale to nie pomaga. Może jeśli ustalę, czemu go kocham, znikną. Kocham go. Ma najpiękniejszą skórę. Kocham go, bo nawet zimą nosi mokasyny, choć pewnie ma stopy jak sople lodu.

Syreny (o Joe.)

I kiedy tak leżał, uświadomił sobie nagle, że na błoniach jest cicho. Fawkes przestał śpiewać.
I pojął, nie wiedząc jak i dlaczego, że feniks odleciał, opuścił Hogwart na zawsze, tak jak Dumbledore opuścił swoją szkołę, opuścił ten świat… opuścił jego.


(...) mam ogromną tremę. Stanę na teatralnej scenie przed mieszkańcami mojego miasta, profesorami ze szkoły, przyjaciółmi, rodziną. To będzie dla mnie bardzo ważne przedstawienie. Nie wiem, co ważniejsze – honorowy patronat nad festiwalem, który zaproponowano mi i mężowi, czy ten spektakl.

Beata Ścibakówna (o udziale w spektaklu w rodzinnym Zamościu.)

Jeszcze w podstawówce biegałem z odbiornikiem po różnych zakamarkach domu, by łapać fale Radia Luksemburg. Bardzo mi się podobała muzyka jazzowa. W średniej szkole na poważniej zainteresowałem się graniem i śpiewaniem.


W liceum uczęszczałam bowiem do klasy o profilu matematyczno-fizycznym i nic nie zapowiadało tego, że pewnego dnia trafię na scenę. Zawsze miałam jednak zacięcie artystyczne i uczestniczyłam w różnego rodzaju konkursach recytatorskich.


Technika jest naszym mundurem.


'''Lorelai''': Okej, ale wszyscy wiedzą, że dziewczyny z prywatnych szkół są niegrzeczne. A niegrzeczne dziewczyny zawsze mają paznokcie pomalowane na czerwono.

Kochane kłopoty (Lorelai maluje paznokcie u stóp Rory na czerwono.)

Wprowadzenie esperanta do szkół na całym świecie uważam i zawsze uważałem za ideę wspaniałą, która gdyby weszła w życie, mogłaby się stać największym wydarzeniem w dziejach ludzkości


Co roku jedni odchodzili ze szkoły, inni przybywali, i na każdej pauzie słychać było ten gwar, zawsze w tym samym natężeniu.


Nie cierpię tej powszechnej komedii szlachetnych uczuć. System konwencji objawia się już w samej mowie: jest ona największym fałszerzem prawdy przez duże P. (…) Należałoby urządzić olbrzymie auto da fe wszystkim tym apokryficznym słowom, stworzonym przez powszechny sentymentalizm, uświęconym przez hipokrytów, którzy kierują społeczeństwem, i strzeżonym przez szkołę i przez policję



1051 - 1100

Kiedy ci ludzie pracują, jeśli ciągle się doszkalają, i co oni robili na studiach, jeśli ciągle się uczą?


Kocham życie niezwykle mocno, bo to, że mogę się nim cieszyć, kosztuje mnie bardzo dużo. Od kołyski aż po grób jesteśmy uczniami pewnej szkoły. Jeżeli nasze problemy są jednocześnie naukami, wtedy możemy spojrzeć na życie zupełnie inaczej.


Dlaczego nie śpiewają piosenek o spełnianiu marzeń? W telewizji przekonywali, że liceum wygląda jak musical...


(…) technika cyfrowa co najwyżej ułatwia pracę. Filmy są gorsze.


Szkoła miękkiego upadania, to jest to co w judo pokazuje się jako profilaktykę, przeciwdziałanie pewnym zdarzeniom takim jak upadki czy złamania. To jest to na czym judo powinno bazować i co powinno pomóc aby nasza dyscyplina weszła do szkół.


Mama wysłała mnie do szkoły z internatem. Myślałam sobie, że to jest miejsce jak każde inne – uczniowie... nauczyciele... dyrektor... jak w każdej normalnej szkole. Ale nie... tu dzieją się dziwne rzeczy, na prawdę dziwne rzeczy. Co tu robi ten facet? Coś tu jest nie tak i ktoś za tym stoi my się tego dowiemy. Dziwne przypadki w Blake Holsey High.

Dziwne przypadki w Blake Holsey High (narracja czołówki brytyjskiej wersji serialu (emitowanej w Polsce).)

Wracamy do ośmioletniej szkoły i czteroletniego liceum. (…) Wielu nauczycieli dostrzega potrzebę powrotu do poprzedniego systemu. Nauczyciele boją się utraty pracy. Chcę powiedzieć, że nie chcemy przeprowadzić żadnej rewolucji. Jeśli zrobimy to płynnie systemowo. Zrobimy to tak, aby nie zaburzyło to procesu nauczania.


– Powinniście być trochę ostrożniejsi – rzekł Snape. – Ktoś może pomyśleć, że znowu coś knujecie. A Gryffindor stracił już chyba przez was dość punktów, prawda? … Ostrzegam cię, Potter, jeszcze jedna nocna eskapada, a osobiście dopilnuję, żeby cię wyrzucono ze szkoły. Życzę miłego dnia.


To moja religia, noszę krzyże od lat, a wy na ogół nie przychodzicie na treningi. Nie mogę oczywiście w nich grać. (…) Oczywiście wierzę w Jezusa. Rysowałem go w szkole i modliłem się co wieczór.


W tym kraju [USA] są tysiące budynków, w których miliony ludzi nie mają telefonu, telewizji kablowej ani realnych perspektyw na usługi dostępne przy nadawaniu szerokopasmowym. Te budynki to szkoły.


Warunkiem całkowitego zwycięstwa światopoglądu marksistowsko-leninowskiego w Polsce jest, między innymi, przezwyciężenie wpływów ideologicznych obcych klasowo kierunków filozoficznych. Idzie tutaj w pierwszym rzędzie o filozofię tomistyczną, a więc filozofię o wyraźnym obliczu fideistycznym, która jest oficjalną filozofią szkół katolickich.


'''Mariusz:''' To to jest właśnie ta moja podstawówka.
'''Ojciec Mariusza:''' (…) ja tu znam każdy kąt. Człowieku! W końcu ja tu spędziłem 12 lat.


Chłopie, nerwy mam w strzępach. Co innego robić sekcję zwłok na studiach, a co innego siedzieć sam na sam z batalionem umrzyków, z całym uszanowaniem.


Należy raczej zarówno rząd, jak i kościół pozbawić wszelkiego wpływu na szkołę.


Idźmy i szydźmy z świata jasnym czołem:
Fałsz serca i fałsz lic muszą iść społem.


Szkoła to więzienie z możliwością dokształcania.


Ona już w szkole była wyzwaniem dla kolegów reżyserów. Wszyscy znali jej energię. Tę osobowość, z którą przy pracy na scenie trzeba się było, ale też bardzo chciało się, zmierzyć.


Ranem śmierć biegła od morza,
Potem się zatrzęsło miasto,
Na pół się połamał szczyt,
Nie mam jak pomachać ci.

Ledwie zamknąłem oczy,
A już odpłynęło miasto,
Szkoła, sklep i dźwig,
Nie pomacham ci.


To pisanie, jak aktorstwo, też gdzieś za mną szło. Jeszcze w 1938 r. w gimnazjum zostałem redaktorem pisma „U Mety”. Potem chętnie spisywałem różne historie i spostrzeżenia.


Nosiłam się z tym pomysłem od lat. Narodził się w czasach, gdy nie byłam jeszcze pierwszą damą i uczyłam dzieci w podstawówce w Houston, a po lekcjach prowadziłam szkolną bibliotekę. Dzieciaki już w progu deklarowały, że „czytanie jest nudne i nie na czasie”.

Laura Bush (o wydaniu napisanej razem ze swoją córką Jenną książki ''Red All About It'', która zyskała dużą popularność.)

W szkole teatralnej moje nazwisko było pewnego rodzaju obciążeniem. Egzaminatorzy byli dość złośliwi: „No, zobaczymy, co nam pokaże panna Peszkówna”. Jedna z profesorek kazała mi na egzaminie rozpłakać się nad grobem Jana Peszka. To było idiotyczne.


W polskim kinie częstym błędem jest niedopracowanie na etapie scenariusza. Ponieważ sam piszę teksty, wiedza zdobyta na studiach pomaga mi przy narracji, konstrukcji bohatera. Pomimo różnic między językiem filmu i literatury, korzystam z doświadczeń zdobytych na polonistyce.


Praca nad nowymi kompozycjami oderwała mnie od problemów ostatnich miesięcy. Całkowicie pogrążyłem się w pracy, co zaowocowało napisaniem całego materiału. Mam już gotowych 15 utworów. Może jeszcze popracuję nad kilkoma. Wszystko jest już zaplanowane. Z początkiem czerwca rozpoczniemy próby, a w połowie września wejdziemy do studia.


Studia ukończyłem, ale nie w Katowicach. Musiałem się przenieść, ponieważ zmieniałem wtedy kluby. Studia skończyłem w Radomskiej Szkole Wyższej.


Najgorzej, gdy szkoła ucieka się do takich metod, jak zastraszanie, przemoc czy sztuczny autorytet. Metody te niszczą u uczniów naturalne odruchy, szczerość i wiarę w siebie, czyniąc z nich ludzi uległych.


Lwów był miastem Polaków, Żydów, Ukraińców, miastem ostrych antagonizmów. Ja wyrosłem w kulcie Orląt, wyśpiewywałem ''bronią Lwowa polskie dzieci, znosząc rany, śmierć i ból'', ale fascynowała mnie inność, obcość. Kiedy przechodziłem koło szkoły ukraińskiej, coś mnie do niej ciągnęło.


Studiowałem medycynę w szkole, w której studiuje się medycynę.


Z wami to jakby zacząć rozmowę o życiu na Marsie, to i tak byście na szkole skończyli.

Filip Kwiatkowski (do rodziców.)

Kiedy ja zdawałem do szkoły teatralnej, to było nas na jedno miejsce 12 osób, a teraz jest 40. Zupełnie tego nie rozumiem, tym bardziej że szkół aktorskich jest wiele. Dzisiejsi studenci aktorstwa wiedzą, że nie muszą być aktorami.


Kiedy byłam dzieckiem ''Dzieci z Bullerbyn'' dawały mi radość z czytania, bycia z nimi, odskocznię od klasówek itp. W liceum pod koniec czytałam mistrza Wańkowicza. ''Ziele na kraterze'' było moim pomocniczym podręcznikiem – jak się kochać w rodzinie.


To był mój pomysł na Paryż. Miałam już 23 lata, byłam po studiach, a tu umalują cię, ubiorą i masz chodzić tam i z powrotem. Miałam więc triki, dawałam sobie zadania aktorskie, np. jesteś królową i nie możesz dać po sobie poznać, że zamordowałaś króla.

Agata Buzek (o pracy modelki.)

Tylko nastoletni chłopak przystałby na taki układ: naprawianie niebezpiecznych w obsłudze pojazdów w tajemnicy przed rodzicami, w dodatku za pieniądze przeznaczone na studia.


Ulica nauczyła mnie, czego by nie mogła żadna szkoła.


Szkoła powinna być miejscem najlepszej zabawy.


Literatura i film to moje pasje. Nim zdecydowałem się zdawać do szkoły aktorskiej, myślałem o reżyserii. W końcu nie odważyłem się, ale teraz wracam do niej okrężną drogą. I trochę to widać; wiele scen komponuję w filmowy sposób. Zawsze też sięgam po dobrą literaturę. Mam zresztą za sobą epizod księgarski.


Pamiętam, jak mój kolega kiedyś w szkole napisał o Ślimaku: „poprzez dziurę w spodniach widać było, że pochodzi z biednej rodziny”. I poprzez wykonanie tej piosenki widać, że muzyka nie jest twoją przyszłością. Next!


Pamiętam, że będąc w liceum obejrzałem „Egzorcystę” i jeszcze kilka dreszczowców, które zrobiły na mnie spore wrażenie. Nie mogę jednak powiedzieć że moja przygoda z kinem grozy jest rezultatem świadomego wyboru.


Jedna noc rozmowy z mędrcem starczy na dziesięć lat studiów.


Szkoła to jest taki karmnik, gdzie każdy ptak musi dzióbać, czy mu się to podoba, czy nie.


Mam wiadomość do wszystkich dzieciaków: Nie skończyłem liceum, a jestem bogaty.


Błogosławiona technika w służbie społeczeństwa.

Pierwsza miłość (o tym, że kamera zarejestrowała fakt, iż Sylwia kradła leki.)

Jesteśmy obdarzeni – jako najsilniejszym – instynktem samozachowawczym. I jest dramatem, że zostały stworzone istoty z tak silnym instynktem samozachowawczym, a jednocześnie skazane na śmierć. W mojej ocenie to niezwykle okrutne i nie potrafię sobie z tym poradzić. Stąd moje studia filozoficzne.


Śpiew to jest miłość mojego życia. Po trzecim roku szkoły teatralnej postanowiłam, że zostanę śpiewaczką operową. Udałam się na egzamin do Akademii Muzycznej, gdzie profesorowie dostali ataku śmiechu, jak mnie usłyszeli, bo zamiast arii operowej zaśpiewałam ''Płacze pani Słowikowa w gniazdku na akacji''.


Uzyskała tytuł magistra administracji i to wszystko, czym się może posługiwać. Z pewnością nie jest prawnikiem (...) Ukończone studia podyplomowe w Opolu też nie dają jej takiego prawa. To studia przygotowujące do nauki w szkole.

Jerzy Korczak (o kwalifikacjach uzyskanych przez Beatę Kempę na studiach wyższych.)

Aby zrozumieć, że cielesna zazdrość jest głupotą, trzeba przejść przez studia rozwiązłości.


Lata studiów i doktorat za granicą nie mają najmniejszego znaczenia w tym nowym społeczeństwie.


Moją szkołą była moja kamera.


(...) Dzień wcześniej zmarła jego matka. Ojciec mu powiedział, że nie musi iść do szkoły. Biały Mike odparł: „Co to zmieni? Zginęli na darmo?”


Uczymy się nie dla szkoły, lecz dla życia.


Moja mama – Jirina Nowakowska – prowadzi szkołę stepowania. Od dziecka zabierała mnie i do szkoły baletowej, i do teatru, gdzie pracowała. Więc taniec mam we krwi! Lubię każdy rodzaj ruchu. Rytmy latynoamerykańskie, step, muzykę klubową. Po prostu słucham muzyki – a ciało reaguje. Tyle że nie umiem tańczyć nie do rytmu. Więc nie z każdym partnerem mi wychodzi.



1101 - 1150

Szkoła to więzienie z możliwością dokształcania.


Architektura kształtuje wspólnotę i zmienia obcych w sąsiadów, park daje ludziom poczucie bezpieczeństwa, a funkcjonalna szkoła sprawia, że ludzie angażują się.


Uczę ich, jak zostać człowiekiem, będąc... aktorem. Wiele ludziom aktorstwo kojarzy się z szybkim, błyskotliwym sukcesem. I oni też, pojawiając się w szkole, chcą szybko zaistnieć, pokazać się. Ale jeszcze nie wiedzą, kim są. Nie przypuszczają, ile trudu wymaga to rozpoznanie.

Teresa Budzisz-Krzyżanowska (odpowiedź na pytanie, czego uczy studentów Akademii Teatralnej.)

– Szkoła musi być w całości polska, zwracam się teraz do maturzystów, w szczególności z Samoobrony…
– O, to do mnie!
– … w przyszłym roku matura z angielskiego będzie w całości po polsku.


Spór, naukowy spór, pomiędzy doktryną kreacjonistyczną a ewolucjonistyczną jest elementem nauki współczesnej i elementem światopoglądu współczesnego świata i ten spór powinien być w szkole wykładany

Jan Rokita (w rozmowie z Moniką Olejnik o wypowiedziach Mirosława Orzechowskiego o ewolucji.)

Jeśli Maciej Rybiński, Rafał Ziemkiewicz, Dorota Wysocka, Krzysztof Skiba czy Jerzy Kryszak występują w Polskim Radiu, to tylko dlatego że mają taki kaprys – lubią słuchaczy, dobra towarzystwo, atmosferę studia i to, że nikt ich nie ocenzuruje lub że niektórzy wolą Kaczki od salonowej paczki.


Należę do tego pokolenia, które urodziło się przed wojną. W 1939 roku jedynym moim marzeniem było pójść do szkoły. Przez całą okupację nie mogłem do niej uczęszczać. Zakończenie wojny było dla mnie faktycznym wyzwoleniem, bo mogłem pójść wreszcie do szkoły.


Jeżeli nie utrzymujesz uprzedzeń w stosunku do szkół filozoficznych, nie ma możliwości, by uniknąć zdobycia bezgranicznej wiedzy.


Gdy byłem jeszcze w szkole artystycznej, jednego dnia poszedłem tam przebrany za dziewczynę. Mój dzień wyglądał całkiem inaczej, bo każdy myślał, że jestem dziewczyną. Powinniście zobaczyć mnie przebranego za laskę. No więc przyszedłem jako dziewczyna, to był taki eksperyment, było całkiem nieźle, ale nie mogłem nic mówić… (…) Jako laska byłem gorący.


Szkoła teatralna cały czas zmusza cię, żebyś pracował na swoich emocjach. Musisz je najpierw odkrywać, poniekąd nawet gwałcić się nimi, żeby potem móc je kontrolować i wyzwalać wtedy, kiedy przychodzi na to czas na planie. Tylko kiedy trafi się na nauczyciela, który nie potrafi tego nauczyć, może on kogoś skrzywdzić – zamknąć go, a nie otworzyć.


Myśmy w szkole uczyli się takiego wierszyka „Murzynek Bambo w Afryce mieszka, to nasz koleżka”. Tak że ja bym naprawdę nie robił z tego powodu tragedii.


Najważniejsze, czego uczymy się w szkole, jest to, że najważniejszego nie można nauczyć się w szkole.


W wywiadzie dziś udzielonym jednej z amerykańskich stacji TV Hillary Clinton powiedziała, że gdy była dzieckiem, jej ulubionym filmem był ''Czarodziej z Oz'', natomiast na studiach była zakochana w ''Casablance''. Po wyjściu za mąż jej ulubionym filmem zapewne stał się ''Kill Bill''.


Mając 15 lat, nie wiedziałem za bardzo, co robić w życiu. Okazało się, że liceum ekonomiczne to był w moim przypadku pomysł całkowicie nietrafiony. Ale zacząłem z kolegami prowadzić kabaret szkolny. Myślę, że to dzięki niemu ukończyłem szkołę.


Danbury nie było więzieniem, tylko szkołą przestępców. Trafiłem tam jako magister z marihuany, wyszedłem z doktoratem z kokainy.


Tylko nastoletni chłopak przystałby na taki układ: naprawianie niebezpiecznych w obsłudze pojazdów w tajemnicy przed rodzicami, w dodatku za pieniądze przeznaczone na studia.


Niesprawiedliwym i niedozwolonym jest wszelki monopol wychowawczy czy też szkolny, który fizycznie lub moralnie zmusza rodziny do posyłania dzieci do szkół państwowych, wbrew obowiązkom chrześcijańskiego sumienia, a także wbrew słusznym ich upodobaniom.


Liceum to mroczne miejsce; spędzałem tam czas ze świrami.


W szkole z ramy portretu, oczy łagodne i czyste
Patrzą na młodość twoją. Oddać jej nie chcą zniszczeniu.
Wieków dawnych nie żałuj, lepszych masz dziś gospodarzy!


Jeżeli małżeństwo jest szkołą życia, to uczniem w tej szkole jest najczęściej mąż.


Dla mnie fundamentem aktorstwa jest teatr. Żeby grać na scenie, trzeba posiadać odpowiedni warsztat. Szkoła bardzo w tym pomaga. Inaczej jest w kinie. Tam często ludzie bez szkoły, jeśli mają talent, stają się gwiazdami.


Wcześniej przez rok studiowałem też polonistykę w Toruniu i tylko dlatego żeby nie pójść do wojska. W trakcie okazało się, że były to całkiem ciekawe studia, tak więc rok ten okazał się być dla mnie dość interesującym i ważnym doświadczeniem.


Uciekajmy od romantyczności jako od szkoły zdrady i zarazy!


Boże, jakże się lękam, że Jerzemu właściwie na mnie wcale nie zależy! Zastanawiam się tylko, czy mam uschnąć z tęsknoty i umrzeć, czy też żyć, ukończyć studia i stać się użyteczną dla społeczeństwa.


– Ty, co byś zrobił, gdybyś się obudził rano i okazałoby się, że te całe studia to był tylko sen?
Bolek popatrzył na mnie ponuro.
– Upiłbym się z radości i zostałbym traktorzystą – odparł głosem grobowym.


To gimnazjum, w którym spędzamy 30% życia, z czego 4 przesypiamy.


Byłam muzykiem i to mnie wiele nauczyło. Od siódmego roku życia grałam na skrzypcach. Chodziłam też do liceum muzycznego. Jeżeli jesteś z czymś przez dwanaście lat związana, to na pewno jest to rodzaj miłości. Ze skrzypcami jest trochę tak, że uzależniają od siebie – jesteś tylko ty i skrzypce. Ja wybrałam większą wolność.


Nie jest sztuką mieć 23 lata, nigdy nie skończyć studiów w tym kierunku, nigdy nie być sportowcem, nigdy nie grać profesjonalnie, nigdy nie być w szatni, kiedy drużyna wygrywa, kiedy przegrywa, kiedy w drużynie płacą, kiedy w drużynie nie płacą, nigdy nie wiedzieć, co to jest kontuzja, nigdy nie mieć świadomości, że sport to dla nas jedyny sposób na życie, a przecież tak łatwo nas oceniać.

Łukasz Kadziewicz (o dziennikarzach.)

Życie marginesu jest dobrą szkołą.


Pierwszy dzień w szkole. Obce miasto, nowy dom, zero znajomych... Boję się.


Przede wszystkim ukończyłam szkołę aktorską Lart w Krakowie, tak że nie pojawiłam się znikąd. Ponadto dużo jest aktorów, którzy nie ukończyli szkoły, a mają to coś. Liczy się naturalność, trzeba być prawdziwym, szczególnie w serialach czy telenowelach. Od dziecka wiedziałam że będę aktorką. To było moje marzenie, które jak widać, spełniło się.

Joanna Pietrońska (o tym, że ktoś mógłby jej zarzucić brak wykształcenia aktorskiego.)

– Bożeż mój, mój Boże! Po co ja przyjechałam, po co ty mnie tu sprowadziłeś? Myślałam, że przyjeżdżam na front, samo piekło walki, że zastanę męża – bohatera i setki rannych. Chciałam się poświęcać, chciałam nieść pomoc no i co? Zastaję męża, zdrowego jak koń i ani jednego rannego. No więc, po co ja to wszystko przywiozłam? Po co ja skończyłam szkołę pielęgniarską?


Kiedy to pisałem, przypomniałem sobie jak trudno jest być 16–latkiem w liceum. Zawsze chciałem być artystą, więc byłem tym samotnym, pijanym dzieciakiem. Miałem tylko jednego prawdziwego przyjaciela.


'''Danielle:''' Posłuchaj dziewczyny, która znana jest w szkole jako „Mała panienka Van De Zdzira”.
'''Julie:''' Myślałam, że sama to wymyśliłaś.
'''Danielle:''' Tylko dlatego, że to lepsze określenie niż te, którymi mnie obrzucali.


Artystyczne geny pomagają, ale wyborów dokonuję sama. W dzieciństwie umiejętność grania pomagała mi na przykład przetrwać w szkole, która wydawała mi się z zupełnie innej bajki, nie znałam i nie rozumiałam jej reguł. Potem, wcielając się w różne postaci, mogłam uciekać od zbyt szarej i smutnej rzeczywistości do świata wyobraźni. Dziś granie to mój zawód.


Miałem chyba z 14 czy 16 lat, gdy mieszkałem na klatkach schodowych i w starych samochodach, a do szkoły wpadałem tylko z rzadka... Ale nie z winy rodziny: dom miałem wspaniały. To był czysty bunt. Przeszedłem przez pięć ogólniaków – w żadnym nie byłem dłużej, niż rok, bo od razu mnie wyrzucali. Maturę skończyłem tylko cudem.


W Polsce stworzyliśmy układ zbiorowy dla nauczycieli z formie ustawy. Nauczyciel jest nieusuwalny. Jak już się dostanie do zawodu, to się nie da go zwolnić. Bezrobocie rośnie wśród młodych nauczycieli, którzy nie mogą dostać się do szkół, bo starsi są „zasiedzeni”. Nie ma ruchu ku profesjonalizacji zawodu, ku rynkowi, który wybrałby lepszych nauczycieli od gorszych.


Pamiętam, jak po szkole przyszedłem do Teatru Dramatycznego i w oczach Marka Walczewskiego zobaczyłem cały jego świat: zdziwienie, szaleństwo... To mi się strasznie spodobało. On był niezwykłym facetem. Niemal nie mogłem z nim grać, bo patrzyłem w niego jak w obrazek. Chciałbym tak samo intensywnie przeżywać świat teatru, kina. Żyć nim, cieszyć się nim.


Nigdy nie pozwól twojej szkole stanąć na drodze twojej edukacji.


Najważniejsza jest szkoła. A wiesz dlaczego? Bo tego, co masz w głowie, nikt ci nie ukradnie.


Żadna szkoła – bez imienia – nie zbuduje tradycji. Kto jej nie pielęgnuje, skazuje nawet najlepsze dzieło na niebyt.


Od siedmiu lat próbuję dostać się do szkoły teatralnej. Byłam już na korytarzu i w portierni.


W porównaniu ze szkołą Dworzec Główny wydał się jej oazą ciszy i spokoju oraz organizacji i ładu.


Jest coś fascynującego w pracy techników. Czasami, pomiędzy jednym a drugim ujęciem, siadałem gdzieś z boku i przyglądałem się, jak ustawiają oświetlenie, mikrofony i cały ten sprzęt. Lubię ludzi, którzy przykładają się do swojej roboty i dobrze ją wykonują.


Niech ci, którzy tak chętnie powołują się na Kaszubów, sprawdzą, jakie frustracje wywołała kodyfikacja kaszubskiego. Dziecko innego języka uczy się w szkole, a inaczej rozmawia w domu ze swoimi rodzicami. Ktoś wie, jakie to czyni spustoszenie w umysłach tych dzieci? Nie politycy powinni decydować o tym, czy będzie język śląski. Od tego są językoznawcy.


Mamy w szkole powiedzenie: „ważna jest praca, a nie rywalizacja”.


Tylko nastoletni chłopak przystałby na taki układ: naprawianie niebezpiecznych w obsłudze pojazdów w tajemnicy przed rodzicami, w dodatku za pieniądze przeznaczone na studia.


Szkoła to jest wyraz bezradności społeczeństwa wobec edukacji.


Nie może być szkoły – mogą być tylko artyści.


Mój ojciec zawsze mawiał, że nie powinno się zamykać dziecka w czterech ścianach szkoły, dopóki nie skończy siedmiu lat.



1151 - 1200

Dla mnie aktorstwo to ciągłe wyzwania. Najpierw, żeby zdać do szkoły. Później, by zadebiutować, a teraz, aby utrzymać się w zawodzie.


We Włoszech szkoły filmowe nigdy nie miały dużego znaczenia. Kiedy zaczynałem robić filmy, a miało to miejsce w latach sześćdziesiątych, najbardziej liczyła się kwestia tego, żeby był czysto włoski. Do spełnienia tego postulatu wystarczyło, aby po szkole filmowej byli zarówno aktorzy, jak i technicy. W przypadku reżysera nie miało to żadnego znaczenia.


Drodzy diecezjanie, módlcie się, żeby ze szkół nie usuwano krucyfiksów.


A wiesz, który moment jest najbardziej krępujący? Kiedy wchodzę do studia z nowym tekstem i mam go zaśpiewać przed chłopakami. Na przykład Rafał przynosi muzykę, a ja mam napisać do niej tekst, a później go przed nim zaśpiewać.
I to jest najgorszy moment, bo raz, tekst może mu się nie spodobać, a dwa, jest mega osobisty, odkrywam w nim swoje uczucia.


Nasze społeczeństwo nagradza łatwe i karze trudne. Na każdym kroku obiecuje dożywotnie profity, idącym na łatwiznę i upraszczającym to, co złożone. Utrata wagi bez ćwiczeń fizycznych, małżeństwo bez zobowiązań, malowanie i gra na fortepianie bez instrukcji, bez praktyki i dyscypliny, „dyplomy” z Internetu bez rzetelnych studiów, sukcesy w sporcie osiągane dzięki sterydom i szpanerstwu.


Sukcesów naszej oświaty nie mierzy się liczbą dyplomów absolwentów uniwersytetów, liceów i gimnazjów. (…) Ostatecznie liczy się tylko to, czy nasi uczniowie sprzeciwiają się czy też nadstawiają ucha podszeptom kliki Dalaja, czy są lojalni wobec wielkiej macierzy i wielkiej sprawy socjalizmu, czy też mają je za nic.

Chen Kuiyuan (wypowiedziane na konferencji poświęconej edukacji w TRA, 1994.)

Zresztą w kraju też nie ma za dużo dobrej pracy. Człowiek po studiach, którego zadaniem jest wciskanie produktów finansowych, który pracuje właściwie jako domokrążca, to jest dobra praca?


Gdybym nie dostał się do szkoły teatralnej za pierwszym razem, to bym już tam nie zdawał. Nikt, włącznie ze mną, specjalnie nie wierzył, że się dostanę. To było coś w rodzaju sprawdzenia siebie. Do tego stopnia, że u dziekana fizyki zastrzegłem sobie możliwość powrotu, jak mnie wyrzucą.


Wszedłem do szkoły, po prostu szedłem korytarzem, minąłem połowę mojej klasy, patrzyłem każdemu prosto w oczy. I patrzę na tego… frajera. I on uciekał wzrokiem. (…) Bał się, strasznie. Po prostu byłem panem sytuacji. (…) Czułem się jak zwierzę. Jak, jak… morderca.

Sala samobójców (do Sylwii.)

'''Bill Burke''': Cześć Jess (''przytula go''). Kochała cię, wiesz? Nasza Leslie nie miała szczęścia do przyjaciół w poprzedniej szkole. Mieliśmy nadzieję, że gdy się tu przeprowadzimy, to… Powiedziała, że gdyby nie ty… Jess byłeś jej najlepszym przyjacielem. Dziękuję ci za to.


Amerykańskie szkoły przygotowują młodzież do sukcesu w naszym cudownie oportunistycznym społeczeństwie.

George W. Bush (gafa polegająca na pomyleniu słów ''opportunity'' (możliwość) i ''opportunistic'' (oportunistyczny). Powinno być: „Amerykańskie szkoły przygotowują młodzież do sukcesu w naszym społeczeństwie cudownych możliwości.”)

– Pan obiecał nam dzisiaj, przed wejściem do studia, że opowie nam pan o pierwszej pomocy.
– Ta-ak... nie!
– A o czym? No mówił pan tak...
– A... o pierwszej pomocy?
– Tak.
– A to niepotrzebnie przyniosłem wiertarkę i słoik z miodem.


(...) są różne szkoły, ale jedna z nich mówi, że nigdy nie jest za późno. Mnie się podoba ta szkoła. Co mówi, że nigdy nie jest za późno.


Nie słuchaj tego co mówią nauczyciele w szkole. Zwróć tylko uwagę na to jak wyglądają, a wtedy zrozumiesz co to znaczy prawdziwe życie.


To, że skończyłaś szkołę oficerską z wyróżnieniem, nie znaczy, że masz pojęcie o tej robocie.


Niepotrzebnie nagadali nam w liceum o całym tym studiowaniu. Ja tam nie spotkałam żadnego prawdziwego profesora, chociaż tytuły miało wielu. A kultury osobistej to na oczy nie widziałam. Cóż, kultur bakterii w jogurcie też nie widać.


Szkoła óczy i wyhofóje.

Szkoła (popularny uczniowski dowcip.)

Młodość nie powinna na naukę do grobów schodzić. To nie jest szkoła życia.


Jak to możliwe, że inne kobiety, mając więcej niż jedno dziecko, pozostają w miarę zdrowe na ciele i na umyśle? Może są bardziej odporne. Albo głuche.(…) I jak te kobiety przeżywają wakacje, kiedy to przedszkola i szkoły nielitościwie zamykają swe podwoje? (…) Jedno dziecko i mąż to wystarczający stres.


Hitler był zdecydowanie zdolny, jakkolwiek jednostronnie, ale brak mu było samodyscypliny, przynajmniej uchodził za krnąbrnego, samowolnego, upartego i porywczego; z wyraźnym trudem przychodziło mu dopasowywanie się do ram szkoły. Nie był również pilny, bowiem w przeciwnym razie, przy swoich zdolnościach, mógłby osiągnąć lepsze wyniki.

język francuski|francuskiego (podczas procesu Hitlera w Monachium w 1924.)

Ze szkoły artystycznej wynosi się etykietę dotyczącą narkotyków. Należy się dzielić.


Pamiętam, że wydawało mi się, że na szkołę ktoś zarzucił koc, który stłumił zwykłe dźwięki: skrzypienie krzeseł i szmer rozmów w klasach. Ludzie płakali. Ogarnęło nas przerażenie (…) prawie niemożliwe do zniesienia.


Kto nie przeszedł przez szkołę bólu, jest jak analfabeta przed księgą życia.


Ja w ogóle dość późno zainteresowałem się filmem. W wieku 26 lat rozpocząłem studia na Wiedeńskiej Akademii Filmowej. Nie zastanawiałem się nad gatunkiem – chciałem po prostu robić filmy. Dokument i fabuła ma dla mnie tę samą rangę.


Nie żeń się nigdy na studiach.


Pomyśl o tym. Za parę lat będziesz miała dużą rodzinę i będziesz dzieliła się opowieściami. Jedną z opowieści będzie, że podczas nauki w liceum, zostawiłaś kulę do kręgli na ganku nauczyciela chemii.


Od początku traktowałem filmoznawstwo jako przygotowanie do robienia filmów, choć nie byłem pewny, że kiedykolwiek dostanę się do szkoły filmowej. Poza tym dobrze pisałem i wydałem nawet książkę. Na filmoznawstwie poznałem wspaniałych ludzi. Pogłębili moją pasję. Wszystko zaczęło się w szkole średniej, od głupiego filmu fabularnego.


Wiedziała, jak szefów wielkich studiów filmowych ścisnąć za jaja.


Skończyłem szkołę teatralną, a właściwie gram same musicale.


Myśleć, czuć swoją względnością, nie przeinaczać jej, nie kłamać sobie, przezwyciężyć nałóg myślenia o sobie w kategoriach zamkniętych – oto szkoła humoru.


Technika jest dla mnie rodzajem sztuki. Dostarcza mi przeżyć niemal estetycznych.


W formułę dziecinnej bajki o dojrzewaniu niesfornego samochodzika wyścigowego wpisany został zaprawiony odrobiną nostalgii hołd dla amerykańskiego umiłowania motoryzacji, a w szczególności list miłosny na cześć legendarnej autostrady Route 66. A poza tym ''Auta'' to oszałamiający wręcz pokaz momentami fotorealistycznego wizualnego kunsztu animatorów studia Pixar.


Całe życie jest szkołą.


Jakby wszyscy i tak nie uważali mnie za dziwadło. I to największe dziwadło w całej szkole. No, bo spójrzmy prawdzie w oczy: mam metr siedemdziesiąt pięć wzrostu, jestem płaska jak deska i chodzę do pierwszej klasy liceum. Czy można być jeszcze większym dziwadłem? Jeśli ludzie w szkole coś odkryją, przepadłam. Przepadłam jak nic.


Niech zakwitnie sto kwiatów, niech rywalizują ze sobą różne szkoły myślenia.


W tekstach (...) negował przydatność szkół, głosił natomiast pochwałę młodości, nieskrępowaną żadnymi rygorami.


W szkole byli profesorowie, którzy postanowili mnie utemperować, pokazać gdzie moje miejsce. Na początku przejmowałem się tym bardzo, przeżywałem każde ich słowo, ale z czasem udało mi się przejść nad tym do porządku dziennego. Nie myśl jednak, że było to olewactwo... Po prostu nie brałem tych słów aż tak bardzo do serca.


Ja nawet miałem na przełomie liceum i studiów taki opozycyjny epizod. W Toruniu powstała pewna organizacja – totalna amatorka, Filomaci i Filareci byli przy tym super zorganizowani. Biegaliśmy z ulotkami po Toruniu, robiliśmy napisy na murach, potem się cieszyliśmy, gdy przyjeżdżała ekipa i brała próbki farby. Mało tego, ktoś z naszej grupy wpadł, miał rozmowy na SB…


Nie chodzi nam o poprawienie, lecz gruntowną zmianę systemu edukacji. Trzeba skończyć z postrzeganiem go jako komercyjnego produktu i zacząć traktować dostęp do szkół jako prawo gwarantowane przez państwo.


Izrael atakuje z powietrza i z okrętów wojennych. Bombarduje gęsto zaludnione obozy dla uchodźców, szkoły, budynki mieszkalne, meczety i slumsy, atakując tym samym populacje pozbawioną obronnych sił powietrznych, marynarki, ciężkiego sprzętu, artylerii, oddziałów zmechanizowanych, dowództwa i armii… i nazywa to wojną. To nie jest wojna, to jest morderstwo.


Więcej nauczył mnie Kaczor Donald niż wszystkie szkoły, do których uczęszczałem.


W szkole wiele można jeszcze aktorowi wybaczyć, w teatrze – już nie. Widz przychodzić, płaci za bilet i nie interesuje go, że czegoś nie umiesz.


Gimnazjum to początek końca. Nie jesteśmy już dziećmi, nikt się z nami nie cacka, mądrych wrzuca się do klasy z głupimi, słabych się prześladuje, a dziewczyny nie rozmawiają z chłopakami.


Teatr daje mi powód do nieustannego zastanawiania się nad istotą życia, śmierci, istnienia. Lubię analizować rzeczywistość. Sam teatr do tego nie wystarcza, dlatego zrobiłam podyplomowe studia filozoficzne i zaczęłam studia doktoranckie.


Zgrywa się pan na wielkiego intelektualistę, a nic pan nie zrozumiał z tego, co powiedział pan premier i ja. Chyba dlatego, że szkoły pan skończył za komuny, której pan tak nienawidzi. A gdyby nie komuna, to byś pan siedział na zakutej wsi, zabitej dechami i byś pan w ogóle szkoły nie skończył.


Szkoła to miejsce, w którym zaczynamy tracić naszą własną osobowość.


To nie jest wieś, gdzie dzieci głaszczą krówki.
Tu dzieci czują syf już od podstawówki.


Po czwartym roku studiów już chyba jesteśmy nauczeni „castiongowania”, w takim sensie, że podczas studiów aktorskich bierze się udział w różnych przesłuchaniach. Moim zdaniem tego po prostu trzeba się nauczyć.


Szkoła nie powinna być przybytkiem płaczu i plag, lecz uwagi i czynności.


Czułem, że muszę wyrwać się z klatki rodzinnej tradycji. Nie chciałem, żeby kojarzono mnie z dokonaniami ojca. Dlatego na studiach wybrałem pracownię profesora Jarosława Modzelewskiego – najbardziej odległego stylistycznie i psychicznie od ojca. Z tym artystą mam porozumienie.



1201 - 1250

Szkoła psuje zwykle to, co zrobił dom, więc dom robi odwet i psuje to, co robi szkoła.


Czemu ta wolność taka trudna,
tyle trudniejsza od niewoli?
(…) W szkole wolności tyle wolnych klas
i bezrobotny belfer biedę klepie,
i w żadnej klasie jakoś nie ma, nie ma nas,
my nie musimy – my już wiemy lepiej.


Nie wiem co to jest wiara. Nie mam wiary monarchicznej. (…) Konstruuję most. Robię pomiary, badam teren, analizuję skały. Po tych studiach rzeknę: „Oto dobre miejsce, może jedyne; tu brak wspornika. (…) Dla człowieka wiary to daremne”


Prawdziwi specjaliści nie mają czasu, aby uczyć w szkołach filmowych, zarabiają majątek w przemyśle filmowym. Edukacja jest ostatnią rzeczą, jaką byliby zainteresowani.


Każde dziecko powinno czuć, że szkoła pomaga mu stać się lepszym człowiekiem. Bohaterem.


Nie uważam się za gwiazdę. Gwiazdy są na niebie. Lubię to, co robię, poznaję dużo mądrych ludzi i uczę się od nich każdego dnia. Może przyda mi się to w przyszłości, gdy będę zdawała do szkoły aktorskiej, bo mam takie plany.


Dlaczego chłopaki są w szkole, w telewizji – i zapewne dziś już i w domach (bo rodzice byli indoktrynowani i w szkole i w telewizji…) – zamiast szacunku dla kobiet, zamiast normalnego u chłopców odruchu opiekuńczości w stosunku do dziewcząt – uczone zasady „równouprawnienia”? Jak „równouprawnienie” – to i dziewczynce można przywalić fangę w nos…


Spora część obozowych katów przeszła przez szkołę Theodora Eickego, pierwszego komendanta Dachau. Eicke pasował do wizji hitlerowskich zbrodniarzy jako wyrzutków społecznych o zaburzonej osobowości. To on zastrzelił szefa SA Ernesta Roehma w celi więzienia w Stadelheim podczas rozprawy Hitlera z SA, później zaś z psychopatycznym zacięciem tresował załogę Dachau.


Wesoła szkoła wciąż mi się śni,
zamykam oczy i naprawdę już nie muszę
upychać w głowie tych nazw i zer,
jakbym wygrać miał ''Wielką Grę''!


Studia zacząłem w 1951 roku, miałem 17 lat i byłem najmłodszy w całej szkole. Na roku studiowali ze mną Ber, Gruza, Sobociński. Rok wyżej był Bareja, dwa lata wyżej Kutz, trzy lata wyżej Wajda.


– Renée nie przekonała cię do studiów na University of Florida?
– Próbowała, ale wolę pić wodę, niż ją wdychać.

Zaćmienie (rozmowa Charliego z Bellą.)

Ziemska cywilizacja dokonała dziwnego skrętu, coś przetrąciło jej kręgosłup. Nie potrafili w porę zatrzymać postępu i teraz technika pożera świat. Nawet nie dostrzegają, jak bardzo zmieniła ich mentalność…


Nie jesteśmy klubem, ani szkółką niedzielną, ale szkołą – puszczaństwa.


Powiedzmy, że na studiach myliła facetów z gumą do żucia.


Gratuluję księdzu ukończenia szkoły policyjnej (...).

Orest Możejko (ironicznie.)

Sztuka czy technika nie są niezależnymi siłami, ale jedynie wykorzystaniem sił natury w określonym celu.


Skończyły się wakacje, zaczął się rok szkolny, niektórzy rodzice odetchnęli z ulgą, że wreszcie mogą dzieci powierzyć szkole i nie muszą się nimi zajmować. Jak się państwo nie będą zajmować swoimi dziećmi to czyha cały tabun rodziców zastępczych.


Wszystko, czego potrzeba, to cztery minuty ćwiczeń w szkole, cztery minuty w domu oraz ścisła współpraca pomiędzy szkołą a domem.

Gordon Dryden (tzw. czterominutowy program czytania.)

Filmy wielkich studiów to biznes. Dlatego w Hollywood nie chcą się bawić w żadną tajemnicę, nie chcą ryzykować. Swoich aktorów kreują na gwiazdy, które ciągle robią to samo. Aktorzy są produktami do kupienia, a kupując produkt, ludzie muszą wiedzieć, co to jest. Ja nie nadaję się na gwiazdę, rzadko więc pojawiam się w hitach.


(...) z każdej uczelni wyrzucali mnie za brak postępów w nauce. Z aktorskiej również. Jan Świderski, który był opiekunem mojego roku powiedział, że egzaminatorzy pomylili się, przyjmując mnie do szkoły teatralnej i wyrzucił mnie w połowie studiów. Powiedział, że jestem jeszcze na tyle młody, że sobie poradzę.


Uważamy, że należy stawiać na ludzi młodszych, żeby kościół zdrowo się rozwijał. Dzieci są dla nas wszystkim, uwielbiają przekaz ewangelii... że Bóg ich kocha, że są prezentem od Boga. W publicznych szkołach mówią im, że są zwierzętami, produktem naturalnej selekcji... a my mówimy: „Bóg was kocha, macie w życiu cel.” Dzieci to uwielbiają!


We wsi położonej jeszcze w stanie Uttar Pradesz Vasco zwiedza szkołę, budynek wzniesiony z gliny jak inne chaty i mury. Wszystko jest gliniastobrązowe: udeptana wiejska droga, krowy, rowery, dzień, niebo. Tylko sari kobiet są różnokolorowo wyblakłe… Znów bieda pozwala sobie na piękno.


Był wspaniałym pedagogiem. W latach osiemdziesiątych studiowałem w szkole filmowej na Uniwersytecie Kalifornijskim, który był wtedy pod silnym wpływem wschodnioeuropejskim. Wśród naszych wykładowców byli Czesi, Słowacy, Węgrzy i Polacy. Jeżeli zaś chodzi o Antczaka, to rozpierała go niesamowita energia i był bardzo inspirujący dla swoich studentów.


To było coś lepszego niż szkoła – praktykowanie u mistrza i zarazem robienie sztuki.

Daniel Olbrychski (o pracy w ekipie Andrzeja Wajdy.)

To jeszcze nic. W ogólniaku piłem 100 puszek coli tygodniowo. Aż do mojego trzeciego zawału.


Pamiętam (...) doskonale, że kiedy zdawałem do szkoły teatralnej, byłem przekonany, że zostanę aktorem komediowym. Z takim szedłem nastawieniem i takie role dostawałem na początku.


Po deszczu dużo dżdżownic zmiażdżonych butami
nieuważnych przechodniów. To brzmi jak ćwiczenie
dykcyjne dla studentów szkoły teatralnej.


– Jemu to dobrze – cały dzień leży w łóżku.
– Może i my tak kiedyś zrobimy?
– Może jak Shin-chan pójdzie na studia. Albo do więzienia…


W liceum prowadzałam się z kilkoma „złymi facetami”, którzy nauczyli mnie kląć jak szewc.


Szkoła jest jak kibel – chodzisz, bo musisz.


Największa bariera dla rozwoju gospodarki i przedsiębiorczości to niedopasowanie wykształcenia absolwentów do potrzeb rynku pracy. „Produkcja przez szkoły bezrobotnych” jest hamulcem dla gospodarki. Polskie szkolnictwo zawodowe wymaga gruntownej zmiany.

Piotr Morta (Wpływ kształcenia zawodowego na gospodarkę w ocenie Piotra Morty – członka Zespołu Trójstronnego przy Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa)

Miałam szczęście, że w „Mazowszu”, do którego przyszłam tuż po szkole baletowej, trafiłam pod skrzydła wielkiej osobowości, znakomitej artystki pani Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej. Dzięki niej zrozumiałam, że warto realizować marzenia i walczyć o siebie.


Jeżeli człek zawczasu nie dostąpi immatrykulacji, to szkoła życia wysokie pobiera czesne.


Rodzina uznała, że po ogólniaku nic nie będę miał. Trzeba było rodzinę utrzymać, bo ojciec zmarł. I pojechałem do Łowicza, do liceum nauczycielskiego. Tam pomyślałem, że skoro mam być nauczycielem, to chyba powinienem zacząć myśleć o teatrze dla dzieci.

Stanisław Ochmański (o tym, jak zainteresował się teatrem lalkowym.)

Maks jest wykształconym człowiekiem, a ona chodziła do szkoły pozamiatać.


Dziś młodym nie chce się biegać do szkoły, a w domu każdy chce mieć elektryczność i wygody. Są inne czasy i pewnie inni będą sportowcy.


Jestem ze starej szkoły.(...) Zelwerowicz zawsze nas uczył, że pierwszy jest teatr, potem ty w teatrze. I ja tego się trzymam, i dla mnie to jest wyznacznikiem.


Szkoła przestała mnie interesować, zwłaszcza kiedy zaczęto mi wmawiać, że teatr to świątynia, a aktorstwo to misja. Wiedziałem, że to zabobon i nieprawda. Zawsze miałem ciągoty do samostanowienia i aktorstwo w tym momencie przestało mnie interesować.

Jacek Borcuch (o szkole aktorskiej.)

(...) aktorzy brytyjscy są chyba najlepsi w Europie, a może i na świecie. Są pracowici i świetnie przygotowani przez szkoły. Ich uczelnie są lepsze niż nasze.


W życiu są ważniejsze sprawy niż praca i studia.


Powinna istnieć szkoła goryczy. Ludziom potrzeba ciężkiego życia i ucisku, żeby nabrali tężyzny psychicznej.

Diuna (''Myśli zebranych Muad'Diba'' pióra księżniczki Irulany.)

W szkole podstawowej tańczyłam w zespole. Na jednym z występów poślizgnęłam się i… rozdarłam spódnicę. Czułam się strasznie, ale zaczęłam udawać, że tak miało być. I wszyscy uwierzyli.


Wykładowcy akademiccy są akurat najgorszym źródłem wiedzy o szkole, bo na ogół nie mają oni pojęcia, co tam się dzieje. Chcieliby zawęzić swoją ofertę edukacyjną dla studentów do kilkunastu stron encyklopedycznej wiedzy, którą sami posiadają.


Nie mam tatuaży i raczej nie toleruje tego. Nie chce mówić, że to jest oszpecenie ciała, bo są i ładne tatuaże. Jednak tatuaż to jest rzecz na całe życie, chociaż technika poszła teraz tak do przodu, ze to może być tatuaż tylko na kilka miesięcy. Ja nie jestem raczej tego typu człowiekiem, który zrobiłby sobie tatuaż.


'''Heniek:''' Ty coś w ogóle z podstawówki kojarzysz?
'''Czesio:'''Polonistkę. Ale nie wiem, czego uczyła.


Uczelnie są zachowawcze. Programy studiów nie są spójne z tym, co się dzieje w świecie. A studenci, czyli przyszli nauczyciele, robią to, co się im zleci. A potem powtarzają w szkołach to, czego się nauczyli.


Kiedy czytam wspomnienia Amerykanów z lat 50., dziwi mnie ich ówczesny strach przed Związkiem Radzieckim. My zupełnie nie odczuwaliśmy powszechnego strachu przed Ameryką, a w szkole nie straszono nas wojną. Atmosfera po śmierci Stalina była przesiąknięta oficjalnym radzieckim pacyfizmem.


'''Dziennikarz:''' Uczniowie szkoły w Opolu przyjęli was bardzo gorąco, każdy chciał mieć autograf.
'''Bogdan Wenta:''' Wolałbym, żeby garnęli się tak do gry, jak do zdobywania naszych autografów.


W końcu, jak wiele razy będziemy kończyli liceum.


Gdyby nie on, nie byłoby parku WPKiW, Stadionu Śląskiego, Spodka, szkół, szpitali i dziesiątki innych inwestycji, z których korzystamy do dziś.



1251 - 1300

Uniwersytety są skarbnicami wiedzy: studenci przychodzą ze szkół przekonani, że wiedzą już prawie wszystko; po latach odchodzą pewni, że nie wiedzą praktycznie niczego. Gdzie się podziewa ta wiedza? Zostaje na uniwersytecie, gdzie jest starannie suszona i składana w magazynach.


Ze zdziwieniem słucham dyskusji na temat, czy geje i lesbijki powinni wychowywać dzieci. A chcą je mieć? Poważnie? To przepraszam, bo zawsze myślałam, że Bóg obdarzył człowieka homoseksualizmem po to, żeby człowiek mógł się naturalnie poświęcić studiom, lekturom, podróżom i tworzeniu rzeczy pięknych.


Niestety, nie udało nam się jeszcze was przekonać, żebyście się ubierały stosownie do okoliczności. Szkoła nie jest przedsionkiem sypialni.


Dla mnie szkołą życia był samorząd (...) Do Samoobrony wstąpiłam w 1993 r. Zaraz po tym, jak udało nam się spłacić kredyty zaciągnięte na rozwój gospodarstwa na początku lat 90. Ciężko było, ale nam się udało, inni nie zdążyli i zrujnowały ich odsetki.


Nie widzę dla młodzieży mędrszego i lepiej ułożonego wychowania nad gimnazja greckie, gdzie ćwiczenia ciała szły najporządniej pod dozorem nauczycieli osobnych i gdzie razem w osobnych i obszernych salach zgromadzali uczniów swoich filozofowie.


Przeważająca większość wychowanków naszego gimnazjum opuszcza Sanok, a w mieście zostaje jedynie niewielki ich odsetek: rozchodzą się oni po całej Polsce, a wcale liczni i poza jej granicami. Na wysokich stanowiskach rządowych i w fabrykach, w wojsku i na wyższych uczelniach, w redakcjach – dawniej i dziś – znaleźć można Sanoczan.

Włodzimierz Mozołowski (przemówienie podczas „Jubileuszowego Zjazdu Koleżeńskiego b. Wychowanków Gimnazjum Męskiego w Sanoku w 70-lecie pierwszej Matury” 21 czerwca 1958.)

Szkoła przez całe lata skrupulatnie troszczy się o to, żeby jej uczniowie przypadkiem nie dorośli i nie dojrzeli. Upupiając ich na każdym kroku, traktując jak małe dzieci, rozmawiając ponad ich głowami, o ich sprawach nie z nimi, ale z ich rodzicami, stosując zasadę „nie dyskutuj” i wiele innych sposobów, szkoła usiłuje wręcz zapobiec ich dorastaniu i dojrzewaniu.


Potem spotkała tego Pottera, skończyli szkołę i pobrali się, i ty im się urodziłeś, a ja oczywiście wiedziałam, że będziesz taki sam, tak samo dziwny, tak samo… ''nienormalny''… a potem, proszę bardzo, wyszła i wyleciała w powietrze, a ty wylądowałeś u nas!


Interesowałem się muzyką poważną, potem taneczną, a w czasie studiów zacząłem grać muzykę jazzową zupełnie sam. Jedyną szkołą było radio.


Tańczyła na grobach naszych dzieci - takie słowa jednego z rodziców usłyszała dyrektorka liceum.


Pogrążony w samotności hodowałem urojenia o pokoju i wolności
W szkole kiedy kumple zażywali narkotyki
Ja wierzyłem w sprawiedliwość i uczciwość polityki.


(…) poszedłem do technikum energetycznego. Działało w pobliżu opery. I codziennie, przechodząc koło opery, w drodze do szkoły, stawałem przed szybą kawiarenki, w której siedzieli aktorzy, śpiewacy. To był inny świat: byli świetnie ubrani, uśmiechali się, popijali wódeczkę, kawkę. Powiedziałem wtedy sobie: „Ja też tak chcę!”.


Dopóki żył Muammar Kaddafi (…), dopóty do Burkina Faso płynął strumień pieniędzy. Libia dostarczała ropę naftową, budowała banki i szkoły. Po śmierci pułkownika pieniądze z Trypolisu się skończyły, a wszelkie inwestycje wstrzymano. Burkina Faso to jedno z niewielu miejsc na świecie, gdzie rozpacz po stracie pułkownika jest autentyczna.


Na studiach prawniczych człowiek szybko się uczy, że prawo nie ma nic wspólnego z prawdą, lecz jest wyłącznie sztuką rozstrzygania sporów. W dyskusji prawda może wyjść na jaw, ale wcale nie musi. I często nie wychodzi. Prokurator dobrze wie, że oskarżony jest winny, ale nie jest w stanie doprowadzić do wydania wyroku skazującego. Takich przypadków są tysiące.


Wiedziała, jak szefów wielkich studiów filmowych ścisnąć za jaja.


Inne szkoły Prawa Wojennego najczęściej sądzą, iż opiera się ono wyłącznie na technice walki mieczem. W mojej zaś szkole Prawo Wojenne niesie dwa istotne znaczenia: mądrości, która rodzi wielorakie korzyści oraz techniki walki.


Każda szkoła upaństwowiona, każdy system ochrony zdrowia lub bezpieczeństwa przekazany policji, każdy interes zawodowy lub cywilizacyjny, który znalazł swój wyraz w prawodawstwie i odpowiednich instytucjach biurokratycznych, czyni zbytecznem zabiegi indywidualne około tej sprawy, osłabia inicjatywę jednostek i działalność stowarzyszeniową.


Z Pippi jak z Gombrowiczem: im głupiej, tym mądrzej. W książce Lindgren interesuje mnie świat nieskrępowanej wyobraźni. Tej, która jest nam dana tylko w pierwszych latach życia. Potem jest ograniczana, pierwsze hamulce pojawiają się już w szkole, a u niektórych zupełnie zanika. To opowieść o inności i studium oswojenia samotności.


Szkoły stały się dziś, niestety, takimi instytucjami, w których dzieci zdobywają jedynie taką ilość wiadomości, aby móc zostać nauczycielami.


Jeśli chodzi o moje występy na boisku, każdy gracz chciałby doświadczyć takiego momentu w swojej karierze. To jest po prostu tak, jak w szkole. Dobrze się uczysz – zyskujesz pewność siebie. W ten sposób można stworzyć podstawy przyszłego sukcesu. Teraz w Chelsea jestem jednym z liderów zespołu. Kiedy mam coś do powiedzenia, ludzie słuchają.


Aby stworzyć drużynę nie wystarczy zebrać najbardziej utalentowanych graczy. Również technika i taktyka to nie wszystko. Najistotniejsze, by tak poprowadzić grupę, aby każdy jej członek dał z siebie maksymalnie najwięcej i pracował dla dobra ogółu, a nie na indywidualny efekt.


Grzesiu widzisz tę ścianę? Wyobraź sobie, że wiszą na niej zdjęcia wszystkich ministrów finansów. Balcerowicz, Olechowski, Kołodko, Belka, Rostowski, jest też twój Wikiński. Teraz usiądź, zrób sobie drinka i powiedz, która twarz tu nie pasuje. Przecież ten facet skończył Wyższą Szkołę Inżynierską w Radomiu. Grzesiu, czy ciebie kompletnie porąbało?


Jeśli mógł być ministrem oświaty, choć nie skończył szkoły, to równie dobrze może być ministrem rolnictwa, choć w życiu nie widział żywej krowy.


Z praktycznym antysemityzmem ja osobiście nie miałem okazji się spotkać, wprawdzie nie mogłem studiować na Uniwersytecie Warszawskim, ale za to miałem możność wyjazdu na wyższe studia do Francji.


Zjadłem w tej szkole prawie wszystko –
Zwierzątek parę w formalinie,
Równię pochyłą, szkielet, cyrkiel,
Bardzo mnie belfrzy nienawidzą.
Od czasu, kiedym pożarł mapy,
Historyk plącze się w zeznaniach,
A fizyk bez amperomierza
Mierzy prąd stały kukurydzą...


Łączył w sobie wszystkie niezbędne cechy wielkiej gwiazdy – piękny głos, zdumiewające opanowanie włoskiej szkoły belcanta i niepowtarzalną, kolorową osobowość. To wszystko w połączeniu dawało efekt najwyższej klasy mistrzostwa. Jego kreacje, tworzone na scenach całego świata, przeszły do historii muzyki operowej.


Każde dziecko otrzymuje od rodziców dyplom geniusza, od szkoły – świadectwo niedojrzałej dojrzałości, od uniwersytetu – patent mistrza, od życia – najczęściej – tytuł zdolnego robigrosza.


W domu rozmawiam w języku ukraińskim. To logiczne, bo jestem Ukrainką. (…) W radiu rozmawiają po białorusku. To logiczne, bo jestem na Białorusi. Ale przecież w mieście, w szkole, na wycieczce wszyscy rozmawiają po rosyjsku. To niesprawiedliwe. Jeśli mieszkam na Białorusi, powinnam rozmawiać i pisać po białorusku.


W najgorszym wypadku, prosta technika. Nie można pobierać mocy z wyczerpanej baterii.


Dokument stał się dla nas szkołą polskiej rzeczywistości i oczywiście szkołą warsztatu (...) Zaplecze doświadczeń dokumentalnych nauczyło nas przywiązywania wagi do realiów, do zwracania uwagi na szczegóły (...) do troski o to wszystko, co budzi wiarę widza w autentyczność pokazywanych mu wydarzeń.


Dzisiejsza młodzież nie ma w sobie pasji kolekcjonerskich! Pamiętam, jak z bratem kolekcjonowaliśmy karty z najlepszymi zawodnikami! A potem wkładaliśmy je między szprychy… Dzięki mojej kolekcji kart telefonicznych, bez problemu przeszedłbyś studia medyczne.


Przez całe studia byłam nieprzyzwoicie poprawna. Nie zdarzało mi się upić, zapalić trawki. Wszystko w granicach rozsądku, przy pełnej kontroli. Aż przyszedł taki moment w czasie studiów, że się zbuntowałam przeciwko sobie, przeciwko tej swojej cholernej ciotkowatości i temu, że sobie nie pohulałam. Ale to nie trwało długo.


– Powinno być sianko pod obrusem ale – jak państwo widzą – scenograf nawalił…
– Ależ nie widzę problemu, przed wejściem do studia zauważyłem, że jednemu z naszych gości wystawała, to może chętnie trochę użyczy…
– Do kogo pan pijesz, panie Jureczku do kogo…?
– Ja do nikogo nie piję, chociaż to całkiem niezły pomysł… polej pan, panie Szymonie!


Rozwojem nauki zajmuje się wielu ludzi a nie sama kadra. Moim zdaniem badania naukowe i osiągnięcia w tej dziedzinie nie są wyłącznie owocem lub zasługą kadry, która ukończyła specjalne studia, ale również wynikiem ścisłej współpracy kadry z pracownikami: robotnikami, chłopami i inteligencją.


Teraz jest zupełnie inaczej. Liga całkowicie się zmieniła. Gracze są młodsi. Kiedyś większość graczy była starsza. Dawniej ludzie chodzili przez cztery czy pięć lat do szkoły, a dopiero potem przychodzili do Ligi. Teraz gracze przychodzą prosto z liceów, jest w niej dużo młodzieży. To naturalne, że z tego powodu robi się od czasu do czasu nieco zamieszania.


Drogi przyjacielu. Piszę do Ciebie, bo powiedziała, że mnie wysłuchasz i zrozumiesz. Mówiła też, by nie chodzić z nikim do łóżka na imprezie. Nie próbuj się domyślić, kim jestem. Nie chcę, byś wiedział. Muszę jedynie wiedzieć, że tacy jak ty istnieją. (...) Wymyśliłem więc plan: Kiedy po raz pierwszy wejdę do szkoły wyobrażę sobie, jak będzie wyglądał mój ostatni dzień w liceum.


A jak skończę szkołę, to założę wypożyczalnię wędlin. Na Starym Rynku.


Po szkole z internatem każdy wygląda jak bezdomny. Serena wyglądała jak olśniewający bezdomny.


Jak to możliwe, że inne kobiety, mając więcej niż jedno dziecko, pozostają w miarę zdrowe na ciele i na umyśle? Może są bardziej odporne. Albo głuche.(...) I jak te kobiety przeżywają wakacje, kiedy to przedszkola i szkoły nielitościwie zamykają swe podwoje? (...) Jedno dziecko i mąż to wystarczający stres.


Przecież wiedzieli, że klasa robotnicza to nie jest osiemnasty wiek - ciemnota, co się umi tylko podpisać, a może tego... Ludzie przeważnie wszystko po technikach, porobili wieczorowe, zaoczne... Ludzie są wykształceni, a w takiej ciemności, w takim otępieniu chcą ludzi trzymać?


Być może szkoła nie powinna już uczyć, kim był Platon, tylko właśnie jak filtrować informacje. (…) Człowiekiem kulturalnym nie jest ten, który zna datę urodzin Napoleona, ale ten, który potrafi ją znaleźć w ciągu minuty.


– Biliście się? – spytał Rosół. – Spójrzcie mi w oczy! Hmm… No, dobrze! Wyglądacie dzisiaj na rozbrykanych! (…)
Kiedy Rosół sobie poszedł, powiedziałem kolegom, że są głupi, że wyglądają mi dzisiaj na rozbrykanych, że z nimi nie rozmawiam i że nie będzie im do śmiechu, jak przyjdę do szkoły w kamizelce z dewizką, którą mi obiecali rodzice (…).

Nieznane przygody Mikołajka (Mikołajek przyszedł do szkoły w nowym swetrze z kaczuszkami (kupionym mu przez mamę).)

Ale macie dziwne głowy! Nigdy się im nie przyglądałem… Nie odkładajcie na moje studia, lepiej idźcie do chirurga plastycznego.


Jak się ma dzieci, to rok się nie zaczyna w styczniu, tylko we wrześniu, jak zaczyna się szkoła.


Zawsze na pierwszym miejscu stawiam występy z zespołem, ale rola prezentera w programie muzycznemu, gdzie prezentuję moje ulubione hity z lat 80-tych też lubię. To jest spełnienie marzeń z czasów liceum – wtedy chciałem być dj em w radiu.


W szkole wszyscy wiedzieli, że ojciec Jurka miał niedawno kłopoty z żandarmami. Pan Tymowski był instruktorem jazdy konnej w ujeżdżalni przy ulicy Litewskiej, gdzie, jak podejrzewała policja, odbywały się tajne schadzki Polaków spiskujących przeciwko carskiej Rosji. Z tego powodu Mielnikow niejednokrotnie już szkodził Jurkowi nie ulegało wątpliwości, że polecił go „opiece” Krasawcewa.


Zbieranie materiałów, pomysłów, inspiracji to bardzo żmudny proces. Niektóre historie przychodzą same, płyną ci wprost do ucha. Nad innymi musisz się pochylić, cierpliwie czekać na dogodny moment. Nie ma reguły. Czasami wystarczy zasłyszana opowieść, to jest ta iskra, innym razem musisz iskrze pomóc. Nie przesadzę, jeśli powiem, że wszystko może mieć wpływ na pisanie. Także technika.


… mimo że w nim ludność polska i czeska, prawie 7/10 całej liczby mieszkańców stanowi (a Księstwo Cieszyńskie jest wyłącznie polskie), brak w wybornych zresztą jego szkołach, wykonania ustawy co do wykładu w językach, którymi lud mówi i brak w nim właściwego, narodowego kierunku w wychowaniu młodzi.

Jerzy Kotula (list do Józefa Ignacego Kraszewskiego z 1879. Komentarz na temat nierealizowaniu na Śląsku Austriackim ustawy zasadniczej z 1867, gwarantującej wszystkim nacjom rozwój własnego języka.)

Tak, tak, wiem sama, jakie boje staczają ci malcy. Przechodziłam niedawno koło szkoły i widziałam, jak Jerker z rozdzierającym okrzykiem „Walka i zwycięstwo!” rzucił się „bykiem” na pięciu czy sześciu chłopców, którzy bili się, ile im sił starczyło. Więc może jednak pewniej będzie, jeśli nie wyjdzie na przerwach.


Program naszych ćwiczeń sprawiłby gorzki zawód miłośnikom szpiegowskich książek, filmów i seriali TV. Szkoła przypominała raczej technikum niż przedsionek do tajemniczych przygód.



1301 - 1350

Obserwuję minister Zalewską i słucham jej uważnie. Jest, niestety, wyraźnie niekompetentna, a przy tym irracjonalnie przywiązana do swoich pomysłów. I dlatego jest groźna. W PiS obowiązuje „centralizm demokratyczny” – nawet ci, którzy widzą, że likwidacja gimnazjów to zły pomysł, będą milczeli.


Mogę powiedzieć, że dużą wódkę mam już za sobą, to były lata młodzieńcze, studia i tak dalej... Dzisiaj jestem osobą niepalącą, ale bardzo chętnie piję czerwone wino w fajnym towarzystwie. Miłostki? Zawsze byłem monogamistą, ale nie ukrywam, że uwielbiam kobiety.


Nawet jeśli dzieci biedne uczęszczają do tych samych szkół i rozpoczynają naukę w tym samym wieku co uczniowie bogaci, umyka im szans edukacyjnych, którymi cieszą się zazwyczaj dzieci z klasy średniej. Te przywileje to rozmowy i książki z domowej biblioteki lub wyjazdy wakacyjne oraz inne postrzeganie samego siebie.


(...) dla mnie bycie aktorem to ciągła droga. Stale musisz się czegoś uczyć. Oczywiście, można pracować w tym zawodzie i bez szkoły. Ale nie w teatrze – bo tam technika jednak się przydaje...


Cóż wy w ogóle wiecie o życiu? Pamiętam, kiedy jeszcze uczyliśmy się w technikum, dorabialiśmy, rozładowując wagony. Jak to wyglądało? Trzy worki albo skrzynki do adresata, jedna albo dwie dla nas. W naszym kraju zawsze to tak wyglądało.


Są różne szkoły. Z pewnością piękne, bogate kostiumy i scenografia stanowią wartość przedstawienia. Oszczędny spektakl działa natomiast na wyobraźnię, rozwija ją, wymusza aktywny odbiór. Uczy też dzieci, jak samemu bawić się w teatr.


W naturze medycyny leży, że kiedyś coś schrzanicie. Zabijecie kogoś. Jeśli nie możecie się z tym zmierzyć znajdźcie inny zawód. Albo skończcie szkołę medyczną i zacznijcie uczyć.


Zenon z Kition – stoik, założyciel szkoły stoickiej, popełnił samobójstwo na Cyprze. Próbował żyć zgodnie z rozumem i opanować namiętności. Nie dał rady przy Afrodycie.
Postanawiamy żyć w niezgodzie z rozumem i nie opanowując namiętności.


Najlepsze są tylko te szkoły, w których uczą, jak uruchomić własne diabły i własne anioły.


W liceum trafiłam do klasy humanistycznej – takiej o zapędach artystycznych – razem z Kasią Kwiatkowską, która dziś występuje u Szymona Majewskiego. I to głównie Kaśka pociągnęła mnie w stronę aktorstwa. Razem zdawałyśmy na Akademię Teatralną w Warszawie – i, na szczęście, dostałyśmy się obie.


Znów ku twojej rozpaczy jutro wbijam do studia.
Nagrać rap, który pewnie znowu z gównem cię zrówna.


Nie byłem dobry w muzyce kiedy byłem mały. W szkole nigdy nie skupiałem na niej uwagi.


Mam cały stos magazynów z modą ślubną. Jednak nigdy w moim życiu nie stanęłam przed takim trudnym wyborem. Przez bardzo długi okres koncertowałam. Teraz ważne dla mnie jest spotkanie z moją rodziną. Chcę się do nich wybrać tego lata i spędzić z nimi trochę czasu. Wejść do studia i mieć kilka chwil, aby na spokojnie sobie wszystko przemyśleć


Problematykę rozwodu, ostatniego stadium kryzysu rodziny podjęło trzech absolwentów z rocznik 1979 łódzkiej szkoły filmowej (...). Każda z nowel, mimo wspólnych postaci i przewodniego wątku porządkującego bieg akcji, stanowi odrębną, zamkniętą całość tak pod względem treści, jak i sposobu przekazywania ekranowej rzeczywistości.


Miałem świadomość, że prędzej czy później będę pracował w radiu, a studia to tylko pewien etap, który muszę przejść, by nie trafić do wojska. Nie chciałem wtedy martwić rodziców, co to za zawód dla mężczyzny – radiowiec.


Warto tu przypomnieć eksperyment prof. Edyty Gruszczyk-Kolczyńskiej. Rozmawiała z sześciolatkami – i osobno siedmiolatkami – o liczbach. W trakcie rozmowy z sześciolatkami jakby od niechcenia mówiła, że 2 plus 3 jest 7. Dzieci gorąco zaprotestowały. Natomiast siedmiolatki, już chodzące do szkoły, na taką samą wypowiedź już nie protestowały, przyjęły ją milczeniem.


(...) studia aktorskie pomogły mi lepiej zrozumieć to, co dotąd przerabiałem na scenie i przed kamerą jako „naturszczyk”. Miałem szczęście trafić na znakomitych profesorów, którzy nie tylko uczyli mnie sztuki, ale i musztrowali, niczym kota w wojsku, w kierunku poprawnej polszczyzny! Jak słychać – z dobrym skutkiem.


Dyplomem szkoły życia jest nekrolog.


(…) zrozumiałam, że Marek prezentował szkołę partyjną. Miliony zebrań, potworna ilość gadania i żadnej konkretnej roboty.


Caluteńki Poznań zasypany został śniegiem, a wciąż jeszcze wichura dostarczała świeżych zapasów bieli. Ulice były wyludnione – komu by się chciało przedzierać przez te zaspy? Ten, kto właśnie dotarł szczęśliwie do domu po pracy lub po szkole, siedział sobie teraz w miłym cieple i reanimował się gorącą zupą.


W polskim kinie częstym błędem jest niedopracowanie na etapie scenariusza. Ponieważ sam piszę teksty, wiedza zdobyta na studiach pomaga mi przy narracji, konstrukcji bohatera. Pomimo różnic między językiem filmu i literatury, korzystam z doświadczeń zdobytych na polonistyce.


Odkąd gram zawodowo, to nigdy nie powiedziałem: „cholera, mam dość”. Ostatni raz zdarzyło mi się to, gdy miałem 14 lat, lecz trener dzwonił do rodziców, a nawet do szkoły, żebym nie rezygnował. Po latach jestem mu bardzo wdzięczny.


Po skończeniu szkoły teatralnej ważne były te egzystencjalne i może przy nich bym pozostała, ale przyszło mi żyć w gwałtownie zmieniającej się rzeczywistości. Przeżyłam świadomie rok 1956, 1968. Zaczęłam wtedy robić teatr stricte polityczny. Przez wiele lat. Ciągle też powraca, jak bumerang, temat odpowiedzialności.


I wiem, że wspomnienie nigdy nie zginie.
Tak jak wspomnienie po pierwszej dziewczynie,
Jak czasy podstawówki, zbite butelki, ubite lufki.
Zdarte zelówki w podróży.
Polowanie na chwile się nie dłuży, się nie nuży.


Nigdy nie dopuściłem do tego, aby szkoła przeszkadzała mi w kształceniu się.


Skłamałabym, mówiąc, że byłam grzecznym dzieckiem. To znaczy, w szkole zachowywałam się cicho i poprawnie. Ale poza szkołą... Lepiej nie mówić. Gdy bawiliśmy się z chłopakami w rycerzy i księżniczki, to ja oczywiście byłam rycerzem. Za nic nie chciałam udawać księżniczki! Miałam nawet plastikowy miecz i tarczę.


Jak mawiał mój nauczyciel, w szkole są dwa najważniejsze przedmioty: przysposobienie obronne, żeby wiedzieć, jak strzelać, i historia, żeby wiedzieć, do kogo.


Nigdy nie pozwoliłem mojej szkole stanąć na drodze mojej edukacji.


Wychowywać trzeba dziecko zupełnie małe; z chwilą pójścia do szkoły musi mieć już głęboko zakorzenione dobre nawyki, czyli obowiązkowość, rzetelność w wykonywaniu zadań, zrozumienie dla innych, zdolność samokontroli.


Rektorem szkoły teatralnej może być albo wielka indywidualność artystyczna, która nadaje uczelni ton, albo osoba, która będzie po prostu sprawnie pełnić urząd. Ja jestem za szkołą, która kształtuje ludzi na miarę wielkich artystycznych wyzwań, które potem może weryfikować życie – tak prowadził szkołę np. Tadeusz Łomnicki.


Globalizm – jako szansa, ale i zagrożenie. Potężna technika połączona z zadufaną ignorancją, zażartym fanatyzmem i chciwym egoizmem. A do tego jeszcze niechęć uczenia się, obojętność na dolę Innego, brak życzliwości i dobroci.


Dam ci radę. Nie pakuj się w ten syf. Będziesz harował, umoczysz swoich bliskich, będziesz kradł i zabijał bez mrugnięcia okiem i może... przy odrobinie szczęścia... zostaniesz podrzędnym gangsterzyną. To chuja warte. Idź na studia. Wtedy będziesz mógł kantować ludzi i na tym zarabiać. To się nazywa kapitalizm.

Grand Theft Auto V (do Franklina Clintona.)

Miałem chyba z 14 czy 16 lat, gdy mieszkałem na klatkach schodowych i w starych samochodach, a do szkoły wpadałem tylko z rzadka... Ale nie z winy rodziny: dom miałem wspaniały. To był czysty bunt. Przeszedłem przez pięć ogólniaków – w żadnym nie byłem dłużej, niż rok, bo od razu mnie wyrzucali. Maturę skończyłem tylko cudem.


Przez całe moje życie nie wierzyłem w większość rzeczy, które wyczytywałem w podręcznikach od historii, i w to, czego uczyli mnie w szkole. Teraz do mnie dotarło, że nie mam prawa, by osądzać kogoś na podstawie tego, co o nim czytałem. Nie mam prawa do osądzania czegokolwiek. Oto lekcja, którą otrzymałem.


Lolito, światło mego życia, płomieniu mych lędźwi. Mój grzechu, moja duszo. Lo-li-ta: czubek języka schodzący w trzech stąpnięciach wzdłuż podniebienia, aby na trzy trącić o zęby. Lo. Li. Ta. (…) W rybaczkach Lola. W szkole nazywała się Dolly. Na wykropkowanej linii do wypełnienia Dolores. A w moich ramionach zawsze Lolita.


(...) gdy występuję na estradzie jako muzyk mam potworną tremę! Przez dwanaście lat egzaminy w szkole muzycznej były koszmarem! Trzęsły mi się ręce i nogi, ciągle się myliłem i nie umiałem nic na to poradzić. Właśnie dlatego zrezygnowałem z dalszej nauki.


Idzie się do szkoły teatralnej z przekonaniem, że będzie się potem aktorem teatralnym, a nie filmowym. Będąc jednocześnie w Krakowie myśli się o tym, tym bardziej.


Po skończeniu szkoły, każdy myśli o wielkich rolach. Ważne jednak, aby jak najszybciej odnaleźć siebie, ale nie obniżać przy tym swoich ambicji, być świadomym swoich warunków, głosu i emocji.


Nie ma jabłka? To ja odgryźć ci łeb! Idź sobie na północ do innej szkoły wojny. Głupiec!


Nie można i nie powinno się eliminować chrześcijańskich podstaw z dalszej ewolucji społecznej, tak samo jak nie można i nie powinno się usuwać wież kościelnych z krajobrazu. Tymczasem zakazuje się umieszczania symboli religijnych w budynkach rządowych, państwo nie chce finansować szkół wyznaniowych, a religia jest usuwana na bok, marginalizowana, a jej ranga w życiu publicznym – pomniejszana.


Łagier to w całej pełni negatywna szkoła życia. Nikt nie wyniesie stamtąd niczego, co potrzebne i może przynieść korzyść – ani sam więzień, ani jego naczelnik, ani straż, ani mimowolni świadkowie owego życia, inżynierowie, geolodzy, lekarze, ani kierowcy, ani podwładni.
Każda minuta życia w łagrze jest trucizną.


Dzisiaj nauki biblijne są naprawdę na dobrym poziomie, obejmują studia nad językami starożytnymi, archeologię, analizy krytyczno-literackie, semiotykę, wiele innych dyscyplin – szkoda, że ten dorobek, mimo wysiłku biblistów, jakoś nie dociera do powszechnej świadomości.


W czasie studiów oglądałem jakieś 300 filmów rocznie.


Wielką szkodą byłoby, gdybyśmy tych młodych, którym szkoła obrzydziła już naszą klasykę, jeszcze w teatrach tą klasyką na śmierć zanudzili.


Patrz, czego byś chciał, brat? ameryki w szkole,
gdzie co drugi uczeń marzy by mieć nabity pistolet.


Dopiero jakiś tydzień temu dowiedziałem się, o co chodzi z tą całą odwagą. Ona jest w naszych głowach. Nie rodzimy się z nią, nie uczymy się jej w szkole, nie czerpiemy jej z książek. To sposób myślenia, i tyle. To coś, w czym ćwiczymy umysł.


Mamusiu, nie martw się na zapas. (…) Musieliśmy kiedyś skończyć szkołę. Musieliśmy dorosnąć. Ale tak naprawdę zawsze będziemy twoimi dziećmi.


Uczę na poziomie gimnazjum, to jeszcze nie ten wiek, kiedy ma się zainteresowania literackie. Oczywiście są wyjątki, ale bardziej zainteresowani są moi byli uczniowie, obecnie uczący się w liceach czy innego typu szkołach średnich. Ci się dopytują, co piszę, czasem proszą o autograf.


W szkole poszedłem do pokoju nauczycielskiego, przeprosić, że zawiodłem ich nadzieje i nie wystartowałem w konkursie poetyckim. Wydawali się pełni zrozumienia. Matematyk powiedział, głaszcząc mnie po włosach:
– I dzięki Bogu!
A potem wytarł sobie rękę chusteczką higieniczną.


Film hipnotyzował mnie zawsze. Koleżanki ze szkoły podstawowej kolekcjonowały pamiętniki z sentencjami w stylu: „Na górze róże, na dole fiołki, my się kochamy jak dwa aniołki”, koledzy woleli piłkarzy. A ja w moim pamiętniku wklejałem bilety z filmów, na których byłem w kinie „Piast”.



1351 - 1400

Nauka – w szkole; wychowanie w domu.


'''Jesse''': Ale jak wrócimy do szkoły to i tak tam będą.


To nie Karol Marks uwolnił dzieci i kobiety z szybów węglowych w Anglii. Uczyniły to silnik parowy i nowoczesna technika.


Jestem złośnikiem, człowiekiem niecierpliwym. Przezywają mnie Bulterier. Tylko wyglądam na spokojnego i łagodnego. W podstawówce kolega nazwał mnie Karłem i to się źle dla niego skończyło, bo wybiłem mu zęby. Potem w szkole teatralnej Andrzej Zaorski przezywał mnie Napo od Napoleona. Byłem też Karaszonem.


Najwyżsiejszą szkołę muzyczną skończyłem. W Poznaniu jest ten taki… Dusigrosza? Stulistówa? Schowane pieniądze w każdym bądź razie. Z tej szkoły wiele wyniosłem… krzypce, fortepiany wynosiłem…


Jeśli Maciej Rybiński, Rafał Ziemkiewicz, Dorota Wysocka, Krzysztof Skiba czy Jerzy Kryszak występują w Polskim Radiu, to tylko dlatego, że mają taki kaprys – lubią słuchaczy, dobre towarzystwo, atmosferę studia i to, że nikt ich nie ocenzuruje lub że niektórzy wolą Kaczki od salonowej paczki.